CBAM 2026 – graniczny podatek węglowy: kogo z importerów obejmie i jak raportować

Od 1 stycznia 2026 r. CBAM przestaje być wyłącznie obowiązkiem raportowym, który można potraktować jako kolejne administracyjne zadanie przy imporcie. Mechanizm wchodzi w fazę, w której zaczyna wpływać na realny koszt sprowadzania towarów, planowanie marży, wybór dostawców i bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Firmy importujące do Unii Europejskiej stal, żelazo, aluminium, cement, nawozy, wodór, energię elektryczną oraz wybrane wyroby z tych kategorii muszą sprawdzić, czy ich towary są objęte CBAM, czy przekraczają próg de minimis 50 ton netto rocznie i czy będą musiały działać jako upoważniony zgłaszający CBAM. Dotyczy to importu z państw trzecich, z wyłączeniem m.in. Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. Dla polskich przedsiębiorców rozwijających handel internetowy i planujących ekspansję oznacza to, że CBAM nie jest już tematem wyłącznie dla hut, koncernów przemysłowych czy firm energetycznych. Może dotknąć także średnich firm, które sprowadzają komponenty, półprodukty albo towary z kategorii objętych mechanizmem. Trzeba jednak pamiętać o ważnym przesunięciu w czasie: obowiązek obejmuje emisje związane z importem od 2026 r., ale pierwsze rozliczenie za import z 2026 r. następuje w 2027 r., a termin złożenia deklaracji i umorzenia certyfikatów za ten okres przypada na 30 września 2027 r.

Co to jest CBAM i dlaczego importerzy powinni się nim przejąć?

CBAM jako graniczny podatek węglowy

CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, to unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla. W praktyce często mówi się o nim jako o granicznym podatku węglowym, bo jego efekt biznesowy jest podobny do dodatkowego kosztu importu. Technicznie nie chodzi jednak o prostą opłatę doliczaną automatycznie przy każdej odprawie, lecz o system, w którym importer musi ustalić emisje wbudowane w sprowadzane towary, wykazać je w deklaracji i rozliczyć odpowiednią liczbę certyfikatów CBAM. Celem mechanizmu jest wyrównanie warunków konkurencji między producentami działającymi w Unii Europejskiej, którzy ponoszą koszty emisji w systemie EU ETS, a producentami spoza Unii, którzy często nie są objęci porównywalnym obciążeniem klimatycznym. Dla przedsiębiorcy importującego towary oznacza to, że sama cena zakupu u zagranicznego dostawcy nie daje już pełnego obrazu opłacalności. Do kalkulacji trzeba zacząć doliczać także ślad emisyjny produktu, bo to on może przełożyć się na przyszły koszt certyfikatów i na obowiązki administracyjne po stronie importera.

Najważniejsze pojęcie w CBAM to emisje „wbudowane” w produkt, czyli emisje powstałe w procesie jego wytworzenia. W codziennej praktyce firmy handlowej lub e-commerce nie są to dane, które naturalnie pojawiają się obok faktury, dokumentu transportowego czy zgłoszenia celnego. Importer może wiedzieć, ile zapłacił za towar, jaki był koszt frachtu, jaki kod CN zastosowano przy odprawie i kiedy dostawa trafi do magazynu, ale CBAM wymaga dodatkowej warstwy informacji: jak powstał produkt, jakie emisje wiązały się z jego produkcją i czy w państwie produkcji zapłacono jakąkolwiek cenę za emisje. To istotna zmiana dla firm, które rozwijają sprzedaż przez marketplace’y, własne sklepy internetowe albo kanały B2B i korzystają z dostawców spoza Unii. Importer staje się podmiotem odpowiedzialnym za rozliczenie danych, które często znajdują się po stronie producenta, a nie po stronie sprzedawcy, spedytora czy agencji celnej. W praktyce oznacza to konieczność wcześniejszego sprawdzenia dostawców, uporządkowania kodów CN, policzenia masy netto importowanych towarów CBAM oraz oceny, czy firma przekracza próg 50 ton netto rocznie. Bez tego trudno stwierdzić, czy CBAM jest tylko tematem do monitorowania, czy już realnym obowiązkiem wpływającym na import.

Okres przejściowy a pełne wdrożenie

CBAM został wprowadzony etapami, aby firmy najpierw nauczyły się identyfikować towary objęte mechanizmem i zbierać dane o emisjach, zanim pojawi się pełne rozliczenie finansowe. Okres przejściowy trwał od 1 października 2023 r. do 31 grudnia 2025 r. W tym czasie importerzy towarów CBAM składali kwartalne raporty, ale nie musieli jeszcze kupować ani umarzać certyfikatów CBAM. Ten etap miał przygotować przedsiębiorstwa do nowego sposobu myślenia o imporcie, w którym obok ceny, dostępności, czasu dostawy i kursu walutowego pojawia się także emisyjność produktu. Dla średniej firmy handlowej mogło to oznaczać pierwsze zderzenie z danymi, których wcześniej nikt nie wymagał przy standardowym imporcie. Trzeba było połączyć informacje z dokumentów celnych, zamówień, faktur, systemów magazynowych i korespondencji z dostawcami, a następnie przełożyć je na raport zgodny z wymogami CBAM. W praktyce okres przejściowy był więc nie tylko formalnym etapem wdrożenia regulacji, ale także testem tego, czy firma ma wystarczająco uporządkowane dane o swoim imporcie.

Od 1 stycznia 2026 r. CBAM wszedł w fazę docelową, ale nie oznacza to, że importerzy od razu w styczniu 2026 r. rozliczają i umarzają certyfikaty za cały rok. Kluczowe jest rozróżnienie między momentem powstania obowiązku a momentem pierwszego rozliczenia. Emisje związane z importem od 2026 r. wchodzą już do systemu docelowego, natomiast pierwsza deklaracja za import z 2026 r. oraz umorzenie odpowiednich certyfikatów następują w 2027 r., z terminem 30 września 2027 r. To ważne doprecyzowanie, bo pozwala firmom lepiej zaplanować działania i budżet. Od 2026 r. importer musi mieć status upoważnionego zgłaszającego CBAM, aby importować towary objęte mechanizmem, jeżeli jego import przekracza próg de minimis 50 ton netto rocznie i nie korzysta z wyłączeń. Sprzedaż i zakup certyfikatów dla emisji z importu w 2026 r. zostały przesunięte na 2027 r., ale nie zmienia to faktu, że dane trzeba gromadzić już od początku okresu objętego rozliczeniem. Dla przedsiębiorcy e-commerce oznacza to bardzo praktyczną konsekwencję: czas na formalne rozliczenie przyjdzie później, ale błędy popełnione przy klasyfikacji towarów, wyborze dostawcy albo zbieraniu danych emisyjnych mogą zacząć narastać od pierwszych dostaw realizowanych w 2026 r.

Jakie towary obejmie CBAM od 2026 roku?

Główne grupy towarów objętych CBAM

CBAM nie obejmuje całego importu spoza Unii Europejskiej, lecz wybrane kategorie towarów, których produkcja wiąże się z wysoką emisyjnością. Podstawowy zakres mechanizmu obejmuje żelazo i stal, aluminium, cement, nawozy, wodór oraz energię elektryczną. W praktyce są to obszary, które na pierwszy rzut oka mogą kojarzyć się przede wszystkim z przemysłem ciężkim, energetyką albo dużą produkcją, ale nie warto patrzeć na CBAM wyłącznie przez ten pryzmat. Średnia firma handlowa albo e-commerce, która rozwija sprzedaż B2B, poszerza ofertę o towary techniczne, importuje komponenty lub skaluje zakupy poza Unią, również powinna sprawdzić, czy część jej asortymentu nie mieści się w zakresie mechanizmu. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których firma sprowadza nie surowce w najprostszej postaci, ale wyroby, półprodukty albo elementy wykonane z materiałów objętych CBAM.

Nie oznacza to jednak, że każdy produkt zawierający stal, żelazo albo aluminium automatycznie podlega CBAM. To bardzo ważne zastrzeżenie, bo w przeciwnym razie łatwo byłoby dojść do zbyt szerokiego i błędnego wniosku, że niemal każdy produkt techniczny, metalowy albo przemysłowy powinien być rozliczany w tym systemie. W praktyce towary takie jak profile, rury, arkusze, blachy, elementy konstrukcyjne, wybrane mocowania, komponenty techniczne czy półprodukty mogą być objęte mechanizmem, ale zawsze zależy to od przypisanego kodu CN i tego, czy dany kod znajduje się w wykazie towarów CBAM. Dla przedsiębiorcy najważniejsze jest więc nie ogólne pytanie, czy produkt „ma coś wspólnego ze stalą lub aluminium”, ale precyzyjne sprawdzenie jego klasyfikacji celnej. Dopiero kod CN, zestawiony z krajem pochodzenia i masą netto importowanych towarów, pozwala ocenić, czy CBAM rzeczywiście wchodzi w grę.

Dlaczego same nazwy towarów nie wystarczą?

W CBAM nazwa handlowa produktu może pomagać w orientacji, ale nie rozstrzyga o obowiązkach importera. O objęciu mechanizmem decydują konkretne kody CN, czyli kody stosowane w klasyfikacji celnej towarów. To szczególnie ważne dla firm e-commerce i handlowych, które na co dzień pracują na nazwach katalogowych, opisach z faktur, nazwach używanych przez dostawcę albo tytułach produktów w sklepie internetowym. Ten sam towar może mieć atrakcyjną nazwę sprzedażową, neutralny opis na fakturze i formalną klasyfikację celną, która dopiero pokaże, czy mieści się w zakresie CBAM. Dlatego oceny nie powinno się opierać wyłącznie na tym, jak produkt jest opisany w ofercie albo jak przedstawia go producent. Pierwszym krokiem powinien być przegląd kodów CN widocznych w dokumentacji importowej i porównanie ich z aktualnym wykazem towarów objętych mechanizmem.

