5 najczęstszych błędów podatkowych w Black Friday i jak ich uniknąć

Spis treści
Z perspektywy właściciela małej firmy e-commerce Black Friday to świetna okazja, by zwiększyć obroty, pozyskać nowych klientów i wypromować markę. Promocje mogą pomóc w wyczyszczeniu magazynu ze starszych kolekcji, przyspieszyć rotację produktów i poprawić płynność finansową. Ale za tym entuzjazmem kryje się też druga strona medalu: podatki. Każda faktura, każda obniżka ceny, każdy zakup firmowy czy transakcja zagraniczna może mieć konsekwencje w rozliczeniach z fiskusem. I to właśnie ten aspekt jest często bagatelizowany przez przedsiębiorców, którzy skupiają się na marketingu i sprzedaży, a kwestie podatkowe odkładają na później.
Problem w tym, że błędy w rozliczeniach podatkowych popełnione w okresie największego zakupowego szaleństwa mogą sporo kosztować. Nie chodzi tylko o ewentualne korekty w księgowości czy utratę prawa do odliczenia VAT. Konsekwencje bywają poważniejsze: od sankcji podatkowych, przez ryzyko kontroli, aż po straty finansowe wynikające z tego, że nie skorzystaliśmy z legalnych możliwości optymalizacji.
W tym artykule przyjrzymy się pięciu najczęstszym błędom podatkowym popełnianym podczas Black Friday. To błędy, które regularnie pojawiają się w małych e-commerce, szczególnie wśród młodych przedsiębiorców, dla których jest to stosunkowo nowa sytuacja biznesowa. Nie będziemy pisać o teorii – zamiast tego dostaniesz praktyczne wyjaśnienia i wskazówki, jak działać, żeby uniknąć problemów.
Dowiesz się między innymi, jak poprawnie dokumentować zakupy związane z działalnością, jak wystawiać faktury z rabatami, żeby zgadzał się VAT, kiedy i w jaki sposób możesz ubiegać się o zwrot podatku z zagranicy, dlaczego warto mieć przygotowane uzasadnienie strategii cenowej oraz jak rozpoznawać przychody ze sprzedaży promocyjnej, nawet jeśli sprzedajesz poniżej kosztu zakupu.
Black Friday może być dla Twojej firmy ogromnym impulsem rozwojowym, ale tylko wtedy, gdy nie przeoczysz pułapek podatkowych. W kolejnych częściach pokażemy Ci krok po kroku, jak działać mądrze i bezpiecznie.
Brak dokumentacji i związku kosztu z działalnością
Okres Black Friday to dla wielu e-commerce czas intensywnych zakupów – nie tylko sprzedaży do klientów, ale także inwestycji we własną działalność. Właściciele sklepów internetowych korzystają z promocji, żeby kupić sprzęt, oprogramowanie czy usługi marketingowe. Jednak aby te wydatki mogły stać się podatkowymi kosztami, muszą być prawidłowo udokumentowane i mieć wyraźny związek z działalnością.
Dlaczego dokumentacja ma kluczowe znaczenie
Podstawowa zasada, wynikająca z art. 22 ust. 1 ustawy o PIT i art. 15 ust. 1 ustawy o CIT, mówi jasno: kosztem podatkowym jest wydatek poniesiony w celu uzyskania lub zabezpieczenia przychodu, o ile nie znajduje się w katalogu wyłączeń. Organy podatkowe weryfikują, czy zakup jest celowy, powiązany z działalnością i czy nie podlega wyjątkowi (np. wydatki na reprezentację, czy limity przy autach osobowych).
Oznacza to, że samo posiadanie dokumentu księgowego nie wystarczy – musi on dodatkowo potwierdzać związek zakupu z Twoim biznesem.
Paragon a prawo do odliczenia VAT
Od 1 stycznia 2020 r. fakturę do paragonu można wystawić tylko wtedy, gdy paragon zawiera NIP nabywcy. W przeciwnym razie dokument może być potraktowany wyłącznie jako zakup prywatny. Wyjątkiem jest paragon z NIP do kwoty 450 zł brutto (100 EUR), który jest traktowany jako faktura uproszczona i daje prawo do odliczenia VAT. Przy wyższych kwotach konieczna jest zwykła faktura.
