Księgowość JDG a dropshipping zagraniczny – jakie dokumenty musisz mieć, aby uniknąć problemów?

Dropshipping brzmi jak idealny model na start. Nie trzeba mieć magazynu, nie trzeba kupować towaru z góry, a sklep internetowy można postawić w kilka dni. Wiele osób zakłada jednoosobową działalność gospodarczą z myślą, że księgowość w takim modelu będzie prosta, prawie taka sama jak przy zwykłej sprzedaży w Polsce. I właśnie w tym momencie zaczynają się problemy.

Połączenie JDG, e-commerce i sprzedaży zagranicznej sprawia, że księgowość działalności gospodarczej staje się dużo bardziej skomplikowana, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Dochodzą inne kraje, inne urzędy, inne zasady VAT, a do tego dokumenty, o których wiele osób nawet nie słyszało w momencie zakładania firmy. Efekt jest często taki, że przedsiębiorca skupia się na marketingu i sprzedaży, a księgowość jednoosobowej firmy zostaje zepchnięta na dalszy plan. Do czasu pierwszego pisma z urzędu.

Ten artykuł powstał po to, żeby w prosty sposób wyjaśnić, dlaczego dropshipping zagraniczny jest dla księgowości JDG tak wymagający i jakie dokumenty są absolutnie kluczowe, jeśli chcesz spać spokojnie i nie bać się kontroli. Bez skomplikowanych definicji i bez prawniczego języka. Chodzi o praktyczne zrozumienie tematu, a nie naukę przepisów na pamięć.

Czym różni się dropshipping zagraniczny od krajowego

Jeśli sprzedajesz w dropshippingu tylko w Polsce, sytuacja jest dość przewidywalna. Masz polskiego klienta, często polskiego dostawcę, jedną walutę i jeden urząd skarbowy. VAT w JDG jest naliczany według polskich stawek, a księgowość ecommerce wygląda podobnie jak w każdej innej jednoosobowej firmie handlowej.

W dropshippingu zagranicznym ta prostota znika. Towar może fizycznie nigdy nie pojawić się w Polsce, pieniądze mogą przechodzić przez zagraniczne systemy płatności, a klient może być z innego kraju Unii albo spoza UE. W praktyce oznacza to, że jedna transakcja może dotyczyć kilku państw jednocześnie. Każde z nich ma swoje zasady dotyczące podatków, VAT i dokumentów.

Dla księgowości JDG ma to ogromne znaczenie. Inaczej rozlicza się sprzedaż do klienta z Polski, inaczej do klienta z Niemiec, a jeszcze inaczej do klienta z USA. Zmienia się sposób liczenia VAT, moment powstania obowiązku podatkowego, a czasem nawet to, czy w ogóle masz prawo zastosować stawkę 0 procent. Bez odpowiednich dokumentów bardzo łatwo popełnić błąd, który później kosztuje realne pieniądze.

Najczęstsze błędy przedsiębiorców w dropshippingu zagranicznym

Największym problemem młodych przedsiębiorców jest przekonanie, że skoro nie widzą towaru na oczy, to nie muszą się przejmować dokumentami. To bardzo częsty błąd. W dropshippingu nadal prowadzisz działalność gospodarczą i nadal odpowiadasz za podatki, nawet jeśli fizycznie paczka idzie bezpośrednio od dostawcy do klienta.

Pierwszym klasycznym błędem jest VAT. Wiele osób nie wie, kiedy mogą zastosować stawkę 0 procent, a kiedy muszą naliczyć VAT według polskich albo zagranicznych stawek. Brak potwierdzenia wywozu towaru albo brak dokumentu transportowego sprawia, że urząd skarbowy może uznać, że VAT został rozliczony nieprawidłowo. Wtedy pojawia się konieczność korekty, dopłaty podatku i odsetek.

Drugim błędem jest ignorowanie tematu cła i importu. Jeśli towar jedzie spoza Unii Europejskiej, ktoś musi być importerem. Bardzo często jest nim klient, ale to nie zwalnia Cię z obowiązku posiadania dokumentów potwierdzających, skąd pochodzi towar i na jakich zasadach został wysłany. Brak takich dokumentów może oznaczać, że koszt nie zostanie uznany w podatku dochodowym. A to bezpośrednio wpływa na jdg podatek dochodowy i wysokość podatku do zapłaty.

Trzecim błędem jest brak umów i regulaminów. Wielu przedsiębiorców kopiuje regulamin z internetu albo w ogóle go nie czyta. Tymczasem w dropshippingu zagranicznym bardzo ważne jest jasne określenie, kim jesteś w transakcji. Czy sprzedajesz towar we własnym imieniu, czy tylko pośredniczysz. Od tego zależy, jak wygląda księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej i jakie podatki musisz zapłacić.

Konsekwencje kontroli US, UC i UOKiK

Dopóki wszystko idzie dobrze, łatwo zignorować temat dokumentów. Problem pojawia się w momencie kontroli. Urząd skarbowy, urząd celny albo UOKiK nie interesują się tym, że dopiero zaczynałeś albo że ktoś Ci źle doradził. Liczą się fakty i papiery.

W przypadku urzędu skarbowego najczęstsze konsekwencje to zakwestionowanie stawki VAT i odmowa uznania kosztów. Jeśli nie masz faktur albo dokumentów potwierdzających transakcje zagraniczne, urząd może uznać, że przychód był wyższy, niż wykazałeś. To oznacza wyższy podatek dochodowy, brak znaczenia kwoty wolnej od podatku i często dodatkowe odsetki.

Urząd celny może zainteresować się tym, kto faktycznie odpowiada za import towarów. Jeśli okaże się, że dokumentacja jest niejasna, mogą pojawić się problemy z VAT-em importowym i cłem. Nawet jeśli formalnie importerem był klient, brak dokumentów po Twojej stronie potrafi skomplikować sprawę.

Z kolei UOKiK patrzy na ochronę konsumentów. Jeśli w regulaminie sklepu nie ma jasnej informacji o tym, że działasz w modelu dropshippingowym, albo jeśli wprowadzasz klientów w błąd co do odpowiedzialności za towar, konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe. Kary finansowe w skrajnych przypadkach sięgają dużej części obrotu.

Dlatego księgowość ecommerce w dropshippingu zagranicznym nie jest dodatkiem, którym zajmiesz się później. To fundament, który decyduje o tym, czy Twoja JDG będzie rozwijać się spokojnie, czy stanie się źródłem stresu i nieprzewidzianych kosztów. W kolejnych częściach artykułu pokażemy krok po kroku, jakie dokumenty są naprawdę potrzebne i jak podejść do tematu tak, żeby uniknąć najczęstszych pułapek.

Dropshipping a JDG – dwa modele rozliczeń, dwa różne zestawy dokumentów

W dropshippingu nie ma jednego „prawidłowego” sposobu rozliczeń. To, jakie podatki płacisz i jakie dokumenty musisz mieć w księgowości JDG, nie zależy wyłącznie od tego, skąd pochodzi towar. Kluczowe jest coś innego: jaką rolę faktycznie pełnisz w transakcji.

Urzędy nie patrzą na nazwę modelu w Twojej głowie ani na to, jak opiszesz biznes na stronie. Liczy się to, kto sprzedaje towar klientowi, kto bierze pieniądze, kto odpowiada za reklamację i kto widnieje w dokumentach. Dwie osoby mogą prowadzić bardzo podobny sklep, a mimo to jedna będzie rozliczać się jak sprzedawca towarów, a druga jak pośrednik. A to oznacza zupełnie inną księgowość działalności gospodarczej.

Sprzedaż towarów we własnym imieniu (model handlowy)

W tym modelu działasz jak klasyczny sklep internetowy. To Ty sprzedajesz towar klientowi, nawet jeśli fizycznie nigdy go nie widzisz. Klient płaci Tobie, od Ciebie dostaje fakturę albo paragon i wobec Ciebie składa reklamację. Z perspektywy podatków nie ma znaczenia, że paczka jedzie bezpośrednio od zagranicznego dostawcy.