Drugim elementem jest pochodzenie towaru. CBAM dotyczy przywozu towarów objętych mechanizmem z państw trzecich, z wyłączeniem między innymi Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. To doprecyzowanie jest istotne, ponieważ skrót „spoza UE i EOG” nie jest wystarczająco precyzyjny. Szwajcaria nie należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a mimo to jest wyłączona z mechanizmu. Importer powinien więc analizować jednocześnie kod CN, kraj pochodzenia oraz masę netto importowanych towarów, zamiast opierać się na uproszczonym podziale geograficznym. Szczegółowa lista kodów CN powinna być sprawdzana w aktualnych aktach i materiałach dotyczących CBAM, ponieważ to formalny wykaz przesądza o zakresie obowiązków. W praktyce najlepszym punktem wyjścia dla firmy jest uporządkowanie danych celnych, sprawdzenie realnej struktury importu i dopiero potem ocena, które produkty mogą wymagać dalszej analizy pod kątem raportowania, statusu upoważnionego zgłaszającego i późniejszego rozliczenia emisji.

Kogo konkretnie obejmie CBAM?

Podmioty odpowiedzialne za import towarów CBAM

CBAM dotyczy podmiotów dokonujących przywozu towarów objętych mechanizmem na obszar celny Unii Europejskiej, które występują jako importer albo podmiot odpowiedzialny za import zgodnie z przepisami CBAM. W praktyce najczęściej będzie chodziło o przedsiębiorcę ustanowionego w UE, który sprowadza towary na własny rachunek, ale w określonych sytuacjach znaczenie może mieć również rola pośredniego przedstawiciela celnego. Dlatego bezpieczniej jest patrzeć na CBAM nie tylko przez pytanie, gdzie firma ma siedzibę, ale przede wszystkim przez to, kto odpowiada za przywóz towaru, kto występuje w procesie importowym i kto ma obowiązek spełnić wymogi przewidziane dla danego przywozu. Dla polskiej firmy handlowej albo e-commerce najważniejsze jest ustalenie, czy w praktyce to ona wprowadza towary CBAM na obszar celny UE i czy jej model importowy powoduje powstanie obowiązków po jej stronie.

Od 2026 r. jednym z kluczowych elementów systemu jest status upoważnionego zgłaszającego CBAM, czyli Authorised CBAM Declarant. Co do zasady import towarów objętych mechanizmem będzie wymagał posiadania tego statusu przez właściwy podmiot odpowiedzialny za przywóz. Równocześnie istotne znaczenie ma próg de minimis 50 ton netto rocznie. Po jego przekroczeniu importer co do zasady przestaje korzystać z uproszczenia przewidzianego dla małych importerów i powinien zweryfikować pełne obowiązki CBAM. Sam próg 50 ton nie jest jednak samodzielnym testem. Nadal trzeba sprawdzić, czy towar rzeczywiście jest objęty mechanizmem, czy ma odpowiedni kod CN, czy pochodzi z państwa objętego CBAM i kto w danym modelu odpowiada za import. Dla przedsiębiorcy oznacza to konieczność spojrzenia na import całościowo, a nie tylko przez pojedynczą wartość liczbową.

Kto najczęściej znajdzie się w grupie objętej obowiązkami?

W grupie podmiotów, które najczęściej powinny szczegółowo sprawdzić swoje obowiązki CBAM, znajdą się większe firmy handlowe i produkcyjne sprowadzające żelazo, stal, aluminium, cement albo nawozy z państw objętych mechanizmem. Dotyczy to także przedsiębiorstw, które nie importują surowców w klasycznej postaci, ale sprowadzają półprodukty, elementy konstrukcyjne, komponenty lub towary techniczne mogące mieścić się w odpowiednich kodach CN. Dla średniej firmy rozwijającej sprzedaż internetową szczególnie ważne jest to, że obowiązek może pojawić się wraz ze skalą. Na początku import może być niewielki, testowy albo rozproszony między różnymi dostawcami, ale po wejściu w sprzedaż hurtową, obsługę klientów B2B albo szerszą ekspansję zagraniczną masa netto towarów objętych CBAM może szybko wzrosnąć. Wtedy temat przestaje być wyłącznie formalnym ryzykiem, a zaczyna wpływać na koszty, procesy i planowanie zakupów.

Do grupy, która powinna zachować szczególną ostrożność, należą także importerzy elementów dla motoryzacji, budownictwa, wyposażenia technicznego, produkcji maszynowej, instalacji przemysłowych oraz firm sprowadzających energię elektryczną lub wodór spoza Unii. Nie chodzi przy tym o stworzenie zamkniętej listy branż, bo CBAM działa przez kody CN, a nie przez ogólną etykietę sektora. Firma sprzedająca online może formalnie działać w handlu, ale jej asortyment może obejmować produkty techniczne, elementy metalowe albo komponenty, które wymagają dokładniejszej analizy. Właśnie dlatego w praktyce compliance najważniejsze jest połączenie danych z kilku obszarów: klasyfikacji celnej, kraju pochodzenia, masy netto, dokumentów importowych i informacji od dostawców. Im wcześniej firma uporządkuje te dane, tym łatwiej oceni, czy powinna ubiegać się o status upoważnionego zgłaszającego CBAM, przygotować proces zbierania danych emisyjnych i uwzględnić przyszłe rozliczenia w kalkulacji rentowności importu.

Kto może być poza zakresem CBAM?

Poza zasadniczym zakresem obowiązków CBAM mogą znaleźć się firmy, których łączna masa netto importowanych towarów objętych mechanizmem nie przekracza 50 ton rocznie, o ile spełnione są warunki pozwalające skorzystać z uproszczenia dla małych importerów. Ten próg jest szczególnie ważny dla mniejszych firm oraz przedsiębiorców e-commerce, którzy okazjonalnie sprowadzają towary mogące należeć do kategorii objętych CBAM, ale nie robią tego w dużej skali. Nie powinno się jednak traktować progu 50 ton jako prostego zwolnienia bez wcześniejszej analizy. Aby stwierdzić, że firma mieści się poniżej progu, trzeba najpierw wiedzieć, które importowane towary mają kody CN objęte mechanizmem, jaka jest ich masa netto i z jakich państw pochodzą. Bez tego przedsiębiorca może błędnie uznać, że temat go nie dotyczy, choć w rzeczywistości część asortymentu wymagałaby dokładniejszej kontroli.

Poza zakresem CBAM będą również podmioty, które nie dokonują przywozu towarów CBAM z państw objętych mechanizmem albo importują wyłącznie produkty spoza wykazu właściwych kodów CN. Firma kupująca towar od dostawcy z Unii Europejskiej nie staje się automatycznie podmiotem rozliczającym CBAM tylko dlatego, że produkt zawiera stal albo aluminium, choć koszt regulacji może pośrednio pojawić się w cenie, jeżeli wcześniej ktoś inny importował ten towar do UE. Podobnie firma sprowadzająca produkty z państw trzecich, ale klasyfikowane poza zakresem CBAM, nie będzie objęta obowiązkami dla tych konkretnych towarów. Największym błędem byłoby jednak oparcie się wyłącznie na nazwie produktu albo ogólnym przekonaniu, że firma nie działa w branży przemysłowej. W praktyce bezpieczniejsze jest podejście procesowe: sprawdzić kody CN, potwierdzić kraj pochodzenia, policzyć masę netto, zweryfikować próg 50 ton i dopiero wtedy ocenić, czy CBAM realnie dotyczy danego modelu importu.

Czy CBAM jest dla mnie? Szybka sekcja dla importera

Checklista: sprawdź, czy CBAM dotyczy Twojej firmy

Najprostszy sposób, żeby wstępnie ocenić, czy CBAM może dotyczyć Twojej firmy, to przejść przez kilka pytań kontrolnych i potraktować je jak pierwszy filtr, a nie ostateczną interpretację przepisów. Czy Twoja firma dokonuje przywozu towarów na obszar celny Unii Europejskiej jako importer albo inny podmiot odpowiedzialny za import w rozumieniu przepisów CBAM? Czy sprowadzasz towary z państw trzecich, z wyłączeniem między innymi Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii? Czy w Twoim imporcie pojawiają się żelazo, stal, aluminium, cement, nawozy, wodór, energia elektryczna albo wybrane wyroby i półprodukty z tych kategorii? Czy sprawdzałeś nie tylko nazwę handlową produktu, ale rzeczywiste kody CN widoczne w dokumentacji celnej? Czy którykolwiek z tych kodów znajduje się w wykazie towarów objętych CBAM? Czy potrafisz policzyć łączną masę netto importowanych towarów CBAM w skali roku, z uwzględnieniem zasad dotyczących progu 50 ton oraz wyjątków dla energii elektrycznej i wodoru? Czy masz od dostawców dane o emisjach związanych z produkcją towarów albo przynajmniej wiesz, od kogo w łańcuchu dostaw możesz ich zażądać? Czy w Twojej firmie wiadomo, kto odpowiada za CBAM: import, logistyka, finanse, compliance, zakupy, ESG czy zarząd?

Ten test jest szczególnie przydatny dla firm e-commerce i średnich przedsiębiorstw handlowych, które szybko skalują import, ale nie zawsze mają rozbudowane procedury celne i środowiskowe. W wielu takich organizacjach dane potrzebne do oceny CBAM są rozproszone. Kod CN zna osoba odpowiedzialna za odprawy albo agencja celna, informacje o dostawcy ma dział zakupów, masę netto można znaleźć w dokumentach logistycznych, a wpływ na marżę powinien interesować finanse i zarząd. Problem zaczyna się wtedy, gdy nikt nie widzi pełnego obrazu. Firma może sprzedawać produkt pod prostą nazwą handlową, traktować go jako element szerszego asortymentu i dopiero przy analizie klasyfikacji celnej odkryć, że część importu wymaga dodatkowej weryfikacji. Dlatego pytania z checklisty nie powinny kończyć się odpowiedzią „raczej nas to nie dotyczy”. Jeżeli importujesz towary techniczne, komponenty, elementy metalowe, półprodukty albo towary dla klientów B2B, warto zejść do poziomu danych celnych, kraju pochodzenia i masy netto, bo dopiero tam zaczyna się realna odpowiedź.