W praktyce oznacza to: kupując np. komputer firmowy, zawsze proś o wystawienie faktury VAT z pełnymi danymi Twojej firmy. Przy mniejszych zakupach do 450 zł wystarczy paragon z NIP, który działa jak faktura uproszczona – nie musi zawierać pełnych danych adresowych nabywcy.
Potwierdzenie płatności a faktura
Częsty problem pojawia się przy usługach online. Wiele osób uważa, że wystarczy potwierdzenie przelewu jako dowód kosztu. Tymczasem do odliczenia VAT potrzebna jest faktura lub faktura uproszczona. Samo potwierdzenie płatności nie daje takiego prawa. W kontekście podatku dochodowego w KPiR potwierdzenie przelewu może działać jako dowód tylko w wyjątkowych sytuacjach (np. opłaty bankowe), albo w połączeniu z innymi dokumentami, takimi jak regulamin usługi czy korespondencja z kontrahentem.
Typowe zaniedbania przedsiębiorców
W praktyce u młodych właścicieli sklepów internetowych najczęściej powtarzają się trzy problemy:
- brak faktury – zakup dokonany „na szybko” kończy się paragonem bez NIP, przez co nie można odliczyć VAT i ująć kosztu w księgach,
- brak dopisku lub opisu, do czego zakup został wykorzystany – w razie kontroli fiskus może uznać, że zakup nie miał związku z działalnością,
- gubienie dokumentów – intensywność promocji sprzyja chaosowi, a bez dokumentu księgowego trudno później obronić koszt.
Warto tu dodać, że brak faktury nie zawsze oznacza definitywną stratę. Możesz poprosić sprzedawcę o wystawienie duplikatu (art. 106l ustawy o VAT). Są też sytuacje, gdy inne dowody mogą zostać zaakceptowane (np. potwierdzenia opłat bankowych czy wewnętrzne dowody księgowe), ale przy standardowych zakupach towarów czy usług faktura pozostaje podstawowym i najpewniejszym dokumentem.
Jak unikać problemów
Najlepszą praktyką jest konsekwentne zbieranie faktur i paragonów z NIP oraz szybkie przekazywanie ich do księgowości – najlepiej w formie cyfrowej, żeby uniknąć zagubienia. Przy każdym dokumencie możesz dopisać krótką notatkę o przeznaczeniu wydatku, np. „zakup laptopa do obsługi sklepu” czy „pakiet reklam Google Ads – kampania Black Friday”. Nie jest to obowiązek formalny, ale ułatwia wykazanie związku kosztu z działalnością.
Pamiętaj również o racjonalności i proporcjonalności wydatków. Organy podatkowe patrzą nie tylko na sam dokument, ale też na sens biznesowy. Przykładowo, zakup auta za kilkaset tysięcy złotych w małej firmie e-commerce będzie dokładniej analizowany – tym bardziej że w podatkach istnieją konkretne limity: 150 000 zł dla aut spalinowych i 225 000 zł dla elektrycznych (przy amortyzacji i ubezpieczeniu), a przy wykorzystaniu mieszanym można zaliczyć w koszty tylko 75% wydatków.
Nieprawidłowe ujmowanie rabatów na fakturze VAT
Rabaty są sercem sprzedaży w Black Friday. To właśnie one decydują o tym, że klienci kupują impulsywnie, często dodając do koszyka więcej produktów, niż początkowo planowali. Z perspektywy przedsiębiorcy sprawa nie jest jednak aż tak prosta. Każdy rabat ma swoje konsekwencje podatkowe, ponieważ wpływa na podstawę opodatkowania VAT.
Podstawa opodatkowania a rabaty
Zgodnie z art. 29a ustawy o VAT oraz unijną dyrektywą VAT, podstawą opodatkowania jest to, co faktycznie zapłacił klient, pomniejszone o wszystkie rabaty. Oznacza to, że VAT liczymy od ceny po obniżce, a nie od ceny katalogowej. W praktyce jest to proste, ale przy dużej liczbie transakcji i dynamicznych promocjach pojawia się ryzyko nieporozumień. Najczęstszy problem polega nie na samym rozliczeniu podatku, ale na udokumentowaniu, że rabat rzeczywiście został udzielony i że obniżona kwota była świadomą decyzją sprzedawcy, a nie błędem w systemie.