Najważniejsze jest to, że przychodem w podatku dochodowym jest pełna kwota sprzedaży, a nie tylko to, co „zostaje w kieszeni”. Marża to dopiero dochód, czyli przychód pomniejszony o koszty. W praktyce oznacza to, że w księgowości jednoosobowej firmy musisz wykazać całą sprzedaż, a dopiero potem odjąć koszt zakupu towaru, transportu czy prowizji. Jeśli nie masz dokumentów kosztowych, urząd może uznać, że sprzedałeś towar bez kosztów, co drastycznie podnosi jdg podatek dochodowy.

Ten model generuje też więcej obowiązków w VAT. W zależności od sytuacji możesz mieć do czynienia z polskim VAT-em, eksportem ze stawką 0 procent albo sprzedażą do konsumentów w innych krajach Unii. Trzeba tu uważać, bo nie każda sprzedaż zagraniczna oznacza OSS. OSS dotyczy głównie sprzedaży B2C wtedy, gdy towar jest wysyłany z jednego kraju UE do konsumenta w innym kraju UE. Jeśli natomiast towar jedzie bezpośrednio spoza Unii, na przykład z Chin do klienta w Europie, wchodzimy w temat importu, a czasem IOSS, jeśli spełnione są konkretne warunki.

W tym modelu dokumenty mają ogromne znaczenie. Faktura od dostawcy, potwierdzenia płatności i dokumenty transportowe są kluczowe, żeby obronić koszty w PIT i zastosować właściwe rozliczenie VAT. Gdy w grę wchodzi stawka 0 procent, na przykład przy eksporcie, brak dowodów wywozu bardzo często kończy się korektą VAT i dopłatą podatku. W praktyce bez porządnej dokumentacji księgowość ecommerce szybko zamienia się w ryzyko podatkowe.

Pośrednictwo handlowe (model prowizyjny)

Model prowizyjny wygląda znacznie prościej, ale tylko wtedy, gdy naprawdę nim jest. W tym wariancie nie sprzedajesz towaru jako swój. Twoją rolą jest pośredniczenie między klientem a dostawcą. Klient kupuje produkt od dostawcy, a Ty zarabiasz wynagrodzenie za pośrednictwo.

Jeśli faktycznie działasz jako pośrednik, przychodem jest Twoja prowizja, a nie cała kwota zapłacona przez klienta. To ogromna różnica dla księgowości JDG, bo oznacza niższy przychód do opodatkowania i prostsze rozliczenia podatku dochodowego. W wielu przypadkach taki model pozwala też łatwiej ogarnąć podatki w JDG i lepiej kontrolować realny zysk.

Trzeba jednak bardzo mocno podkreślić jedną rzecz. Ten sposób rozliczeń działa tylko wtedy, gdy z dokumentów i praktyki jasno wynika, że jesteś pośrednikiem. Urzędy sprawdzają, kto przyjmuje płatność od klienta, kto ustala zasady zwrotów, kto występuje jako sprzedawca w regulaminie i kto wystawia dokument sprzedaży. Jeśli w praktyce zachowujesz się jak sprzedawca, sam fakt nazwania się pośrednikiem nie wystarczy.

W VAT pośrednictwo oznacza rozliczanie usługi, a nie sprzedaży towaru. Tu liczy się miejsce świadczenia usługi. W uproszczeniu, przy relacjach B2B VAT najczęściej rozlicza się w kraju siedziby kontrahenta, a przy B2C częściej w kraju usługodawcy, czyli Twoim. To nadal wymaga uwagi, ale zakres obowiązków jest zwykle mniejszy niż przy handlu towarami.

Model prowizyjny wymaga bardzo dobrej umowy z dostawcą i jasnego regulaminu sklepu. To one chronią Cię przed zakwestionowaniem rozliczeń i nagłą zmianą kwalifikacji przez urząd. Jeśli wszystko jest spójne, księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej w tym modelu jest wyraźnie prostsza i mniej ryzykowna.

Właśnie dlatego wybór modelu nie jest detalem technicznym, tylko fundamentem całej księgowości ecommerce. Od niego zależy, co jest Twoim przychodem, jakie dokumenty musisz zbierać i jak bardzo skomplikowane będą Twoje rozliczenia podatkowe od samego początku prowadzenia JDG.

Podstawowe obowiązki księgowe JDG w dropshippingu zagranicznym

Zanim zaczniemy mówić o konkretnych dokumentach, trzeba uporządkować jedną rzecz. W dropshippingu zagranicznym księgowość JDG nie polega na „wrzucaniu faktur do systemu”. Najpierw musisz wiedzieć, jakie masz obowiązki podatkowe, bo dopiero z nich wynikają dokumenty, ewidencje i formalności.

Najwięcej nieporozumień bierze się z myślenia skrótami. Klient z Polski, więc „sprzedaż krajowa”. Klient z UE, więc „OSS”. Ryczałt, bo „jest prosty”. W praktyce takie uproszczenia bardzo szybko prowadzą do błędów. Dlatego w tej części porządkujemy podstawy, bez wchodzenia w przepisy, ale tak, żebyś wiedział, na co zwracać uwagę.

VAT w JDG: sprzedaż krajowa, UE i poza UE

VAT w dropshippingu zagranicznym zależy nie tylko od tego, gdzie jest klient, ale przede wszystkim od tego, skąd fizycznie wysyłany jest towar. To jedna z najważniejszych zasad, które warto zapamiętać.

Jeżeli sprzedajesz do klienta w Polsce i towar jest wysyłany z Polski lub z innego kraju UE, wtedy faktycznie mamy do czynienia z klasyczną sprzedażą krajową albo unijną i stosujesz odpowiednie stawki VAT. To jest ten „intuicyjny” przypadek, który większość osób ma na myśli.

Trzeba jednak uważać, bo sam fakt, że klient jest w Polsce, nie zawsze oznacza sprzedaż krajową w VAT. Jeżeli towar jest wysyłany spoza Unii Europejskiej, na przykład z Chin bezpośrednio do polskiego klienta, wchodzimy w temat importu. W takiej sytuacji VAT często rozliczany jest na etapie importu, a nie jako zwykła sprzedaż krajowa. Czasem możliwe jest też zastosowanie IOSS, ale tylko przy spełnieniu określonych warunków. To bardzo częsty punkt, w którym początkujący przedsiębiorcy się mylą.

Przy sprzedaży do konsumentów w innych krajach Unii Europejskiej kluczowe znaczenie ma sprzedaż na odległość. Jeśli towar jest wysyłany z jednego kraju UE do klienta w innym kraju UE, po przekroczeniu limitu 10 000 euro netto dla całej Unii zmienia się sposób rozliczania VAT. Zamiast polskiej stawki stosujesz stawkę kraju klienta i rozliczasz się przez OSS. Ten limit jest wspólny dla całej UE, a nie osobno dla każdego kraju.

Sprzedaż poza Unię Europejską to już eksport. Często możliwe jest zastosowanie stawki 0 procent VAT, ale tylko wtedy, gdy masz odpowiednie dowody wywozu i transportu. Bez nich urząd może uznać, że nie spełniłeś warunków i zażądać korekty VAT.

PIT w dropshippingu: skala, liniowy i ryczałt

Podatek dochodowy to drugi filar księgowości jednoosobowej działalności gospodarczej. Tutaj kluczowe jest to, od czego liczysz podatek i czy możesz uwzględniać koszty.