Interpretacja wyniku

Jeżeli na większość pytań odpowiadasz „tak”, Twoja firma prawdopodobnie powinna przygotować się do obowiązków CBAM albo przynajmniej przeprowadzić pełną analizę importu. Szczególnie mocnym sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, w której sprowadzasz towary z kategorii takich jak stal, żelazo, aluminium, cement, nawozy, wodór lub energia elektryczna, masz potwierdzone kody CN z wykazu CBAM i importujesz z państw objętych mechanizmem. Jeżeli importujesz towary CBAM inne niż energia elektryczna i wodór, sprawdź, czy ich łączna masa netto przekracza 50 ton rocznie. Po przekroczeniu tego progu importer co do zasady przestaje korzystać z uproszczenia przewidzianego dla małych importerów i powinien zweryfikować pełne obowiązki CBAM, w tym potrzebę posiadania statusu upoważnionego zgłaszającego CBAM. Sam próg 50 ton nie działa jednak w oderwaniu od pozostałych warunków. Nadal trzeba sprawdzić kod CN, kraj pochodzenia, charakter przywozu i to, kto formalnie odpowiada za import.

Jeżeli nie znasz kodów CN albo nie potrafisz szybko policzyć masy netto importowanych towarów, pierwszym krokiem powinien być przegląd danych celnych. Bez tego nie da się rzetelnie ocenić, czy CBAM dotyczy Twojej firmy, nawet jeśli masz ogólną wiedzę o asortymencie. Jeżeli importujesz towary z listy, ale nie masz danych emisyjnych od dostawców, największe ryzyko pojawia się w raportowaniu i późniejszym rozliczeniu certyfikatów, bo importer będzie potrzebował informacji, które często znajdują się poza jego organizacją. Jeżeli jesteś poniżej progu 50 ton netto rocznie dla towarów objętych tym uproszczeniem, nie oznacza to, że temat można odłożyć na zawsze. Warto potwierdzić, czy rzeczywiście liczysz właściwe towary, czy masa została zsumowana prawidłowo i czy planowany wzrost importu nie spowoduje przekroczenia progu w kolejnym roku. W 2026 r. szczególne znaczenie ma też zasada przejściowa dotycząca statusu upoważnionego zgłaszającego CBAM: przywóz powyżej progu może być możliwy na podstawie złożonego wniosku, pod warunkiem że został on złożony przed przywozem i najpóźniej do 31 marca 2026 r. Dla firmy e-commerce, która rośnie szybko i testuje nowych dostawców, dzisiejsze wyłączenie może być tylko chwilowym stanem, a nie trwałą odpowiedzią.

Jakie obowiązki obowiązywały do końca 2025 roku?

Kwartalne raporty CBAM w okresie przejściowym

Od 1 października 2023 r. do 31 grudnia 2025 r. CBAM działał w okresie przejściowym. W tym czasie importerzy towarów objętych mechanizmem mieli obowiązek składać kwartalne raporty, ale nie musieli jeszcze kupować ani umarzać certyfikatów CBAM. Był to zamknięty etap przygotowawczy, w którym przedsiębiorcy uczyli się identyfikować towary objęte mechanizmem, zbierać dane o emisjach i sprawdzać, czy ich dostawcy są w stanie przekazać informacje potrzebne do raportowania. Dla importerów oznaczało to realną pracę administracyjną, mimo że nie pojawiał się jeszcze koszt certyfikatów. Trzeba było ustalić, które towary podlegają CBAM, zebrać dane o ich ilości i masie, pozyskać informacje o emisjach oraz przygotować sprawozdanie w wymaganym terminie. Raportowanie kwartalne nie było więc wyłącznie formalnością, lecz pierwszym praktycznym testem gotowości firmy do funkcjonowania w docelowym systemie.

Raport za dany kwartał należało złożyć do końca miesiąca następującego po zakończeniu tego kwartału. Oznacza to na przykład, że raport za IV kwartał 2025 r. należało złożyć do 31 stycznia 2026 r. Dla firm przyzwyczajonych do pracy na miesięcznych rozliczeniach VAT, odprawach celnych i dokumentach transportowych mogło to wyglądać jak kolejny cykl raportowy, ale CBAM wymagał danych z innego poziomu szczegółowości. Nie wystarczała faktura, deklaracja importowa i informacja o wartości towaru. Konieczne było połączenie danych celnych, logistycznych i środowiskowych, często uzyskiwanych od zagranicznych producentów. W przypadku średnich firm handlowych problemem bywało nie samo wypełnienie raportu, ale wcześniejsze ustalenie, kto w organizacji ma zebrać dane, kto je zatwierdza, kto kontaktuje się z dostawcą i kto odpowiada za terminowe złożenie sprawozdania.

Co trzeba było wykazać w raportach przejściowych?

W raportach przejściowych trzeba było wykazać przede wszystkim ilość i masę towarów objętych CBAM przywiezionych w danym kwartale. To był punkt wyjścia, ale nie koniec obowiązku. Importer musiał również raportować emisje bezpośrednie, czyli emisje powstałe w procesie produkcji danego towaru, oraz emisje pośrednie, związane między innymi ze zużyciem energii elektrycznej w procesie wytwarzania, jeżeli były wymagane dla danej kategorii. Dodatkowo należało wskazać informacje o opłatach emisyjnych zapłaconych w kraju produkcji, jeżeli takie opłaty występowały, oraz zastosowaną metodologię obliczania emisji. Dla przedsiębiorcy oznaczało to konieczność wejścia znacznie głębiej w łańcuch dostaw niż przy standardowym imporcie. Nie wystarczało wiedzieć, od kogo kupiono towar i za ile. Trzeba było zrozumieć, jak powstał produkt i jakie dane producent jest w stanie przekazać.

W praktyce największym wyzwaniem w okresie przejściowym było zebranie danych emisyjnych od dostawców. Wielu importerów ma relacje handlowe z podmiotami, które są dobre w produkcji, cenie i terminowości, ale niekoniecznie mają gotowe dane potrzebne do raportowania CBAM. Dla firmy e-commerce albo dystrybutora B2B mogło to być zaskakujące, bo dotąd rozmowy z dostawcą skupiały się na cenie, minimalnym zamówieniu, czasie dostawy, jakości, reklamacji i warunkach płatności. CBAM dodał nową kategorię pytań, która mogła wymagać kontaktu nie tylko ze sprzedawcą, ale także z producentem albo zakładem wytwarzającym towar. To ważne również po zakończeniu okresu przejściowego, bo etap raportowy pokazał, które dane są łatwo dostępne, które wymagają uporządkowania, a które mogą stać się słabym punktem przy docelowym rozliczaniu emisji i certyfikatów.

Po co istniał okres przejściowy?

Okres przejściowy istniał po to, aby firmy mogły przygotować się do docelowego systemu CBAM, zanim pojawi się pełny ciężar finansowy związany z certyfikatami. W tym czasie importerzy mieli zbudować procedury identyfikacji towarów, sprawdzania kodów CN, zbierania danych od dostawców i raportowania emisji. Dla wielu firm był to moment, w którym import przestał być wyłącznie zadaniem operacyjnym, a stał się tematem wymagającym współpracy kilku działów. Logistyka mogła znać dokumenty przewozowe, agencja celna kody CN, zakupy relacje z dostawcami, finanse wpływ na koszty, a zarząd decyzje o skali importu i marży. CBAM wymagał połączenia tych informacji w jeden proces. Bez tego raportowanie łatwo zamieniało się w działanie na ostatnią chwilę, oparte na niepełnych danych, korespondencji rozproszonej po skrzynkach mailowych i ręcznym szukaniu informacji w dokumentach.

Z perspektywy przedsiębiorcy planującego ekspansję okres przejściowy miał jeszcze jedną ważną funkcję: pozwalał sprawdzić, czy obecny model dostaw jest odporny na nowe wymogi regulacyjne. Jeżeli dostawca nie potrafił przekazać danych emisyjnych, nie rozumiał wymagań CBAM albo odpowiadał z dużym opóźnieniem, był to sygnał, że w fazie docelowej współpraca może generować ryzyko. Jeżeli firma nie znała swoich kodów CN, nie kontrolowała masy netto albo nie miała jednego właściciela procesu, również dostawała ostrzeżenie przed 2026 r. Okres przejściowy nie był więc tylko administracyjnym mostem między starym a nowym systemem. Był próbą generalną przed sytuacją, w której dane emisyjne zaczynają wpływać na deklaracje, certyfikaty, koszty importu i decyzje biznesowe. Dobrze wykorzystany pozwalał uporządkować procesy, zanim brak danych zaczął kosztować więcej niż samo ich zebranie.

Co zmienia się od 1 stycznia 2026 roku?

Koniec samego raportowania, początek rozliczania

Od 1 stycznia 2026 r. CBAM przechodzi z okresu przejściowego do fazy docelowej. To oznacza zmianę ciężaru całego systemu: wcześniejsze raportowanie kwartalne było przede wszystkim testem danych, dostawców i procedur, natomiast od 2026 r. import towarów objętych mechanizmem zaczyna tworzyć podstawę do późniejszego rozliczenia certyfikatów CBAM. Dla przedsiębiorcy nie jest to już tylko pytanie, czy raport został złożony na czas, ale czy firma potrafi prawidłowo ustalić zakres importu, określić emisje wbudowane, zebrać dane od dostawców i przygotować się do rocznej deklaracji. W praktyce CBAM zaczyna działać jak element kalkulacji kosztu importu, który powinien być uwzględniony obok ceny zakupu, transportu, cła, VAT, kosztu magazynowania i obsługi sprzedaży. Dla średniej firmy handlowej albo e-commerce to szczególnie ważne, bo błąd w kalkulacji może nie być widoczny przy pojedynczej dostawie, ale przy większej skali zacznie wpływać na marżę, cennik i decyzje zakupowe.

Najważniejsze doprecyzowanie dotyczy momentu rozliczenia. Od 2026 r. emisje związane z importem towarów CBAM są już objęte fazą docelową, ale pierwsze rozliczenie importu z 2026 r. następuje w 2027 r. Termin złożenia pierwszej deklaracji CBAM oraz umorzenia certyfikatów za import z 2026 r. przypada na 30 września 2027 r. Oznacza to, że firma nie powinna czekać do 2027 r. z porządkowaniem danych, bo deklaracja będzie dotyczyć wcześniejszego importu. Kwartalne raporty z okresu przejściowego zostają zastąpione rocznymi deklaracjami, ale odpowiedzialność za dane nie znika, tylko staje się bardziej biznesowa. Jeżeli w 2026 r. firma źle sklasyfikuje towary, nie policzy masy netto, nie zbierze danych emisyjnych albo nie ustali, kto odpowiada za CBAM, problem ujawni się przy rocznym rozliczeniu, kiedy będzie już trudniej odtworzyć dokumentację i uzyskać brakujące informacje od dostawców.