Rabat na fakturze – obowiązek czy dobra praktyka
Polskie przepisy nie wymagają, aby rabat był pokazany na fakturze osobno. Wystarczy, że dokument zawiera wszystkie elementy wymagane w art. 106e ustawy o VAT, a cena po rabacie jest podana jako kwota netto będąca podstawą do obliczenia VAT. Faktura, na której widnieje wyłącznie kwota po obniżce, spełnia wymogi prawa i nie można jej uznać za niepoprawną.
Inną kwestią jest praktyka księgowa. Wielu doradców i księgowych zaleca, aby na fakturze pokazać również cenę przed rabatem oraz wysokość samego rabatu. Dzięki temu łatwo jest udowodnić, że różnica między ceną standardową a niższą ceną sprzedaży wynika z zaplanowanej akcji promocyjnej. Przejrzysta faktura daje też większe poczucie bezpieczeństwa w razie kontroli podatkowej, ponieważ urząd nie musi dodatkowo pytać, skąd wzięła się obniżona wartość.
Najczęstsze problemy przy fakturowaniu z rabatem
Wielu młodych przedsiębiorców korzysta z prostych programów do wystawiania faktur, które automatycznie pokazują tylko cenę końcową. Klientowi to wystarcza, ale w księgowości takie rozwiązanie bywa kłopotliwe. Jeśli podczas kontroli fiskus zapyta o przyczynę tak niskiej ceny, przedsiębiorca musi dodatkowo wyjaśniać, że wynikała ona z rabatu, a nie z błędu. Brak przejrzystości rodzi niepotrzebne pytania i opóźnia rozliczenia.
Podobny problem pojawia się przy rabatach koszykowych. Jeśli obniżka dotyczy całego zamówienia, a nie poszczególnych produktów, faktura może nie pokazywać, jak rabat został rozliczony pomiędzy różnymi towarami. To komplikuje ewidencję i utrudnia wykazanie, że podstawa opodatkowania została obliczona prawidłowo.
Przykład praktyczny
Wyobraź sobie, że sprzedajesz zestaw garnków. Cena katalogowa wynosi 500 zł netto. Podczas Black Friday udzielasz 20-procentowej zniżki, więc klient płaci 400 zł netto. Jeśli na fakturze wpiszesz tylko kwotę 400 zł netto plus 92 zł VAT, dokument będzie zgodny z prawem. Masz podstawę opodatkowania, masz VAT i wszystkie wymagane elementy formalne.
Jednak faktura, na której pokazujesz również cenę wyjściową 500 zł, obniżkę w wysokości 100 zł oraz końcową podstawę opodatkowania 400 zł, jest znacznie bardziej przejrzysta. Dzięki niej od razu widać, że niższa cena wynika z zaplanowanego rabatu. Przy dużej liczbie transakcji i promocji takie rozwiązanie minimalizuje ryzyko nieporozumień i oszczędza czas, który inaczej trzeba by poświęcić na tłumaczenia.
Jak działać w praktyce
Choć przepisy nie nakładają obowiązku, aby rabaty były osobno wyszczególnione na fakturze, warto rozważyć takie rozwiązanie. Jeżeli Twój program do fakturowania na to pozwala, przygotuj szablon faktury na czas promocji, który jasno pokazuje zarówno cenę wyjściową, jak i wartość rabatu. Jeśli nie masz takiej opcji, upewnij się przynajmniej, że potrafisz udokumentować akcję promocyjną w inny sposób – na przykład wewnętrznym regulaminem promocji czy materiałami marketingowymi.
W dłuższej perspektywie przejrzystość zawsze działa na Twoją korzyść. Klient ma jasność, księgowość pracuje sprawniej, a urząd skarbowy w razie kontroli dostaje czytelne dokumenty.