Przy skali podatkowej i podatku liniowym podatek liczysz od dochodu, czyli od przychodu pomniejszonego o koszty. W tym wariancie ogromne znaczenie ma dobra dokumentacja, bo to właśnie koszty obniżają podatek. Przy skali działa też kwota wolna od podatku, co dla wielu młodych przedsiębiorców na początku działalności ma realne znaczenie.

Ryczałt wygląda prościej, bo podatek płacisz od przychodu, bez rozliczania kosztów. To może mieć sens w modelu pośrednictwa, gdzie przychodem jest prowizja. Przy sprzedaży towarów we własnym imieniu ryczałt często okazuje się niekorzystny, bo płacisz podatek od pełnej sprzedaży, nawet jeśli realny zysk jest dużo niższy.

Dlatego forma opodatkowania w dropshippingu nie powinna być wybierana „na oko”. Ma bezpośredni wpływ na to, jak wygląda księgowość działalności gospodarczej i ile podatku faktycznie zostaje do zapłaty.

JPK, VAT-UE oraz OSS i IOSS

Nowoczesna księgowość ecommerce w dużej mierze opiera się na ewidencjach elektronicznych. Najważniejszą z nich jest JPK_V7, ale dotyczy ona tylko czynnych podatników VAT.

Jeżeli jesteś VAT-owcem, prowadzisz ewidencję VAT i wysyłasz plik JPK_V7. Przy rozliczeniu miesięcznym wszystko idzie co miesiąc. Przy rozliczeniu kwartalnym sprawa wygląda inaczej. Część ewidencyjną wysyła się co miesiąc, a część deklaracyjną raz na kwartał. To detal, który często zaskakuje początkujących.

VAT-UE to dodatkowa informacja składana przy określonych transakcjach unijnych. Najczęściej pojawia się przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów oraz przy usługach B2B, gdzie miejsce opodatkowania jest u kontrahenta. Nie dotyczy każdej sprzedaży do UE, ale jej brak tam, gdzie jest wymagana, bywa bolesny w skutkach.

OSS i IOSS to procedury, które mają upraszczać rozliczenia VAT w sprzedaży międzynarodowej. Korzystanie z nich oznacza jednak obowiązek prowadzenia szczegółowej ewidencji sprzedaży i przechowywania danych przez 10 lat. To ważne, bo wielu przedsiębiorców myśli, że OSS „załatwia temat VAT” i nie trzeba już nic archiwizować.

Limity sprzedaży i ich znaczenie w praktyce

Limity w dropshippingu to momenty graniczne, po których zmieniają się zasady gry. Najbardziej znany jest limit 10 000 euro przy sprzedaży B2C w UE, ale nie jest jedyny.

Istnieje też limit zwolnienia podmiotowego z VAT, który obowiązuje do określonej kwoty rocznego obrotu. Jego wysokość może się zmieniać w kolejnych latach, dlatego zawsze warto sprawdzić aktualny próg na dany rok, zamiast opierać się na zasłyszanych informacjach.

Są również limity związane z kasą fiskalną, importem towarów czy procedurami uproszczonymi. Przekroczenie limitu samo w sobie nie jest „błędem”, ale oznacza nowe obowiązki. Problem zaczyna się wtedy, gdy przedsiębiorca nie zauważy momentu, w którym limit został przekroczony, i przez kilka miesięcy rozlicza się według starych zasad.

Dlatego w dropshippingu zagranicznym księgowość JDG nie powinna być prowadzona intuicyjnie. Nawet prosta kontrola obrotów i kierunków sprzedaży pozwala uniknąć sytuacji, w której urząd pierwszy zauważa, że coś się zmieniło. A wtedy zwykle jest już za późno na spokojne poprawki.

W kolejnej części przejdziemy do dokumentów, bo to one są praktycznym odbiciem wszystkich tych obowiązków. Jeśli rozumiesz, jakie masz podatki i limity, dużo łatwiej zrozumiesz, dlaczego niektóre papiery są absolutnie kluczowe.

Dokumenty zakupu od zagranicznego dostawcy – fundament kosztów i VAT

W dropshippingu bardzo łatwo dojść do wniosku, że skoro nie masz magazynu i nie dotykasz towaru, to dokumenty zakupu są drugorzędne. W praktyce jest dokładnie odwrotnie. To właśnie dokumenty od zagranicznego dostawcy decydują o tym, czy w ogóle możesz mówić o kosztach podatkowych i czy Twoje rozliczenia VAT w JDG da się obronić.

Dla urzędu skarbowego nie ma znaczenia, że sprzedaż odbywa się automatycznie. Liczy się to, czy potrafisz pokazać, skąd wziął się towar, na jakich warunkach został kupiony i jak trafił do klienta. Bez tego księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej opiera się wyłącznie na deklaracjach, a to zawsze zwiększa ryzyko problemów przy kontroli.

Faktury od dostawców z UE i spoza UE

Najczęściej pierwszym dokumentem, który dostajesz od dostawcy, jest faktura pro forma. Wygląda jak faktura, ma ceny i dane stron, ale pełni wyłącznie funkcję informacyjną. Pro forma nie jest dokumentem księgowym i nie daje prawa do ujęcia kosztu ani do rozliczenia VAT. Może być pomocna organizacyjnie, ale na niej nie można opierać księgowości działalności gospodarczej.

Do rozliczeń potrzebujesz dokumentu, który faktycznie potwierdza zakup. Najczęściej jest to zwykła faktura handlowa. Dostawcy spoza Unii często używają określenia commercial invoice. Chodzi po prostu o fakturę potwierdzającą sprzedaż towaru, a nie o jakiś „specjalny” typ faktury podatkowej. Taki dokument jest też często dołączany do odprawy celnej.

W praktyce podstawą do ujęcia kosztu w PIT jest faktura lub rachunek od dostawcy, a przy imporcie często komplet dokumentów celnych i płatniczych. Im pełniejszy zestaw dokumentów, tym łatwiej obronić koszty i realia transakcji. W dropshippingu nie zawsze wszystko wygląda idealnie, ale im więcej dowodów masz w archiwum, tym lepiej dla księgowości JDG.

Kwestia VAT na fakturach bywa myląca. Przy dostawcach z Unii Europejskiej faktura często jest wystawiona bez VAT. To nie oznacza, że VAT znika. W takim przypadku mamy do czynienia z zakupem wewnątrzwspólnotowym i VAT rozliczasz po swojej stronie w Polsce, w ramach odpowiednich zasad. Sam brak VAT na fakturze nie zwalnia z obowiązków podatkowych.

Przy dostawcach spoza UE VAT zazwyczaj nie pojawia się na fakturze w ogóle. Podatek rozliczany jest na etapie importu, w dokumentach celnych albo w innych procedurach importowych. To normalne i nie powinno dziwić, ale wymaga innego podejścia do dokumentów niż przy zakupach krajowych.

Dokumenty transportowe i dowody wysyłki

Faktura mówi, że towar został kupiony, ale nie zawsze wystarcza, żeby udowodnić, że faktycznie się przemieścił. W dropshippingu zagranicznym dokumenty transportowe mają ogromne znaczenie, szczególnie w kontekście VAT.

W zależności od sposobu wysyłki mogą to być różne dokumenty. Przy transporcie drogowym spotyka się listy przewozowe CMR, przy lotniczym dokumenty AWB, a przy przesyłkach kurierskich potwierdzenia nadania i dane trackingowe. Wszystkie one pokazują, że towar faktycznie został wysłany z jednego miejsca do drugiego.

Warto jednak jasno powiedzieć jedno. Sam tracking bywa niewystarczający, jeśli chcesz zastosować stawkę 0 procent VAT przy eksporcie lub określonych transakcjach unijnych. W takich sytuacjach najbezpieczniejsze są formalne dowody transportu lub wywozu, takie jak listy przewozowe czy potwierdzenia celne. Tracking jest dobrym uzupełnieniem, ale rzadko jedynym dowodem, na którym warto się opierać.