Status upoważnionego zgłaszającego CBAM

Jedną z najważniejszych zmian od 2026 r. jest wymóg działania jako upoważniony zgłaszający CBAM, czyli Authorised CBAM Declarant. Co do zasady przywóz towarów objętych CBAM w fazie docelowej wymaga działania jako upoważniony zgłaszający CBAM, z uwzględnieniem wyjątków przewidzianych w przepisach. W praktyce nie należy patrzeć na ten obowiązek wyłącznie jak na formalny wpis w rejestrze. To element kontroli nad tym, kto może przywozić towary objęte mechanizmem, kto odpowiada za późniejszą deklarację i kto będzie rozliczał certyfikaty. Dla polskiej firmy handlowej lub e-commerce oznacza to konieczność sprawdzenia, czy jej model importowy wymaga uzyskania statusu, kto w strukturze firmy powinien odpowiadać za wniosek i czy dane potrzebne do jego przygotowania są dostępne. Szczególnie ważne jest to przy modelach, w których w procesie importowym pojawia się kilka podmiotów, na przykład importer, operator logistyczny, agencja celna, pośredni przedstawiciel celny i zagraniczny dostawca.

W 2026 r. istotna jest również zasada przejściowa. Przywóz towarów CBAM powyżej właściwego progu może być możliwy na podstawie złożonego wniosku o status upoważnionego zgłaszającego CBAM, pod warunkiem że wniosek został złożony przed przywozem i najpóźniej do 31 marca 2026 r. To praktycznie ważne dla firm, które już mają zakontraktowane dostawy, planują ekspansję albo nie chcą zatrzymać importu w trakcie roku. Nie zmienia to jednak faktu, że samo złożenie wniosku nie powinno być traktowane jako jedyny element przygotowania. Firma musi równolegle uporządkować kody CN, kraje pochodzenia, masę netto, dane od dostawców i proces odpowiedzialności wewnętrznej. Daty graniczne oraz szczegółowe wymagania formalne warto każdorazowo potwierdzać w aktualnych wytycznych i przepisach krajowych, ponieważ to one przesądzają o praktycznym sposobie działania w danym państwie członkowskim.

Certyfikaty CBAM — nowy koszt importera

Certyfikaty CBAM są cyfrowymi jednostkami służącymi do rozliczenia emisji wbudowanych w importowane towary. Ich liczba zależy od emisji związanych z produkcją sprowadzonych produktów, po uwzględnieniu ewentualnych kwalifikowanych opłat za emisje zapłaconych w państwie produkcji. W praktyce oznacza to, że importer będzie musiał wiedzieć nie tylko, ile ton towaru sprowadził, ale także jakie emisje przypadają na te towary i czy w państwie produkcji zapłacono cenę za emisje, która może wpłynąć na rozliczenie. Dla firmy rozwijającej sprzedaż internetową lub handel B2B certyfikaty CBAM powinny być traktowane jako przyszły składnik kosztu produktu. Jeżeli towar ma niską marżę, jest sprzedawany w dużym wolumenie albo konkuruje głównie ceną, nawet relatywnie niewielka zmiana kosztu jednostkowego może mieć znaczenie dla rentowności całej kategorii.

Cena certyfikatów CBAM jest powiązana z ceną uprawnień EUA w unijnym systemie EU ETS, dlatego koszt nie będzie stały w takim sensie, jak prosta opłata administracyjna. Będzie zależał od poziomu emisji wbudowanych w importowane towary oraz od sytuacji na rynku uprawnień do emisji. Importer może pomniejszyć obowiązek o opłaty emisyjne zapłacone w kraju produkcji, jeżeli takie opłaty rzeczywiście zostały poniesione i są odpowiednio udokumentowane. To kolejny powód, dla którego relacja z dostawcą staje się kluczowa. Jeżeli dostawca nie potrafi przekazać danych emisyjnych albo dokumentów potwierdzających poniesione koszty emisji, importer może mieć problem z prawidłowym rozliczeniem. Sprzedaż i zakup certyfikatów za emisje z importu w 2026 r. zostały przesunięte na 2027 r., ale biznesowo nie warto traktować tego jako odroczenia tematu. Dane, które będą potrzebne do rozliczenia, powstają już w momencie importu i powinny być zbierane na bieżąco.

Jak raportować CBAM krok po kroku?

Krok 1: Sprawdź, czy Twoje towary są objęte CBAM

Pierwszym krokiem powinien być przegląd importowanych towarów na poziomie kodów CN, a nie nazw handlowych. To kluczowe, bo CBAM nie obejmuje każdego produktu zawierającego stal, aluminium albo inny materiał z katalogu podstawowych kategorii. Decydujący jest formalny kod CN przypisany do towaru i to, czy znajduje się on w wykazie towarów objętych mechanizmem. W praktyce firma powinna przejrzeć dokumentację celną, zgłoszenia importowe i dane używane przy odprawach, a następnie zestawić je z aktualnym zakresem CBAM. Dla przedsiębiorcy e-commerce może to być pierwsze zaskoczenie, bo nazwa produktu w sklepie, opis na fakturze i klasyfikacja celna mogą mówić o tym samym towarze zupełnie innym językiem. Dlatego nie wystarczy zapytać działu zakupów, czy firma importuje stal albo aluminium. Trzeba sprawdzić, jakie kody faktycznie pojawiają się w imporcie.

Następnie trzeba ustalić kraj pochodzenia oraz masę netto importowanych towarów. CBAM dotyczy przywozu z państw trzecich objętych mechanizmem, z wyłączeniem między innymi Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. Równocześnie należy zweryfikować próg 50 ton netto rocznie, pamiętając, że uproszczenie dotyczy towarów CBAM innych niż energia elektryczna i wodór. Próg należy analizować na podstawie łącznej masy netto towarów objętych CBAM importowanych w danym roku. W praktyce pytanie powinno brzmieć: czy firma potrafi policzyć łączną masę netto importowanych towarów CBAM w skali roku, z uwzględnieniem zasad dotyczących progu 50 ton oraz wyjątków dla energii elektrycznej i wodoru? Po przekroczeniu progu importer co do zasady przestaje korzystać z uproszczenia przewidzianego dla małych importerów i powinien przejść do pełnej analizy obowiązków. Sam próg nie wystarczy jednak do oceny. Nadal muszą być spełnione pozostałe warunki, czyli właściwy kod CN, odpowiedni kraj pochodzenia i przywóz objęty mechanizmem.

Krok 2: Zbierz dane od dostawców

Po ustaleniu, że towar może podlegać CBAM, trzeba przejść do danych emisyjnych. To etap, który często okazuje się trudniejszy niż sama klasyfikacja celna, ponieważ importer musi uzyskać informacje znajdujące się poza jego firmą. Potrzebne są dane o procesie produkcji, emisjach bezpośrednich oraz – w przypadkach przewidzianych dla danej kategorii towarów – emisjach pośrednich. Importer powinien także zebrać informacje o ewentualnych opłatach emisyjnych zapłaconych w kraju produkcji. Emisje bezpośrednie dotyczą samego procesu wytwarzania towaru, a emisje pośrednie mogą wiązać się między innymi z energią zużywaną przy produkcji, jeżeli są wymagane dla danej kategorii. Dla firmy handlowej, która dotąd rozmawiała z dostawcą głównie o cenie, jakości, czasie realizacji i minimalnym zamówieniu, jest to zupełnie nowy poziom współpracy. Dostawca musi rozumieć, jakich danych potrzebuje importer i w jakim celu będą one wykorzystywane.

Znaczenie danych rzeczywistych będzie rosło, ponieważ to one najlepiej pokazują faktyczną emisyjność konkretnego produktu i konkretnego procesu produkcyjnego. Jeżeli importer nie ma rzetelnych danych od dostawcy, trudniej ocenić przyszły koszt CBAM i przygotować prawidłową deklarację. W firmach e-commerce i dystrybucyjnych warto więc wprowadzić CBAM do rozmów zakupowych już na etapie wyboru dostawcy, a nie dopiero po odprawie. Dobry dostawca powinien być w stanie odpowiedzieć, gdzie produkt został wytworzony, jaki zakład odpowiadał za produkcję, jakie dane emisyjne są dostępne i czy w kraju produkcji poniesiono opłaty związane z emisjami. Jeżeli dostawca nie potrafi tego zrobić, nie zawsze oznacza to konieczność natychmiastowej rezygnacji ze współpracy, ale na pewno oznacza ryzyko. Przy większej skali importu brak danych może stać się problemem kosztowym, raportowym i operacyjnym.

Krok 3: Zorganizuj proces raportowania wewnątrz firmy

CBAM nie powinien być przypisany wyłącznie jednej osobie „od papierów”, bo wymaga danych z wielu części firmy. Dane celne mogą znajdować się u osoby odpowiedzialnej za import, w agencji celnej albo w dokumentach logistycznych. Kontakt z dostawcą zwykle prowadzi dział zakupów lub osoba zarządzająca kategorią produktową. Wpływ na koszty powinien analizować dział finansowy, a kwestie zgodności z przepisami mogą leżeć po stronie compliance, podatków, ESG albo zarządu. Jeżeli te obszary nie są połączone, raportowanie CBAM łatwo zaczyna działać chaotycznie. Ktoś ma kod CN, ktoś inny zna masę netto, jeszcze ktoś ma kontakt do dostawcy, ale nikt nie odpowiada za zebranie całości i ocenę ryzyka. W średniej firmie, która szybko rośnie, taki chaos może przez pewien czas nie być widoczny, ale przy rocznym rozliczeniu stanie się realnym problemem.

Dobry proces powinien jasno określać, kto odpowiada za sprawdzanie kodów CN, kto monitoruje kraj pochodzenia i masę netto, kto kontaktuje się z dostawcami w sprawie danych emisyjnych, kto przygotowuje dane do deklaracji i kto archiwizuje dokumenty. Warto również powiązać CBAM z księgowością, compliance i raportowaniem ESG, bo mechanizm dotyczy jednocześnie kosztów, regulacji i danych środowiskowych. Dla przedsiębiorcy e-commerce oznacza to, że CBAM nie powinien być traktowany jak jednorazowe zadanie do wykonania przed deklaracją, ale jak element procesu zakupowego i importowego. Jeżeli firma już na etapie tworzenia zamówienia wie, że produkt może podlegać CBAM, łatwiej poprosić dostawcę o dane, przypisać dokumenty do konkretnej dostawy i później odtworzyć pełną historię importu. Im później zaczyna się zbieranie informacji, tym większe ryzyko, że firma będzie musiała gonić za danymi, których dostawca nie przygotował albo nie potrafi odtworzyć.

Krok 4: Uporządkuj raporty z okresu przejściowego do końca 2025 roku

Okres przejściowy CBAM trwał od 1 października 2023 r. do 31 grudnia 2025 r., więc w 2026 r. nie należy opisywać raportów przejściowych jako bieżącego obowiązku na przyszłość. To zamknięty etap, ale jego znaczenie nadal jest praktyczne. Jeżeli firma importowała towary objęte CBAM w okresie przejściowym, powinna mieć uporządkowaną dokumentację kwartalnych raportów, danych wykorzystanych do sprawozdań oraz korespondencji z dostawcami. Raporty za poszczególne kwartały były składane do końca miesiąca następującego po danym kwartale, a raport za IV kwartał 2025 r. należało złożyć do 31 stycznia 2026 r. Dla firm, które wchodzą w fazę docelową, raporty przejściowe mogą być źródłem wiedzy o tym, gdzie proces działał dobrze, a gdzie pojawiały się braki.

W raportach przejściowych wykazywano dane dotyczące ilości i masy towarów CBAM, emisji bezpośrednich i pośrednich w zakresie wymaganym dla danych kategorii, informacji o opłatach emisyjnych zapłaconych w kraju produkcji oraz metodologii obliczania emisji. Warto wrócić do tych danych nie tylko po to, żeby sprawdzić kompletność dokumentacji, ale także po to, żeby przygotować się do rocznych deklaracji. Jeżeli w okresie przejściowym firma miała problem z uzyskaniem informacji od dostawcy, błędnie klasyfikowała towary albo zbierała dane ręcznie na ostatnią chwilę, to w fazie docelowej te same słabości mogą przełożyć się na koszt i ryzyko rozliczeniowe. Dla przedsiębiorcy planującego ekspansję to dobry moment, aby potraktować doświadczenia z lat 2023–2025 jako audyt procesu importowego. Nie chodzi tylko o to, czy raporty zostały wysłane, ale czy firma ma wystarczająco mocny system danych, aby obsłużyć CBAM przy większej skali.

Krok 5: Uzyskaj status upoważnionego zgłaszającego CBAM

Kolejnym krokiem jest ustalenie, czy firma musi działać jako upoważniony zgłaszający CBAM. Co do zasady przywóz towarów objętych CBAM w fazie docelowej wymaga działania jako upoważniony zgłaszający CBAM, z uwzględnieniem wyjątków przewidzianych w przepisach. Wniosek składa się do właściwego organu krajowego, a w Polsce szczegóły praktyczne powinny wynikać z krajowych przepisów wdrażających i organizujących stosowanie CBAM. Dla przedsiębiorcy najważniejsze jest to, że status nie jest dodatkiem do raportowania, ale warunkiem działania w systemie. Jeżeli firma importuje towary objęte CBAM i nie mieści się w uproszczeniu dla małych importerów, powinna potraktować uzyskanie statusu jako element ciągłości dostaw. Bez niego import może stać się problematyczny nie dlatego, że zabrakło towaru u dostawcy, ale dlatego, że firma nie spełnia wymogów formalnych po stronie UE.

W 2026 r. trzeba uwzględnić zasadę przejściową dotyczącą wniosków. Przywóz powyżej właściwego progu może być możliwy na podstawie złożonego wniosku o status upoważnionego zgłaszającego CBAM, jeżeli wniosek został złożony przed przywozem i najpóźniej do 31 marca 2026 r. To rozwiązanie ma duże znaczenie dla firm, które już prowadzą import albo mają podpisane kontrakty na dostawy w 2026 r. Nie powinno jednak usypiać czujności. Samo złożenie wniosku nie zastępuje procesu zbierania danych, kontroli kodów CN, monitorowania masy netto i przygotowania do deklaracji rocznej. Dla średniej firmy handlowej najbardziej praktyczne podejście polega na połączeniu formalnego wniosku z przeglądem importu. Wtedy status nie jest pustą formalnością, ale częścią większego systemu, który pozwala dalej sprowadzać towary, przewidywać koszty i rozliczać CBAM bez nerwowego odtwarzania danych po fakcie.

Krok 6: Przygotuj proces zakupu i umarzania certyfikatów

Proces zakupu i umarzania certyfikatów CBAM trzeba przygotować wcześniej niż w momencie składania deklaracji. Certyfikaty będą odpowiadały emisjom wbudowanym w importowane towary, po uwzględnieniu ewentualnych kwalifikowanych opłat za emisje zapłaconych w państwie produkcji. Firma musi więc monitorować, ile towarów CBAM sprowadza, jakie emisje są z nimi związane, czy istnieją podstawy do uwzględnienia opłat emisyjnych poniesionych poza UE i ile certyfikatów będzie potrzebnych do rozliczenia. To wymaga konta, kontroli salda certyfikatów, powiązania danych importowych z danymi emisyjnymi oraz przełożenia tego na budżet. W praktyce CBAM powinien wejść do modelu kosztowego produktu. Jeżeli firma importuje towar o dużej masie i niskiej marży, koszt certyfikatów może zmienić opłacalność sprzedaży. Jeżeli sprzedaje produkty w bardzo konkurencyjnej kategorii, może nie być łatwo przerzucić nowy koszt na klienta.

Trzeba też pamiętać o przesunięciu czasowym. Obowiązek dotyczy emisji z importu od 2026 r., ale pierwsze rozliczenie za import z 2026 r. następuje w 2027 r., a termin deklaracji i umorzenia certyfikatów przypada na 30 września 2027 r. Sprzedaż i zakup certyfikatów za 2026 r. zostały przesunięte na 2027 r., co daje firmom czas organizacyjny, ale nie zwalnia ich z bieżącego zbierania danych. Jeżeli przedsiębiorca potraktuje 2026 r. jako okres bez realnych konsekwencji, może wejść w 2027 r. z brakami, których nie da się szybko naprawić. Najlepsze podejście polega na tym, aby już w trakcie roku monitorować przewidywaną liczbę potrzebnych certyfikatów, szacować koszt w zależności od emisji i sprawdzać, czy dostawcy dostarczają wystarczająco dokładne dane. Wtedy CBAM staje się zarządzalnym kosztem importu, a nie niespodzianką przy rozliczeniu.

Krok 7: Złóż roczną deklarację CBAM

Roczna deklaracja CBAM zastępuje logikę kwartalnych raportów z okresu przejściowego i staje się głównym narzędziem rozliczenia w fazie docelowej. Deklaracja będzie składana za poprzedni rok kalendarzowy. Trzeba w niej wykazać ilość towarów CBAM przywiezionych w poprzednim roku, związane z nimi emisje gazów cieplarnianych, liczbę certyfikatów potrzebnych do rozliczenia oraz informacje dotyczące ich umorzenia. Dla importu z 2026 r. pierwsze rozliczenie następuje w 2027 r., z terminem deklaracji i umorzenia certyfikatów do 30 września 2027 r. To oznacza, że deklaracja będzie podsumowaniem danych zbieranych przez cały wcześniejszy rok. Jeżeli firma nie ma uporządkowanej dokumentacji, nie archiwizuje danych od dostawców albo nie łączy importu z właściwymi kodami CN i masą netto, przygotowanie deklaracji może stać się trudne, czasochłonne i obarczone ryzykiem błędów.

Dobra deklaracja zaczyna się dużo wcześniej niż w dniu jej składania. Firma powinna na bieżąco archiwizować dokumenty celne, dane o masie netto, informacje o kraju pochodzenia, dane emisyjne od dostawców, potwierdzenia ewentualnych opłat emisyjnych w kraju produkcji oraz założenia przyjęte do obliczeń. To szczególnie ważne dla firm e-commerce i dystrybutorów, które mają szeroki asortyment, wielu dostawców i częste dostawy mniejszych partii. Przy dużej liczbie transakcji łatwo zgubić spójność danych, jeżeli proces nie jest zorganizowany od początku. Roczna deklaracja CBAM nie powinna być traktowana jak jednorazowy formularz, który da się wypełnić na podstawie kilku faktur. To efekt całorocznego procesu, w którym import, zakupy, logistyka, finanse i compliance muszą pracować na tych samych danych. Daty graniczne i szczegóły techniczne składania deklaracji należy potwierdzać w aktualnych wytycznych oraz przepisach krajowych, ponieważ to one określają praktyczny sposób wykonania obowiązku.

Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?

Brak przygotowania może utrudnić dalszy import towarów CBAM

Najpoważniejsze ryzyko związane z CBAM nie polega na tym, że firma będzie musiała dopisać jeszcze jeden obowiązek do kalendarza compliance. Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy brak przygotowania uderza w możliwość sprawnego sprowadzania towarów. Od 2026 r. przywóz towarów objętych CBAM w fazie docelowej co do zasady wymaga działania jako upoważniony zgłaszający CBAM, z uwzględnieniem wyjątków, zasad przejściowych i konkretnego modelu importu. Dla importera oznacza to, że status nie jest formalnością odkładaną „na później”, ale elementem ciągłości dostaw. Jeżeli firma sprowadza towary objęte mechanizmem, nie mieści się w uproszczeniach i nie zadba o właściwy status albo o spełnienie zasad przejściowych, problem może pojawić się nie w arkuszu kalkulacyjnym, lecz na poziomie operacyjnym: przy odprawie, planowaniu dostawy, realizacji zamówień dla klientów i utrzymaniu dostępności produktów.