Dlatego w księgowości ecommerce najlepiej archiwizować wszystko, co dotyczy wysyłki. Dokumenty transportowe, potwierdzenia nadania, informacje z systemów logistycznych. Po kilku miesiącach to właśnie one decydują o tym, czy jesteś w stanie obronić swoje rozliczenia.

Dokumenty importowe przy dostawach spoza UE

Jeżeli towar jest wysyłany spoza Unii Europejskiej, pojawia się temat importu. Wtedy kluczową rolę zaczynają odgrywać dokumenty celne.

Najczęściej są to dokumenty takie jak SAD albo PZC, które potwierdzają dokonanie odprawy celnej i rozliczenie należności. Coraz częściej mają one formę elektroniczną, ale ich znaczenie podatkowe pozostaje takie samo. To na ich podstawie rozliczany jest VAT importowy i ewentualne cło.

Ważne jest też to, kto jest importerem. Jeśli importerem jest klient końcowy, dokumenty importowe zwykle nie będą wystawione na Ciebie. W takiej sytuacji nie masz prawa do odliczenia VAT z importu, bo nie jesteś stroną odprawy. Nadal jednak potrzebujesz dokumentów zakupowych i logistycznych, żeby obronić koszty w PIT i pokazać realia transakcji.

Jeżeli natomiast to Ty jesteś importerem, dokumenty celne stają się centralnym elementem księgowości JDG. Bez nich nie da się poprawnie rozliczyć VAT ani kosztów związanych z importem.

Dokumenty importowe w dropshippingu nie są dodatkiem. To jeden z najbardziej wrażliwych obszarów całej księgowości działalności gospodarczej. Ich brak albo chaos w archiwizacji bardzo szybko prowadzi do problemów, szczególnie przy kontroli.

W kolejnej części przejdziemy do dokumentów sprzedaży, czyli drugiej strony tej samej transakcji. Bo dopiero zestawienie dokumentów zakupu i sprzedaży pokazuje pełny obraz tego, jak naprawdę działa Twój biznes.

Dokumenty sprzedaży – co musisz wystawić klientowi i kiedy

W dropshippingu dokument sprzedaży to coś więcej niż „papier dla księgowej”. To sygnał dla urzędu, jaką rolę pełnisz w transakcji i według jakich zasad rozliczasz podatki. Na podstawie faktury, paragonu czy innego dokumentu urząd widzi, czy jesteś sprzedawcą, pośrednikiem, gdzie rozliczasz VAT i czy księgowość JDG jest spójna z tym, jak faktycznie działa Twój sklep.

W e-commerce te zasady zmieniają się w zależności od tego, czy sprzedajesz do osoby prywatnej czy firmy oraz w jakim kraju jest klient. Dlatego warto przejść to krok po kroku.

Sprzedaż B2C w Polsce

Przy sprzedaży do osób fizycznych w Polsce podstawowym dokumentem może być faktura, paragon albo w niektórych przypadkach rachunek. W praktyce e-commerce najczęściej opiera się na fakturach, bo są czytelne i spójne z rozliczeniami VAT, a rachunki spotyka się coraz rzadziej.

Warto wiedzieć, że nie musisz wystawiać faktury każdemu konsumentowi automatycznie. Fakturę wystawiasz co do zasady na żądanie klienta, jeśli zgłosi je w ciągu trzech miesięcy od końca miesiąca, w którym doszło do sprzedaży albo otrzymałeś zapłatę. To ważne, bo wielu przedsiębiorców myśli, że faktura dla osoby prywatnej jest zawsze obowiązkowa.

Osobnym tematem jest kasa fiskalna. W dropshippingu często pojawia się błędne założenie, że skoro nie masz magazynu, to nie masz kasy. To nie działa w ten sposób. Liczy się sprzedaż na rzecz konsumenta, a nie model logistyczny.

W praktyce wiele sklepów internetowych korzysta ze zwolnienia z kasy fiskalnej przy sprzedaży wysyłkowej, ale tylko jeśli spełnione są konkretne warunki. Najczęściej chodzi o to, że płatność trafia na rachunek bankowy, a ewidencja pozwala jednoznacznie powiązać płatność z konkretną transakcją i nabywcą. Nie każde wdrożenie dropshippingu automatycznie spełnia te warunki, dlatego warto to sprawdzić od początku.

Trzeba też pamiętać o jednym ważnym niuansie. Klient w Polsce nie zawsze oznacza „sprzedaż krajową” w VAT. Jeśli towar jest wysyłany spoza Unii Europejskiej, VAT może być rozliczany na etapie importu, a dokument sprzedaży pełni wtedy inną rolę niż przy klasycznej sprzedaży krajowej.

Sprzedaż B2C w Unii Europejskiej

Sprzedaż do konsumentów w innych krajach UE to bardzo popularny kierunek w dropshippingu, ale też obszar, w którym najłatwiej o błąd.

Kluczowy jest limit 10 000 euro netto, liczony łącznie dla całej Unii Europejskiej. Dotyczy on kwalifikowanej sprzedaży B2C, głównie sprzedaży towarów na odległość oraz wybranych usług elektronicznych. Do momentu jego przekroczenia możesz rozliczać VAT tak jak w Polsce. Po przekroczeniu tego progu musisz stosować stawki VAT kraju, w którym znajduje się klient.

Wtedy najczęściej wchodzi w grę procedura OSS, która pozwala rozliczyć zagraniczny VAT w jednym miejscu. W praktyce oznacza to, że faktury dla klientów z różnych krajów UE mogą zawierać różne stawki VAT i to jest całkowicie normalne.

Warto dodać, że OSS można wybrać dobrowolnie wcześniej, nawet przed przekroczeniem limitu. Próg 10 000 euro mówi głównie o tym, kiedy tracisz możliwość rozliczania tej sprzedaży „po polsku”, a nie o tym, kiedy OSS w ogóle staje się dostępny.

Trzeba też jasno zaznaczyć, że OSS dotyczy głównie sytuacji, gdy towar jest wysyłany z jednego kraju UE do innego kraju UE. Jeśli towar jedzie spoza Unii, na przykład bezpośrednio z Chin do klienta w UE, nie jest to klasyczna sprzedaż unijna i OSS nie zawsze będzie właściwym rozwiązaniem. Wtedy wchodzimy w temat importu i ewentualnie IOSS.

Sprzedaż B2B w Unii Europejskiej

Sprzedaż do firm z innych krajów UE wygląda inaczej niż sprzedaż do konsumentów. W modelu handlowym bardzo często mamy do czynienia z wewnątrzwspólnotową dostawą towarów.

W takim przypadku wystawia się fakturę ze stawką 0 procent VAT, ale tylko jeśli spełnione są określone warunki. Kluczowe jest to, żeby kontrahent miał ważny numer VAT UE i żeby towar faktycznie został przemieszczony między krajami Unii.

Dla księgowości JDG oznacza to konieczność posiadania dowodów dostawy. Sama faktura z 0 procent VAT nie wystarczy. Jeśli nie potrafisz wykazać, że towar opuścił kraj, urząd może zakwestionować stawkę i zażądać rozliczenia VAT według zasad krajowych.

Sprzedaż poza Unię Europejską

Sprzedaż do klientów spoza UE to eksport towarów. W wielu przypadkach możliwe jest zastosowanie stawki 0 procent VAT, ale tylko pod warunkiem posiadania odpowiednich dokumentów.

W praktyce kluczowym dowodem jest potwierdzenie wywozu z systemu celnego. Najczęściej jest to komunikat CC599C, który potwierdza zamknięcie procedury wywozu i pełni funkcję dowodową. Wcześniej wielu przedsiębiorców kojarzyło ten dokument pod nazwą IE-599, ale sens pozostaje ten sam.