Dla średniej firmy handlowej lub e-commerce takie ograniczenie może być szczególnie bolesne, bo sprzedaż internetowa nie wybacza długich przerw w dostępności. Jeżeli produkt rotuje, ma zaplanowane kampanie, jest częścią oferty B2B albo zasila marketplace, problemy z importem mogą oznaczać niedotrzymane terminy, anulowane zamówienia, utratę pozycji sprzedażowych i napięcia z klientami. W 2026 r. trzeba też pamiętać o zasadzie przejściowej: przywóz powyżej właściwego progu może być możliwy na podstawie złożonego wniosku o status upoważnionego zgłaszającego CBAM, pod warunkiem że wniosek został złożony przed przywozem i najpóźniej do 31 marca 2026 r. To rozwiązanie pomaga firmom, które są w trakcie organizowania formalności, ale nie zastępuje przygotowania danych, procedur i odpowiedzialności wewnętrznej. Brak działania może więc zamienić regulację klimatyczną w bardzo zwykły problem biznesowy: towar jest zamówiony, klient czeka, a firma nie ma bezpiecznej ścieżki importu.

Koszt CBAM może zaskoczyć Twój budżet

CBAM będzie wpływał na koszt importu, ponieważ liczba certyfikatów potrzebnych do rozliczenia zależy od emisji wbudowanych w sprowadzane towary, po uwzględnieniu ewentualnych kwalifikowanych opłat za emisje zapłaconych w państwie produkcji. Cena certyfikatów jest powiązana z rynkiem uprawnień EUA w systemie EU ETS, więc nie należy traktować jej jak stałej, łatwej do przewidzenia opłaty administracyjnej. Im wyższe emisje przypadają na importowany produkt, tym większy może być koszt rozliczenia. Koszt zależy również od aktualnej ceny uprawnień EUA w systemie EU ETS oraz możliwości uwzględnienia kwalifikowanych opłat emisyjnych poniesionych w państwie produkcji. Dla firmy, która sprzedaje towary o niskiej marży, pracuje na dużym wolumenie albo konkuruje głównie ceną, nawet pozornie niewielki dodatkowy koszt jednostkowy może zmienić opłacalność całej kategorii. Problem staje się jeszcze większy, gdy firma nie ma danych od dostawców i nie potrafi oszacować przyszłego obciążenia przed złożeniem większego zamówienia.

Najbardziej ryzykowny scenariusz wygląda prosto: firma importuje przez cały rok, sprzedaje towary według cennika ułożonego bez CBAM, a dopiero przy przygotowaniu deklaracji widzi, że realny koszt importu był wyższy, niż zakładano. W e-commerce taki błąd może być trudny do odrobienia, bo ceny często są ustalane z wyprzedzeniem, kampanie promocyjne mają określone budżety, a klienci szybko porównują oferty konkurencji. Jeżeli koszt certyfikatów nie zostanie uwzględniony w kalkulacji ceny, firma może sprzedawać część asortymentu na słabszej marży, niż pokazują bieżące raporty sprzedażowe. Sprzedaż i zakup certyfikatów za emisje z importu w 2026 r. zostały przesunięte na 2027 r., ale to nie oznacza, że koszt powstaje dopiero wtedy w sensie biznesowym. Dane do rozliczenia tworzą się wraz z importem, a budżet powinien uwzględniać CBAM już na etapie planowania zakupów, negocjacji z dostawcami i ustalania cen.

Dostawcy mogą stać się słabym ogniwem

CBAM przenosi część ciężaru odpowiedzialności na importera, ale duża część danych potrzebnych do prawidłowego rozliczenia znajduje się po stronie dostawcy albo producenta. Importer potrzebuje informacji o procesie produkcji, emisjach bezpośrednich oraz – w przypadkach przewidzianych dla danej kategorii towarów – emisjach pośrednich. Może także potrzebować danych o opłatach emisyjnych zapłaconych w państwie produkcji, jeżeli mają zostać uwzględnione przy rozliczeniu. W praktyce oznacza to, że dobry dostawca to już nie tylko ten, który oferuje atrakcyjną cenę, stabilną jakość i terminową dostawę. Coraz ważniejsze staje się to, czy potrafi dostarczyć wiarygodne dane emisyjne, czy rozumie wymagania CBAM i czy odpowiada na pytania importera w sposób pozwalający przygotować deklarację.

Dla firm handlowych i e-commerce to może być trudna zmiana, bo wiele relacji zakupowych budowano dotąd wokół prostych parametrów: ceny, minimalnego zamówienia, terminu produkcji, warunków płatności i reklamacji. CBAM dodaje do tego nowy filtr. Dostawca, który świetnie działał operacyjnie, może okazać się słabym ogniwem, jeśli nie potrafi przekazać danych o emisjach albo potrzebuje na to wielu tygodni. Brak procedury zbierania takich informacji może opóźnić przygotowanie deklaracji, utrudnić oszacowanie liczby certyfikatów i zwiększyć ryzyko błędów. W nowych umowach handlowych warto rozważyć wprowadzenie obowiązku przekazywania danych wymaganych do rozliczeń CBAM, aby nie opierać całego procesu wyłącznie na dobrej woli dostawcy i wymianie maili po fakcie. Najgorsze jest to, że problem często ujawnia się zbyt późno: towar został już kupiony, sprzedany albo wprowadzony do magazynu, a importer dopiero wtedy próbuje odtworzyć dane z zakładu produkcyjnego po drugiej stronie świata.

Raportowanie „na ostatnią chwilę” zwiększa ryzyko błędów

CBAM wymaga danych celnych, emisyjnych, zakupowych i finansowych, a każda z tych grup informacji często znajduje się w innym miejscu organizacji. Kody CN mogą być w dokumentacji celnej albo u agencji obsługującej odprawy, masa netto w dokumentach logistycznych, informacje o kraju pochodzenia w dokumentach dostawcy, dane emisyjne u producenta, a wpływ kosztów na marżę w dziale finansowym. Jeżeli firma zacznie zbierać te informacje dopiero przed terminem deklaracji, szybko okaże się, że nie chodzi o wypełnienie jednego formularza, ale o odtworzenie całej historii importu. Przy kilku dostawach może to być kłopotliwe. Przy wielu dostawcach, szerokim asortymencie i regularnym imporcie może stać się projektem ratunkowym, który angażuje kilka działów naraz i blokuje bieżącą pracę.

Raportowanie na ostatnią chwilę zwiększa ryzyko niepełnych danych, niespójności i korekt. Wystarczy, że kod CN nie został zweryfikowany na czas, masa netto została policzona w innym ujęciu niż wymagane, dostawca nie odpowiada na pytania o emisje albo dokumenty są zapisane w kilku systemach i skrzynkach mailowych. Dla przedsiębiorcy rozwijającego e-commerce problem polega na tym, że skala szybko wzmacnia chaos. To, co przy małej liczbie zamówień dało się poprawić ręcznie, przy większym imporcie zaczyna generować błędy systemowe. CBAM powinien być więc obsługiwany na bieżąco: przy klasyfikacji towaru, wyborze dostawcy, składaniu zamówienia, odprawie, archiwizacji dokumentów i planowaniu kosztów. Im później firma zacznie, tym większa szansa, że będzie działać pod presją czasu, bez pełnej kontroli nad danymi, które mają bezpośredni wpływ na obowiązki i koszty.

CBAM może wpłynąć na marżę, ceny i konkurencyjność

CBAM nie jest tylko tematem regulacyjnym, bo certyfikaty mogą stać się nowym kosztem importu i wpłynąć na rentowność konkretnych produktów. Dla firm handlowych, które rozwijają sprzedaż online, to szczególnie ważne, ponieważ wiele decyzji podejmuje się na poziomie marży jednostkowej, kosztu pozyskania klienta, ceny marketplace’owej i rotacji magazynu. Jeżeli koszt CBAM nie zostanie doliczony do modelu ekonomicznego produktu, firma może przez pewien czas widzieć sprzedaż, ale nie widzieć pełnej rentowności. Problem może dotyczyć zwłaszcza towarów ciężkich, technicznych, metalowych, sprzedawanych w większych wolumenach albo używanych jako komponenty w ofercie B2B. Przy takich produktach masa netto, emisyjność i cena certyfikatów mogą mieć większe znaczenie niż przy asortymencie lekkim i wysokomarżowym.

Brak przygotowania może oznaczać, że firma zauważy koszt dopiero wtedy, gdy uderzy on w wynik. Wtedy możliwości reakcji są ograniczone, bo część towarów może być już sprzedana, kontrakty z klientami podpisane, a ceny ustawione na podstawie niepełnej kalkulacji. Przedsiębiorca może próbować podnieść ceny, ale w e-commerce i handlu B2B nie zawsze jest to proste. Konkurencja może mieć innych dostawców, niższą emisyjność produktów, lepsze dane albo wcześniej uwzględniony koszt w modelu biznesowym. CBAM może więc wpłynąć nie tylko na pojedynczą deklarację, ale także na strategię zakupową, wybór dostawców, negocjacje cenowe i decyzję, które produkty warto dalej importować. Firmy, które potraktują go wyłącznie jako obowiązek administracyjny, mogą przegapić moment, w którym regulacja zaczyna zmieniać ich przewagę kosztową.

Jak przygotować firmę do CBAM 2026?

Minimum działań, jeśli firma nie przygotowała się przed 2026 rokiem

Jeżeli firma nie przygotowała się do CBAM przed wejściem fazy docelowej, nadal powinna jak najszybciej uporządkować podstawowe obszary. Pierwszym krokiem jest sprawdzenie kodów CN wszystkich importowanych towarów, które mogą należeć do kategorii objętych mechanizmem. Następnie trzeba przeanalizować kraje pochodzenia, pamiętając o wyłączeniach takich jak Islandia, Norwegia, Liechtenstein i Szwajcaria, oraz policzyć masę netto importowanych towarów CBAM w danym roku. Przy progu 50 ton należy uwzględnić, że uproszczenie dotyczy towarów CBAM innych niż energia elektryczna i wodór, a sam próg trzeba analizować na podstawie łącznej masy netto towarów objętych mechanizmem importowanych w danym roku. Dopiero po takim przeglądzie firma może uczciwie ocenić, czy temat jest marginalny, czy wymaga pełnego procesu. Jeżeli firma importowała towary potencjalnie objęte CBAM w latach 2023–2025, warto również sprawdzić kompletność raportów i dokumentacji z okresu przejściowego.