Jeżeli nie masz dowodu wywozu w odpowiednim terminie, stawka 0 procent VAT może zostać zakwestionowana, a sprzedaż trzeba będzie rozliczyć z VAT według stawki krajowej. W dropshippingu to szczególnie ważne, bo często nie masz bezpośredniego wpływu na proces wysyłki.

Na koniec warto wspomnieć o jednym dodatkowym elemencie. Jeśli sprzedajesz przez marketplace’y, takie jak Allegro, Amazon czy eBay, model rozliczeń może wyglądać inaczej. W niektórych przypadkach platforma jest uznawana za sprzedawcę w VAT i to ona rozlicza podatek od sprzedaży B2C. Wtedy Twoje dokumenty sprzedaży i obowiązki podatkowe mogą wyglądać zupełnie inaczej niż w sklepie własnym.

Dokumenty sprzedaży są jednym z najważniejszych elementów księgowości ecommerce. To one pokazują, czy Twoja jednoosobowa działalność gospodarcza działa spójnie i zgodnie z przepisami. W kolejnej części przejdziemy do dokumentów transgranicznych i dowodów, które decydują o prawie do preferencyjnych stawek VAT.

Dokumenty transgraniczne uprawniające do stawki 0% VAT

Stawka 0% VAT w sprzedaży zagranicznej nie jest żadnym „automatem”. To nie działa tak, że klient jest za granicą i VAT znika. Prawo do 0% VAT istnieje tylko wtedy, gdy potrafisz je udowodnić dokumentami. Brak jednego kluczowego dowodu wystarczy, żeby urząd zakwestionował rozliczenie i kazał zapłacić VAT według stawki krajowej.

W dropshippingu to szczególnie wrażliwy temat, bo często nie masz pełnej kontroli nad logistyką i dokumentami. A urząd nie pyta, kto faktycznie wysyłał paczkę. Pyta, czy masz dowody.

WDT i WNT – różne transakcje, różne znaczenie dokumentów

Przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów, czyli sprzedaży towaru do firmy w innym kraju UE, stawka 0% VAT jest możliwa tylko wtedy, gdy spełnione są bardzo konkretne warunki. Sama faktura ze stawką 0% absolutnie nie wystarczy.

Organy podatkowe oczekują zestawu dowodów transportu, które razem potwierdzają, że towar faktycznie opuścił kraj i został dostarczony do innego państwa UE. W praktyce chodzi najczęściej o co najmniej dwa niesprzeczne dokumenty pochodzące od niezależnych stron, na przykład dokument przewozowy i potwierdzenie odbioru. Alternatywnie może to być dokument transportowy uzupełniony innym dowodem, takim jak korespondencja handlowa czy potwierdzenie zapłaty za transport.

W dropshippingu to bywa problematyczne, bo transport organizuje dostawca. Jeśli nie masz dostępu do takich dokumentów, stawka 0% VAT przy WDT może zostać zakwestionowana, nawet jeśli towar faktycznie wyjechał z kraju.

Wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów, czyli WNT, działa na zupełnie innej zasadzie. Tutaj nie chodzi o stawkę 0% VAT, tylko o prawidłowe rozliczenie VAT po Twojej stronie. Sam naliczasz VAT należny i, jeśli masz do tego prawo, odliczasz VAT naliczony. Dokumenty są potrzebne po to, żeby wykazać, że to faktycznie było WNT, czyli że towar przyjechał do Ciebie z innego kraju UE, a nie był zwykłym zakupem krajowym.

Eksport towarów poza Unię Europejską

Przy eksporcie towarów poza UE sytuacja jest jeszcze bardziej zero-jedynkowa. Albo masz dowód wywozu, albo nie masz prawa do stawki 0% VAT.

W praktyce takim dowodem jest komunikat z systemu celnego potwierdzający zamknięcie procedury wywozu. Obecnie najczęściej jest to komunikat CC599C, który pełni funkcję dowodową. To on pokazuje, że towar faktycznie opuścił terytorium Unii Europejskiej.

W dropshippingu trzeba uważać na jedną rzecz. Jeśli formalnie nie jesteś eksporterem, bo procedurę wywozu zamyka dostawca, możesz w ogóle nie otrzymać takiego dokumentu na siebie. Wtedy prawo do 0% VAT jako eksportu może w ogóle nie powstać, a transakcja będzie musiała być rozliczona inaczej. To częsty punkt zapalny w modelach dropshippingowych.

Terminy na uzyskanie dokumentów i dlaczego są tak ważne

W VAT liczy się nie tylko to, czy masz dokumenty, ale też kiedy je masz. Przepisy dają co do zasady dwa kolejne okresy rozliczeniowe na uzyskanie wymaganych dowodów transportu lub wywozu.

Jeżeli w tym czasie dokumenty się pojawią, możesz zachować stawkę 0% VAT. Jeśli nie, musisz skorygować rozliczenie i opodatkować sprzedaż według stawki krajowej. Nie ma tu dużego pola do negocjacji.

W dropshippingu to częsty problem. Sprzedaż jest zaksięgowana, VAT rozliczony „na zero”, a dokumenty jeszcze nie dotarły. Jeśli nie masz kontroli nad tym procesem, księgowość JDG bardzo łatwo wpada w zaległości.

Skutki braku dokumentów dla księgowości JDG

Brak dokumentów transgranicznych to nie jest drobny błąd formalny. Najczęściej oznacza konieczność dopłaty VAT wraz z odsetkami. Jeśli ceny były ustalane przy założeniu stawki 0%, nagle okazuje się, że marża znika albo sprzedaż generuje stratę.

Co gorsza, korekty często dotyczą transakcji sprzed kilku miesięcy, kiedy pieniądze zostały już wydane albo zainwestowane dalej. Dla jednoosobowej działalności gospodarczej to bardzo bolesny scenariusz.

Dlatego w dropshippingu zagranicznym stawka 0% VAT nie jest „opcją”, tylko nagrodą za komplet dokumentów i pilnowanie terminów. Księgowość działalności gospodarczej w tym modelu polega w dużej mierze na kontroli dowodów, a nie na samym wystawianiu faktur. W kolejnej części przejdziemy do innych dokumentów, o których przedsiębiorcy często zapominają, a które równie często wychodzą przy pierwszej kontroli.

OSS i IOSS – ewidencje, które ratują przed chaosem podatkowym

W dropshippingu B2C bardzo szybko okazuje się, że klasyczne podejście do VAT przestaje działać. Sprzedajesz do różnych krajów, obowiązują różne stawki, a każdy urząd ma swoje zasady. Bez systemowego podejścia księgowość JDG zaczyna się rozsypywać. Właśnie w tym miejscu pojawiają się OSS i IOSS.

Te procedury nie zostały stworzone po to, żeby dokładać przedsiębiorcom obowiązków. Ich celem jest uproszczenie rozliczeń VAT w e-commerce i ograniczenie liczby rejestracji podatkowych w różnych krajach. Dobrze wdrożone naprawdę ratują przed podatkowym chaosem.

Kiedy OSS jest obowiązkowy i co to oznacza w praktyce

OSS dotyczy sprzedaży B2C w Unii Europejskiej, głównie w sytuacji, gdy towar jest wysyłany z jednego kraju UE do konsumenta w innym kraju UE. Kluczowy jest tutaj limit 10 000 euro netto, liczony łącznie dla całej Unii Europejskiej i obejmujący określone typy sprzedaży, przede wszystkim sprzedaż towarów na odległość.

Do momentu przekroczenia tego progu możesz rozliczać VAT według zasad polskich. Po jego przekroczeniu zmienia się zasada opodatkowania. Musisz stosować stawki VAT kraju, w którym znajduje się konsument. I to jest moment, w którym pojawia się konieczność wyboru sposobu rozliczeń.

Formalnie masz dwie drogi. Albo rejestrujesz się do VAT w każdym kraju, do którego sprzedajesz, albo korzystasz z procedury OSS i rozliczasz wszystko w jednym miejscu. W praktyce OSS jest jedyną rozsądną opcją dla małych i średnich sklepów internetowych, ale warto wiedzieć, że to zasady opodatkowania są obowiązkowe, a sama procedura jest narzędziem do ich obsługi.

Warto też pamiętać, że OSS można wybrać dobrowolnie wcześniej, nawet jeśli nie przekroczyłeś jeszcze limitu 10 000 euro. Dla wielu przedsiębiorców to wygodniejsze, bo od początku działają według jednego, spójnego schematu.

Kiedy OSS nie ma zastosowania

OSS nie dotyczy każdej sprzedaży zagranicznej, co w dropshippingu bywa częstym źródłem błędów.

Jeżeli towar jest wysyłany spoza Unii Europejskiej, na przykład bezpośrednio z Chin do klienta w UE, nie mamy do czynienia z klasyczną sprzedażą wewnątrzunijną. Wtedy OSS zazwyczaj nie znajduje zastosowania, a w grę wchodzi import i ewentualnie IOSS.

Drugim częstym przypadkiem są magazyny w Unii Europejskiej. Jeżeli towar jest fizycznie magazynowany w konkretnym kraju UE, na przykład w Niemczech czy Czechach, a sprzedajesz go lokalnie z tego kraju, nie jest to sprzedaż na odległość. W takich sytuacjach OSS może w ogóle nie mieć zastosowania, a pojawia się obowiązek lokalnej rejestracji VAT w kraju magazynowania towaru.

Czym różni się OSS od IOSS

OSS i IOSS brzmią podobnie, ale służą do zupełnie innych rzeczy.

OSS dotyczy sprzedaży B2C w Unii Europejskiej, gdy towar znajduje się już na terenie UE i jest wysyłany pomiędzy krajami członkowskimi. Umożliwia rozliczenie VAT należnego do wielu państw w jednej deklaracji.

IOSS dotyczy importu towarów spoza UE w przesyłkach o wartości do 150 euro. Stosuje się go wtedy, gdy towar jest wysyłany bezpośrednio z kraju trzeciego do konsumenta w UE. IOSS pozwala pobrać i rozliczyć VAT już na etapie sprzedaży, zamiast na granicy.

W skrócie, OSS porządkuje VAT przy sprzedaży wewnątrz UE, a IOSS przy imporcie do UE. Nie są zamienne i nie można ich stosować do tych samych transakcji.

Deklaracje VIU-DO i bieżące obowiązki

Korzystanie z OSS albo IOSS wiąże się z obowiązkiem składania specjalnych deklaracji, oznaczanych jako VIU-DO. Są to deklaracje kwartalne, składane do końca miesiąca następującego po danym kwartale.

W deklaracjach tych wykazujesz sprzedaż objętą OSS lub IOSS, z podziałem na kraje konsumentów i właściwe stawki VAT. To one zastępują wiele lokalnych deklaracji zagranicznych, które inaczej musiałbyś składać osobno.

Bardzo ważne jest to, że OSS i IOSS funkcjonują obok standardowych rozliczeń VAT w Polsce. Składasz je niezależnie od JPK_V7 i „zwykłej” deklaracji VAT. To osobny strumień raportowania, który musi być spójny z danymi sprzedażowymi.

Warto też jasno zaznaczyć, że w procedurach OSS i IOSS wykazuje się wyłącznie VAT należny. Odliczenia VAT naliczonego dokonuje się poza tymi procedurami, w ramach standardowych rozliczeń krajowych.

Przechowywanie ewidencji i dlaczego ma to ogromne znaczenie

Korzystanie z OSS i IOSS oznacza obowiązek prowadzenia szczegółowej ewidencji sprzedaży i przechowywania jej przez 10 lat. Dotyczy to danych o transakcjach, krajach konsumentów, zastosowanych stawkach VAT i kwotach podatku.

To długi okres, szczególnie w e-commerce, gdzie narzędzia, platformy i systemy sprzedażowe zmieniają się co kilka lat. Brak archiwum albo niekompletne dane mogą spowodować problemy przy kontroli, nawet jeśli deklaracje były składane terminowo.

W dropshippingu OSS i IOSS często decydują o tym, czy księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej jest do ogarnięcia, czy zamienia się w ciągłe gaszenie pożarów. Dobrze wdrożone upraszczają rozliczenia i pozwalają skupić się na sprzedaży. Źle zrozumiane albo zignorowane bardzo szybko generują chaos, który trudno potem odkręcić.

Inne kluczowe dokumenty, o których przedsiębiorcy zapominają

W dropshippingu większość uwagi skupia się na fakturach, VAT i deklaracjach. To naturalne, bo to one kojarzą się bezpośrednio z podatkami. W praktyce jednak kontrole bardzo często wychodzą poza „czystą księgowość” i dotykają dokumentów, które pokazują, jak faktycznie działa Twój biznes.

Warto od razu rozdzielić dwie rzeczy. Część dokumentów interesuje urząd skarbowy, bo wpływa na VAT i PIT, a część jest weryfikowana przez inne organy, takie jak UOKiK czy Inspekcja Handlowa, w kontekście praw konsumenta. Dla przedsiębiorcy efekt jest ten sam. Braki w dokumentach oznaczają problemy, tylko z różnych stron.

Umowy z dostawcami i hurtowniami

Umowa z dostawcą to jeden z najbardziej niedocenianych dokumentów w dropshippingu. Wiele osób działa na podstawie panelu hurtowni, regulaminu platformy albo luźnej korespondencji mailowej i zakłada, że to wystarczy. Do momentu, gdy trzeba coś wyjaśnić przed urzędem.

Ten dokument ma ogromne znaczenie, bo pokazuje, jaką rolę pełnisz w transakcji. Czy sprzedajesz towar we własnym imieniu, czy działasz jako pośrednik. Kto odpowiada za wysyłkę, zwroty i reklamacje. Kto jest importerem przy dostawach spoza UE. To są dokładnie te elementy, od których zależy sposób rozliczania podatków i cała księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej.

Jeżeli nie masz klasycznej umowy, warto archiwizować wszystko, co ją w praktyce zastępuje. Regulamin dostawcy w konkretnej wersji z datą, korespondencję mailową, screeny kluczowych ustaleń. W razie kontroli to często jedyny materiał dowodowy, który pozwala obronić przyjęty model rozliczeń.

Regulamin sklepu i obowiązki informacyjne

Regulamin sklepu internetowego i informacje dla klientów są jednym z podstawowych obszarów weryfikacji w e-commerce, szczególnie przy kontrolach związanych z ochroną konsumentów. W dropshippingu mają one dodatkowe znaczenie, bo łatwo nieświadomie wprowadzić klienta w błąd co do tego, kto faktycznie sprzedaje towar i kto ponosi odpowiedzialność.

Regulamin powinien jasno określać, kto jest sprzedawcą, jakie są zasady zwrotów, reklamacji, koszty dostawy i terminy realizacji zamówień. Konsument ma m.in. prawo odstąpienia od umowy w określonym terminie i te informacje muszą być podane w czytelny sposób.

Jeżeli działasz jako pośrednik, regulamin musi to jasno komunikować. Jeżeli sprzedajesz we własnym imieniu, nie możesz przerzucać odpowiedzialności na dostawcę. Braki w tym obszarze nie wpływają bezpośrednio na VAT w JDG, ale mogą skutkować karami administracyjnymi, które dla jednoosobowej firmy bywają bardzo dotkliwe.

Ewidencja płatności z PayPal, Stripe i innych bramek

W dropshippingu pieniądze rzadko trafiają bezpośrednio na konto firmowe. Najczęściej przechodzą przez systemy płatności, takie jak PayPal, Stripe czy inne bramki. Przy kontroli urząd skarbowy bardzo często porównuje sprzedaż wykazaną w księgowości z raportami z tych systemów.