Następnie trzeba zidentyfikować dostawców, od których należy pozyskać dane emisyjne, i ustalić, czy są w stanie je przekazywać w praktyce. Równolegle firma powinna stworzyć proces raportowania i rozliczania CBAM: kto zbiera dane, kto je weryfikuje, kto archiwizuje dokumenty, kto odpowiada za kontakt z dostawcami i kto pilnuje terminów. Jeżeli przywóz towarów objętych CBAM wymaga działania jako upoważniony zgłaszający CBAM, trzeba przygotować się do właściwego wniosku albo zweryfikować, czy firma spełnia warunki przewidziane w przepisach, w tym zasady przejściowe obowiązujące w 2026 r. Ostatnim elementem minimum jest budżet na certyfikaty. Nawet jeśli pierwsze rozliczenie importu z 2026 r. następuje w 2027 r., dane i koszt powstają wraz z importem, więc trzeba je uwzględnić w planowaniu marży, cen i zamówień.

Kto powinien być zaangażowany w firmie?

CBAM wymaga współpracy kilku obszarów, dlatego nie powinien zostać przypisany wyłącznie działowi celnemu albo jednej osobie od logistyki. Dział importu lub logistyka powinny odpowiadać za dokumenty dostaw, odprawy, masę netto i przepływ informacji o przywozie. Osoby zajmujące się klasyfikacją celną powinny sprawdzać kody CN i ich zgodność z zakresem CBAM. Zakupy powinny prowadzić rozmowy z dostawcami, bo to tam najczęściej znajduje się relacja handlowa pozwalająca uzyskać dane o produkcji i emisjach. Finanse oraz księgowość powinny rozumieć wpływ certyfikatów na koszt produktu, marżę, budżet i późniejsze rozliczenia. Compliance, podatki albo ESG powinny dbać o spójność procesu z wymaganiami regulacyjnymi i dokumentacyjnymi.

Najważniejsze jest jednak to, aby ktoś miał odpowiedzialność za całość. W wielu średnich firmach problem nie polega na braku danych, lecz na tym, że dane są rozproszone i nikt nie łączy ich w jeden proces. Jedna osoba zna dostawcę, druga ma dokumenty celne, trzecia widzi koszty, czwarta odpowiada za sprzedaż i cenę, ale żadna nie ma pełnego obrazu. W modelach marketplace i fulfillment odpowiedzialność za CBAM nie przechodzi automatycznie na platformę sprzedażową, dlatego należy odrębnie przeanalizować, kto formalnie występuje jako importer. W firmach e-commerce warto zaangażować także osoby odpowiedzialne za kategorię produktową, bo to one podejmują decyzje o asortymencie, dostawcach i cenach. Jeżeli produkt objęty CBAM ma słabą marżę albo trudne dane emisyjne, decyzja o jego dalszym imporcie nie jest tylko kwestią formalną. To decyzja biznesowa, która powinna być widoczna dla osób zarządzających sprzedażą i rentownością.

Dlaczego CBAM to nie tylko temat celny?

CBAM zaczyna się od importu i kodów CN, ale bardzo szybko wychodzi poza klasyczne sprawy celne. Łączy dane celne, środowiskowe, finansowe i zakupowe, dlatego nie da się go bezpiecznie obsłużyć wyłącznie na poziomie odprawy. Kod CN pozwala stwierdzić, czy towar może być objęty mechanizmem, ale do rozliczenia potrzebne są także kraj pochodzenia, masa netto, dane o emisjach, informacje od dostawców i późniejsze dane dotyczące certyfikatów. To powoduje, że CBAM dotyka całego modelu importowego. Wpływa na wybór dostawcy, negocjacje, kompletność dokumentacji, archiwizację danych, planowanie budżetu i sposób liczenia rentowności produktów. Jeżeli firma potraktuje go wyłącznie jako problem celny, może przeoczyć wpływ na marżę i ceny.

Dla przedsiębiorcy rozwijającego sprzedaż internetową CBAM jest szczególnie ważny, bo e-commerce często działa na szybkości, skali i sprawnej rotacji towaru. Nowa regulacja wymaga jednak cierpliwej pracy na danych, zanim produkt trafi do magazynu i sprzedaży. Dostawca powinien być oceniany nie tylko przez cenę i termin dostawy, ale także przez gotowość do przekazania informacji emisyjnych. Produkt powinien być oceniany nie tylko przez popyt i marżę, ale także przez potencjalny koszt certyfikatów. Strategia cenowa powinna uwzględniać nie tylko konkurencję i koszty marketingu, ale także przyszłe rozliczenia CBAM. Próg 50 ton jest wynikiem uproszczeń wprowadzonych do systemu CBAM. Szczegółowe zasady jego stosowania oraz zakres wyłączeń należy każdorazowo weryfikować w aktualnych przepisach i wytycznych Komisji Europejskiej. W tym sensie CBAM jest tematem zarządczym. Może zdecydować, czy dany kierunek importu nadal ma sens, czy wymaga renegocjacji, zmiany dostawcy albo innej kalkulacji ceny.

Najczęstsze pytania importerów o CBAM

Czy CBAM dotyczy każdej firmy importującej spoza UE?

Nie. CBAM nie dotyczy automatycznie każdej firmy, która sprowadza towary z państw trzecich. Mechanizm obejmuje tylko określone kategorie towarów, przede wszystkim żelazo i stal, aluminium, cement, nawozy, wodór, energię elektryczną oraz wybrane produkty z tych kategorii, ale ostatecznie decydują konkretne kody CN. To oznacza, że importer nie powinien oceniać obowiązków wyłącznie po nazwie produktu, opisie z faktury albo ogólnym skojarzeniu z daną branżą. Dwa towary mogą wyglądać podobnie z perspektywy sprzedaży, ale mieć inną klasyfikację celną, a tylko kod CN pozwala sprawdzić, czy produkt znajduje się w zakresie CBAM. Dla firmy e-commerce albo dystrybutora B2B najważniejsze jest więc zejście do poziomu danych importowych: kodu CN, kraju pochodzenia i masy netto. Bez tego łatwo zarówno niepotrzebnie przestraszyć się regulacji, jak i błędnie uznać, że temat nie dotyczy firmy.

Znaczenie ma również to, skąd pochodzi towar i czy firma mieści się w uproszczeniach przewidzianych dla mniejszych importerów. CBAM dotyczy przywozu z państw trzecich objętych mechanizmem, przy czym trzeba pamiętać o wyłączeniach, między innymi dla Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii. Istotny jest także próg 50 ton netto rocznie, analizowany dla towarów CBAM innych niż energia elektryczna i wodór. Po jego przekroczeniu importer co do zasady przestaje korzystać z uproszczenia dla małych importerów i powinien zweryfikować pełne obowiązki, ale sam próg nie jest jedynym testem. Nadal trzeba sprawdzić kod CN, kraj pochodzenia, charakter przywozu i to, kto formalnie odpowiada za import. W praktyce odpowiedź na pytanie „czy CBAM mnie dotyczy?” nie brzmi więc „tak, bo importuję spoza UE” ani „nie, bo nie jestem dużym przemysłem”. Brzmi: trzeba sprawdzić konkretne towary i konkretny model importu.

Czy w okresie przejściowym trzeba płacić podatek węglowy?

Nie. W okresie przejściowym, który trwał od 1 października 2023 r. do 31 grudnia 2025 r., importerzy towarów objętych CBAM mieli obowiązek raportowania, ale nie musieli jeszcze kupować ani umarzać certyfikatów CBAM. Ten etap był zaprojektowany jako czas przygotowania firm do docelowego systemu. Importerzy musieli składać kwartalne raporty, w których wykazywali między innymi ilość i masę towarów objętych mechanizmem, emisje bezpośrednie oraz, w przypadkach przewidzianych dla danej kategorii, emisje pośrednie. Trzeba było również wskazywać informacje o ewentualnych opłatach emisyjnych zapłaconych w kraju produkcji oraz stosowaną metodologię obliczania emisji. Dla wielu firm był to pierwszy moment, w którym dane środowiskowe zaczęły realnie wchodzić do procesu importu.

W 2026 r. okres przejściowy należy traktować jako zamknięty etap, ale nie jako coś bez znaczenia. Jeżeli firma importowała towary potencjalnie objęte CBAM w latach 2023–2025, powinna sprawdzić, czy raporty zostały złożone, czy dokumentacja jest kompletna i czy dane z tego okresu są możliwe do odtworzenia. Raport za IV kwartał 2025 r. należało złożyć do 31 stycznia 2026 r., co zamykało ostatni kwartał fazy przejściowej. Brak obowiązku zakupu certyfikatów w tym czasie nie oznaczał więc braku obowiązków w ogóle. Był to raczej etap, w którym firma miała nauczyć się zbierać dane, sprawdzać dostawców i budować procedury, zanim CBAM zacznie wpływać na koszty importu, roczne deklaracje i późniejsze rozliczenia certyfikatów.

Od kiedy trzeba kupować certyfikaty CBAM?

Faza docelowa CBAM zaczyna się 1 stycznia 2026 r., ale w praktyce trzeba odróżnić moment objęcia importu nowymi zasadami od momentu pierwszego rozliczenia certyfikatów. Emisje związane z importem towarów CBAM od 2026 r. wchodzą już do systemu docelowego, jednak pierwsze rozliczenie za import z 2026 r. następuje w 2027 r. Termin złożenia pierwszej deklaracji CBAM oraz umorzenia certyfikatów za import z 2026 r. przypada na 30 września 2027 r. Oznacza to, że firma nie powinna czekać z działaniami do 2027 r., bo deklaracja będzie obejmować dane zbierane za wcześniejszy rok kalendarzowy. Właśnie dlatego 2026 r. jest momentem, w którym trzeba już działać operacyjnie: porządkować klasyfikację, zbierać dane od dostawców, monitorować masę netto i przygotowywać budżet.

Certyfikaty CBAM będą odpowiadały emisjom wbudowanym w importowane towary, po uwzględnieniu ewentualnych kwalifikowanych opłat za emisje zapłaconych w państwie produkcji. Ich cena będzie powiązana z ceną uprawnień EUA w systemie EU ETS, więc koszt nie będzie prostą, stałą opłatą znaną z góry. Z perspektywy przedsiębiorcy oznacza to, że CBAM powinien być uwzględniany w kalkulacji rentowności jeszcze przed pierwszym formalnym rozliczeniem. Jeżeli firma importuje towary ciężkie, techniczne, metalowe albo niskomarżowe, koszt certyfikatów może wpłynąć na opłacalność sprzedaży, nawet jeśli płatność i umorzenie pojawią się później. Najbezpieczniejsze podejście polega na tym, aby już od początku 2026 r. traktować dane CBAM jak element kosztu produktu, a nie dokumentację, którą da się uzupełnić dopiero pod koniec okresu rozliczeniowego.

Czy pośredni przedstawiciel celny może raportować CBAM?

W okresie przejściowym raporty CBAM mogły być składane przez importerów albo przez pośrednich przedstawicieli celnych działających na ich rzecz. W praktyce miało to duże znaczenie dla firm, które korzystają z zewnętrznej obsługi odpraw i nie mają własnego rozbudowanego działu celnego. Nie oznaczało to jednak, że importer mógł całkowicie przestać interesować się CBAM. Nawet jeśli część formalności wykonywał przedstawiciel, dane potrzebne do raportowania nadal dotyczyły konkretnego importu, konkretnych towarów, kodów CN, krajów pochodzenia, masy netto i informacji od dostawców. Przedstawiciel celny mógł pomóc w procesie, ale nie zawsze miał dostęp do pełnych informacji o produkcji, emisjach czy relacjach z dostawcą. Dlatego firmy, które zlecały obsługę raportowania na zewnątrz, i tak powinny były zbudować wewnętrzny porządek w danych.

W fazie docelowej znaczenie ma nie tylko samo raportowanie, ale również to, kto działa jako upoważniony zgłaszający CBAM i kto odpowiada za przywóz w konkretnym modelu importu. To szczególnie istotne przy bardziej złożonych układach, w których pojawia się importer, agencja celna, pośredni przedstawiciel, operator logistyczny, platforma sprzedażowa albo dostawca spoza UE. W modelach marketplace i fulfillment odpowiedzialność za CBAM nie przechodzi automatycznie na platformę sprzedażową, dlatego trzeba odrębnie ustalić, kto formalnie występuje jako importer i kto ma obowiązki w systemie CBAM. Dla przedsiębiorcy e-commerce najważniejszy wniosek jest prosty: zewnętrzna obsługa celna może być wsparciem, ale nie zastępuje własnej wiedzy o asortymencie, kodach CN, masie netto i dostawcach.

Co jeśli importuję mniej niż 50 ton rocznie?

Jeżeli importujesz towary CBAM inne niż energia elektryczna i wodór, powinieneś sprawdzić, czy ich łączna masa netto przekracza 50 ton rocznie. Próg 50 ton jest ważny, ponieważ po uproszczeniach CBAM przewidziano rozwiązanie dla mniejszych importerów, którzy nie przekraczają tego poziomu importu. Nie należy jednak traktować tego progu jako prostego hasła „poniżej 50 ton nic mnie nie dotyczy”. Najpierw trzeba ustalić, które towary rzeczywiście są towarami CBAM, czyli sprawdzić ich kody CN, kraj pochodzenia i to, czy znajdują się w zakresie mechanizmu. Dopiero potem można policzyć łączną masę netto importowanych towarów objętych CBAM w danym roku. Bez takiej analizy firma może błędnie uznać, że korzysta z uproszczenia, choć w rzeczywistości nie policzyła właściwych towarów albo pominęła część importu.

Dla firm e-commerce próg 50 ton ma szczególne znaczenie, bo wiele biznesów zaczyna od małych wolumenów, a później szybko skaluje zamówienia. Dzisiaj firma może być poniżej progu, ale po wejściu w sprzedaż hurtową, poszerzeniu asortymentu albo zwiększeniu importu od jednego dostawcy może go przekroczyć w kolejnym roku. Próg 50 ton jest wynikiem uproszczeń wprowadzonych do systemu CBAM, dlatego szczegółowe zasady jego stosowania oraz zakres wyłączeń należy każdorazowo weryfikować w aktualnych przepisach i wytycznych. W praktyce najlepszym rozwiązaniem jest regularne monitorowanie masy netto, a nie jednorazowa ocena na początku roku. Jeżeli firma planuje ekspansję, warto uwzględnić CBAM już przy prognozach zakupowych, aby nie odkryć obowiązków dopiero wtedy, gdy towar został zamówiony, opłacony i wysłany.

Czy trzeba raportować emisje rzeczywiste?

Od 2026 r. w rocznych deklaracjach coraz większe znaczenie mają dane rzeczywiste, ponieważ to one najlepiej pokazują emisje związane z konkretnym produktem i konkretnym procesem produkcji. W praktyce importer powinien dążyć do pozyskiwania od dostawców możliwie dokładnych informacji o emisjach bezpośrednich oraz, w przypadkach przewidzianych dla danej kategorii towarów, emisjach pośrednich. Dane rzeczywiste są szczególnie ważne wtedy, gdy firma chce wiarygodnie oszacować koszt certyfikatów, porównać dostawców albo ocenić, czy dany produkt nadal opłaca się importować. Jeżeli importer nie ma takich danych, trudniej przygotować rzetelną deklarację i trudniej zaplanować budżet. To oznacza, że CBAM powinien wejść do rozmów zakupowych wcześniej, jeszcze zanim firma złoży duże zamówienie.

Dla przedsiębiorcy handlowego najważniejsza zmiana polega na tym, że dostawca przestaje być oceniany wyłącznie przez cenę, jakość i terminowość. Coraz ważniejsze staje się to, czy potrafi przekazać dane wymagane do rozliczeń CBAM i czy można je później udokumentować. W nowych umowach handlowych warto rozważyć wprowadzenie obowiązku przekazywania danych potrzebnych do rozliczeń, tak aby importer nie musiał prosić o nie dopiero po odprawie albo przed terminem deklaracji. Brak danych rzeczywistych może nie tylko utrudnić raportowanie, ale także zaburzyć kalkulację marży. Firma może przez dłuższy czas sprzedawać towar, nie wiedząc, jaki koszt CBAM będzie trzeba przypisać do tej kategorii. Właśnie dlatego zbieranie danych emisyjnych powinno być stałym elementem procesu importowego, a nie awaryjnym zadaniem wykonywanym na końcu roku.

Podsumowanie: CBAM 2026 to obowiązek, którego importerzy nie powinni odkładać

CBAM od 2026 r. wchodzi w etap, w którym przestaje być wyłącznie ćwiczeniem raportowym, a zaczyna wpływać na realne decyzje biznesowe importerów. Mechanizm dotyczy przywozu wybranych towarów wysokoemisyjnych z państw trzecich objętych CBAM, przy czym nie wystarczy kierować się ogólną nazwą produktu ani prostym skrótem „spoza UE”. Kluczowe są kody CN, kraj pochodzenia, masa netto importowanych towarów, dane od dostawców oraz ustalenie, kto formalnie odpowiada za import. Szczególnej uwagi wymaga próg 50 ton netto rocznie dla towarów CBAM innych niż energia elektryczna i wodór, ponieważ może decydować o tym, czy firma korzysta z uproszczenia dla mniejszych importerów, czy powinna przejść do pełnej analizy obowiązków. Trzeba jednak pamiętać, że próg nie działa samodzielnie i zawsze powinien być oceniany razem z kodem CN, pochodzeniem towaru i modelem przywozu.

Od 2026 r. istotne stają się roczne deklaracje, status upoważnionego zgłaszającego CBAM oraz przygotowanie do zakupu i umarzania certyfikatów. Pierwsze rozliczenie importu z 2026 r. następuje w 2027 r., z terminem deklaracji i umorzenia certyfikatów do 30 września 2027 r., ale dane potrzebne do rozliczenia powstają już w trakcie importu. Brak przygotowania może utrudnić dalszy import, zwiększyć ryzyko błędów, opóźnić rozliczenia i zaskoczyć firmę kosztem, którego nie uwzględniono w marży. Dlatego importerzy powinni zacząć od audytu swoich towarów, dostawców i danych celnych. Trzeba sprawdzić kody CN, policzyć masę netto, przeanalizować kraje pochodzenia, ocenić dostępność danych emisyjnych i ustalić odpowiedzialność wewnątrz firmy. Nie masz pewności, czy CBAM obejmuje Twoją firmę? Sprawdź swoje kody CN, wolumen importu i obowiązki raportowe z pomocą specjalistów amavat.

 

Michał

Michał Pakuła

Sales Specialist

Biznes zna od podszewki i wie, że dobra współpraca to klucz do sukcesu. Uwielbia kontakt z ludźmi, dlatego zawsze stawia na otwartą rozmowę i indywidualne podejście – bez szablonów, za to z konkretnymi rozwiązaniami. Pasjonuje się językami obcymi, co pomaga mu lepiej rozumieć różne kultury i budować mocne, długofalowe relacje. W pracy? Pełen profesjonalizm, skupienie na potrzebach klienta i dostarczanie rozwiązań, które naprawdę działają.

Niniejsza publikacja ma charakter niewiążącej informacji i służy ogólnym celom informacyjnym. Przedstawione informacje nie stanowią doradztwa prawnego, podatkowego ani w zakresie zarządzania, jak również nie zastępują indywidualnego doradztwa. Przy opracowaniu niniejszej publikacji dołożono należytej staranności, jednak bez przejęcia odpowiedzialności za prawidłowość, aktualność i kompletność prezentowanych informacji. Treści w niej zawarte nie stanowią samodzielnej podstawy do działania i nie mogą zastąpić konkretnego doradztwa w indywidualnej sprawie. Odpowiedzialność autorów lub amavat® jest wyłączona. W razie potrzeby uzyskania wiążącej opinii prosimy o bezpośredni kontakt z nami. Treść niniejszej publikacji stanowi własność intelektualną amavat® lub firm partnerskich i podlega ochronie z tytułu praw autorskich. Osoby korzystające z tych informacji mogą pobierać, drukować i kopiować treść publikacji wyłącznie na własne potrzeby.