Warto pamiętać o jednej kluczowej rzeczy. Przychód podatkowy to zwykle kwota należna od klienta, a nie to, co faktycznie wpłynęło na konto po potrąceniu prowizji. Prowizje bramki płatniczej są kosztem, a różnice kursowe i chargebacki dodatkowo komplikują obraz.

Bez raportów i wyciągów z systemów płatności bardzo trudno wyjaśnić, skąd biorą się rozbieżności między sprzedażą a wpływami. Dla księgowości ecommerce te dane są niezbędne, żeby rozliczenia wyglądały logicznie i spójnie.

Dokumentacja RODO i elementy strony internetowej

Ostatni obszar, który często jest odkładany „na później”, to dokumenty związane z danymi osobowymi i funkcjonowaniem strony internetowej. W sklepie online przetwarzasz dane klientów od pierwszego zamówienia, co oznacza konkretne obowiązki.

Polityka prywatności, informacje o przetwarzaniu danych, mechanizmy dotyczące cookies i zgód to absolutne minimum. Sama polityka prywatności to jednak nie wszystko. W praktyce ważne są też inne elementy, takie jak umowy powierzenia danych z podmiotami technicznymi czy wewnętrzne rejestry, nawet w uproszczonej formie.

Braki w tym obszarze nie są zwykle sprawdzane przez urząd skarbowy, ale przez inne organy. Bałagan w dokumentacji zwiększa ryzyko problemów przy różnych rodzajach kontroli, zarówno podatkowych, jak i konsumenckich.

Te „niewidzialne” dokumenty rzadko pojawiają się w codziennej pracy przedsiębiorcy, ale przy pierwszej kontroli bardzo często decydują o jej przebiegu. W dropshippingu zagranicznym warto traktować je jako integralną część księgowości działalności gospodarczej, a nie jako formalność, którą da się odłożyć na później.

Ryzyka braku dokumentów – realne konsekwencje dla JDG

Brak dokumentów w dropshippingu zagranicznym rzadko kończy się na uprzejmym mailu z prośbą o wyjaśnienia. W praktyce bardzo często oznacza realne pieniądze do zapłaty, korekty wstecz i długie postępowania, które potrafią skutecznie zablokować rozwój jednoosobowej działalności gospodarczej. W podatkach dobra wiara nie ma większego znaczenia. Liczą się dowody.

Warto też wiedzieć, że problemy rzadko zaczynają się od pełnej kontroli. Najczęściej wszystko startuje od zwykłych czynności sprawdzających, które z czasem przeradzają się w poważniejsze postępowanie.

Kontrola Urzędu Skarbowego

Dla JDG to najczęstszy i najbardziej odczuwalny scenariusz. Urząd Skarbowy interesuje się przede wszystkim VAT-em i podatkiem dochodowym, a punktem wyjścia są dokumenty.

Jeżeli brakuje dokumentów zakupu, urząd może wyłączyć koszty z rozliczenia. Przychód zostaje, koszt znika, a podatek dochodowy liczony jest od znacznie wyższej podstawy. W skrajnych przypadkach od całej sprzedaży. Nagle okazuje się, że kwota wolna od podatku nie ma większego znaczenia, bo podatek do zapłaty i tak jest wysoki.

Jeszcze większe problemy pojawiają się przy VAT. Brak dokumentów transportowych lub wywozowych oznacza ryzyko utraty prawa do stawki 0%. Nie zawsze dzieje się to od razu. Przepisy dają możliwość uzupełnienia dokumentów w określonych terminach. Jeśli jednak nie uda się ich zebrać w ustawowym czasie, urząd nakaże korektę VAT i rozliczenie sprzedaży według stawki krajowej, wraz z odsetkami.

Najbardziej bolesne jest to, że korekty niemal zawsze dotyczą przeszłości. Podatek trzeba zapłacić teraz, nawet jeśli pieniądze ze sprzedaży dawno zostały wydane albo zainwestowane dalej.

Kontrola celna

Kontrola celna pojawia się najczęściej przy imporcie towarów spoza Unii Europejskiej. W dropshippingu to temat powszechny, nawet jeśli formalnie importerem był klient końcowy.

Urząd celny sprawdza, czy towar został prawidłowo zgłoszony, jaka była jego wartość i czy VAT oraz cło zostały rozliczone zgodnie z przepisami. Nawet jeśli formalnie nie odpowiadasz za import, brak spójnych dokumentów potrafi utrudnić wykazanie, jaka była Twoja rola w transakcji. Czy byłeś sprzedawcą, pośrednikiem, czy tylko uczestnikiem procesu.

Dla księgowości JDG oznacza to długie wyjaśnienia i ryzyko zakwestionowania przyjętego modelu biznesowego. Często nie chodzi o sam podatek, ale o brak możliwości logicznego udokumentowania tego, co faktycznie się wydarzyło.

Sankcje UOKiK i ochrona konsumentów

W e-commerce nie działają wyłącznie organy podatkowe. UOKiK oraz Inspekcja Handlowa koncentrują się na ochronie konsumentów i obowiązkach informacyjnych.

Najczęstsze problemy to braki w regulaminie, niejasne informacje o sprzedawcy, nieprawidłowe zasady zwrotów albo niejasne przedstawienie modelu dropshippingowego. W większości przypadków nie wynika to ze złej woli, ale z braku świadomości, jak dokładnie powinny wyglądać informacje dla klienta.

Sankcje w tym obszarze nie dotyczą VAT ani PIT, ale potrafią być bardzo dotkliwe finansowo. Do tego dochodzi obowiązek poprawy dokumentów, zmiany komunikacji z klientami i czasem długotrwałe postępowania administracyjne.

Najczęstsze scenariusze problemowe w dropshippingu

W praktyce problemy rzadko wynikają z jednego dużego błędu. Najczęściej to ciąg drobnych zaniedbań, które razem tworzą poważne ryzyko.

Brakuje faktury od dostawcy, więc koszt znika z PIT. Brakuje dokumentu transportowego, więc odpada stawka 0% VAT. Regulamin jest nieprecyzyjny, więc urząd uznaje Cię za sprzedawcę, a nie pośrednika. Do tego dochodzą rozbieżności między sprzedażą a wpływami z PayPal czy Stripe.

Każdy z tych problemów osobno może wydawać się „do ogarnięcia”. Razem potrafią doprowadzić do serii korekt wstecz i dużych dopłat, które są bardzo trudne do udźwignięcia dla jednoosobowej działalności gospodarczej.

W dropshippingu zagranicznym brak dokumentów to nie drobne niedopatrzenie. To realne ryzyko finansowe, które bardzo często ujawnia się dopiero po czasie – kiedy na spokojne poprawki jest już za późno.

Jak uniknąć problemów – praktyczne rekomendacje dla dropshippera

Po całym artykule łatwo dojść do wniosku, że dropshipping zagraniczny to dużo ryzyk i papierów. W praktyce da się to wszystko poukładać, jeśli od początku podejdziesz do tematu systemowo, a nie reaktywnie. Największe problemy nie wynikają z samego modelu dropshippingu, tylko z działania „na czuja” i poprawiania wszystkiego dopiero po fakcie.

Poniżej masz zestaw praktycznych zasad, które realnie ograniczają ryzyko problemów podatkowych i dokumentacyjnych w JDG.

Rejestracje, które warto zaplanować zanim pojawi się sprzedaż

Jednym z najczęstszych błędów początkujących przedsiębiorców jest odkładanie rejestracji „do momentu, aż będą potrzebne”. W podatkach bardzo często oznacza to, że są potrzebne już za późno.

Jeżeli planujesz jakiekolwiek zakupy lub sprzedaż w Unii Europejskiej, rejestracja do VAT-UE powinna być wykonana przed pierwszą transakcją. Brak tej rejestracji potrafi rozsypać rozliczenia VAT od samego początku i kończyć się korektami wstecz.

Podobnie jest z OSS, ale tu warto podejść do tematu świadomie. Decyzja o wejściu w OSS powinna wynikać z modelu sprzedaży i logistyki. Nie każda sprzedaż zagraniczna kwalifikuje się do tej procedury, na przykład przy lokalnych magazynach w UE. Dla wielu sklepów wejście w OSS wcześniej upraszcza rozliczenia, ale nie jest to rozwiązanie „na wszystko”.

Automatyzacja księgowości i sprzedaży

Ręczne ogarnianie faktur, płatności, kursów walut i danych sprzedażowych w dropshippingu bardzo szybko przestaje być realne. Im więcej krajów i walut, tym większe ryzyko błędów.

Automatyzacja sprzedaży i księgowości to dziś konieczność, a nie luksus. System, który porządkuje sprzedaż według krajów, stosuje właściwe stawki VAT i przekazuje spójne dane do księgowości, znacząco zmniejsza liczbę pomyłek.

Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy. Automatyzacja nie zwalnia z odpowiedzialności – błędy systemowe też są błędami podatnika. Dlatego nawet najlepsze narzędzia wymagają kontroli i zrozumienia, jak działają.

Współpraca z księgowym, który zna e-commerce

Jednym z najdroższych błędów w dropshippingu jest założenie, że każda księgowość poradzi sobie z e-commerce zagranicznym. Księgowość jednoosobowej działalności gospodarczej w sprzedaży online rządzi się innymi zasadami niż lokalne usługi czy handel stacjonarny.

Dobry księgowy e-commerce nie tylko księguje dokumenty, ale zadaje pytania. Pyta, skąd fizycznie wysyłany jest towar, kto jest importerem, jak wygląda regulamin sklepu i jak przebiegają płatności. Te pytania często pozwalają wykryć ryzyka wcześniej, zanim przerodzą się w korekty i dopłaty.

Trzeba też pamiętać, że księgowy pracuje na dokumentach, które mu dostarczysz. Nawet najlepszy specjalista nie „naprawi” rozliczeń, jeśli dokumentacja jest niekompletna albo niespójna.

Archiwizacja dokumentów i porządek od pierwszego dnia

Ostatni element jest jednocześnie najprostszy i najczęściej zaniedbywany. Archiwizacja dokumentów i porządek w plikach.

Faktury, umowy, regulaminy, raporty z PayPal i Stripe, dokumenty transportowe i celne warto trzymać w jednym, logicznym systemie. Nie chodzi o drukowanie wszystkiego, ale o możliwość szybkiego odtworzenia historii transakcji nawet po kilku latach.

Warto pamiętać, że dokumenty podatkowe mają swoje standardowe okresy przechowywania, a przy OSS i IOSS ewidencje trzeba przechowywać aż 10 lat. W dropshippingu wiele problemów wychodzi po czasie, dlatego porządek w dokumentach to jedna z najlepszych form zabezpieczenia działalności.

Na koniec najważniejsze. W dropshippingu zagranicznym nie wygrywa ten, kto zna wszystkie przepisy. Wygrywa ten, kto ma spójny model działania, dobre dokumenty i porządek od pierwszego dnia. Dzięki temu nawet kontrola nie musi oznaczać katastrofy dla JDG.

Podsumowanie: co naprawdę decyduje o bezpieczeństwie JDG w dropshippingu zagranicznym

Dropshipping zagraniczny w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej nie jest z natury ani „podejrzany”, ani szczególnie ryzykowny. Staje się problemem dopiero wtedy, gdy model biznesowy, dokumenty i rozliczenia zaczynają żyć własnym życiem i przestają do siebie pasować.

Przez cały artykuł przewija się jedna, kluczowa myśl. W księgowości JDG nie liczy się to, jak Ty rozumiesz swój biznes, tylko to, co da się pokazać w dokumentach. Urzędy nie analizują intencji, tylko papiery, ewidencje i spójność między nimi.

Najważniejsze jest właściwe rozróżnienie modelu działania. Inne obowiązki ma przedsiębiorca, który sprzedaje towar we własnym imieniu, a inne ten, który działa jako pośrednik i zarabia na prowizji. Od tej decyzji zależy wszystko dalej: VAT, dokumenty sprzedaży, koszty w podatku dochodowym, OSS, IOSS i zakres odpowiedzialności. Jeżeli model jest niejasny albo źle opisany, nawet poprawne faktury mogą nie wystarczyć.

Drugi filar bezpieczeństwa to dokumenty transgraniczne. Stawka 0% VAT, eksport, WDT, sprzedaż do UE czy poza UE zawsze opierają się na dowodach. Brak jednego dokumentu potrafi cofnąć preferencję podatkową i zamienić zysk w stratę. W dropshippingu, gdzie nie masz kontroli nad logistyką, to szczególnie ważne, bo dokumentów nie da się „dorobić” po czasie.

Trzecia sprawa to systemowość. Rejestracje zrobione przed sprzedażą, świadoma decyzja o OSS, automatyzacja sprzedaży i księgowości oraz współpraca z księgowym, który rozumie e-commerce, to nie dodatki. To fundament. Większość problemów, które kończą się korektami i dopłatami, wynika z działania reaktywnego, a nie z błędnej interpretacji przepisów.

I wreszcie dokumenty, o których łatwo zapomnieć. Umowy z dostawcami, regulamin sklepu, raporty z PayPal i Stripe, dokumentacja RODO. To one bardzo często wychodzą przy kontrolach i pokazują, czy biznes jest prowadzony świadomie, czy „na skróty”. Bałagan w tych obszarach niemal zawsze zwiększa ryzyko problemów podatkowych i prawnych.

Na koniec warto podkreślić jedno. Dobra księgowość ecommerce w JDG nie polega na tym, że nigdy nie popełnisz błędu. Polega na tym, że masz komplet dokumentów, spójny model działania i jesteś w stanie wytłumaczyć każdą transakcję, nawet po kilku latach. Jeśli o to zadbasz, dropshipping zagraniczny przestaje być podatkowym polem minowym, a zaczyna być po prostu kolejnym sposobem prowadzenia biznesu online.

gonito

Autorem artykułu jest zespół amavat®

amavat® jest jedną z wiodących kancelarii świadczącą usługi kompleksowej księgowości dla polskich firm z branży e-commerce oraz VAT Compliance w całej Unii Europejskiej, w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Firma oferuje również autorską innowacyjną aplikację, łącząc księgowość z rozwiązaniami IT, pozwalającymi na optymalizację procesów księgowych oraz na integracje z największymi marketplace'ami takimi jak Allegro i Kaufland oraz integratorem jak BaseLinker.

Zadaj pytanie »
Niniejsza publikacja ma charakter niewiążącej informacji i służy ogólnym celom informacyjnym. Przedstawione informacje nie stanowią doradztwa prawnego, podatkowego ani w zakresie zarządzania, jak również nie zastępują indywidualnego doradztwa. Przy opracowaniu niniejszej publikacji dołożono należytej staranności, jednak bez przejęcia odpowiedzialności za prawidłowość, aktualność i kompletność prezentowanych informacji. Treści w niej zawarte nie stanowią samodzielnej podstawy do działania i nie mogą zastąpić konkretnego doradztwa w indywidualnej sprawie. Odpowiedzialność autorów lub amavat® jest wyłączona. W razie potrzeby uzyskania wiążącej opinii prosimy o bezpośredni kontakt z nami. Treść niniejszej publikacji stanowi własność intelektualną amavat® lub firm partnerskich i podlega ochronie z tytułu praw autorskich. Osoby korzystające z tych informacji mogą pobierać, drukować i kopiować treść publikacji wyłącznie na własne potrzeby.