Pomijanie procedury zwrotu VAT z UE (VAT-REFUND)
Dla wielu właścicieli e-commerce Black Friday to nie tylko okazja do zwiększonej sprzedaży, ale też do inwestycji w sprzęt czy oprogramowanie kupowane poza Polską. Promocje w niemieckich czy hiszpańskich sklepach internetowych bywają na tyle atrakcyjne, że opłaca się zamawiać towar bezpośrednio w innym kraju Unii. Problem w tym, że do ceny doliczany jest lokalny VAT. Wielu przedsiębiorców uznaje, że to koszt, którego nie da się odzyskać. Tymczasem procedura VAT-REFUND, wynikająca z dyrektywy 2008/9/WE, pozwala polskiemu podatnikowi VAT czynnemu odzyskać podatek zapłacony w innym kraju UE, pod warunkiem że zakup był związany z działalnością gospodarczą i nie służył czynnościom zwolnionym z VAT.
Dlaczego przedsiębiorcy rezygnują ze zwrotu
Najczęstszym powodem jest brak wiedzy, że taka możliwość w ogóle istnieje. Wielu właścicieli małych firm, koncentrując się na samej sprzedaży, po prostu księguje fakturę z zagranicznym VAT jako koszt i zapomina o temacie. Część osób uważa też, że formalności są zbyt skomplikowane, zwłaszcza gdy chodzi o pojedyncze zakupy. W efekcie przedsiębiorcy rezygnują z procedury, mimo że w skali roku tracą na tym realne kwoty, które mogłyby poprawić płynność finansową ich biznesu.
Jak wygląda procedura VAT-REFUND
Wniosek o zwrot składa się elektronicznie przez polski urząd skarbowy, który następnie przekazuje go do administracji podatkowej kraju, w którym zapłacono VAT. Popularne uproszczenie mówi, że wniosek składa się „raz w roku”, ale to nie do końca prawda. Można wnioskować o zwrot za cały rok — w takim przypadku minimalna kwota to 50 euro. Można jednak złożyć wniosek już za okres co najmniej trzech miesięcy, o ile kwota zwrotu przekracza 400 euro. Ostateczny termin na złożenie wniosku to 30 września roku następującego po roku, którego dotyczą zakupy. Na przykład zakupy z Black Friday 2024 trzeba ująć najpóźniej do 30 września 2025.
Kluczowe jest to, aby faktury spełniały wymogi formalne. Muszą zawierać numer VAT sprzedawcy z innego kraju UE, a także dane nabywcy z polskim NIP (z prefiksem PL). Bez tego zagraniczny organ nie uzna dokumentu i zwrot nie będzie możliwy.
Dane bankowe i waluta
We wniosku VAT-REFUND trzeba wskazać rachunek bankowy w formacie IBAN oraz kod SWIFT. To właśnie na ten rachunek urząd zagraniczny zwróci środki. Jeśli te dane są błędne albo ich zabraknie, pieniądze po prostu nie trafią na konto przedsiębiorcy.
W zakresie waluty sprawa jest prostsza niż się wydaje. Przedsiębiorca we wniosku wpisuje kwoty w takiej walucie, w jakiej wystawiona została faktura. Dopiero urząd w Polsce dokonuje przeliczeń na złotówki, stosując kursy NBP.
Jak unikać problemów
Najlepszym rozwiązaniem jest dbanie o poprawną dokumentację od samego początku. Warto pilnować, by faktura od zagranicznego kontrahenta zawierała wszystkie wymagane elementy, zwłaszcza numer VAT sprzedawcy i dane Twojej firmy z polskim NIP. Dobrym zwyczajem jest także przechowywanie potwierdzeń płatności z rachunku bankowego, nawet jeśli nie są one obowiązkowe. Dzięki nim można łatwiej wykazać, że wydatek rzeczywiście był poniesiony i powiązany z działalnością.
Wielu przedsiębiorców prowadzi wewnętrzny folder z dokumentami oznaczonymi jako „zakupy w UE”. To proste rozwiązanie, które sprawia, że przy składaniu wniosku VAT-REFUND masz od razu pod ręką wszystkie faktury i płatności, bez konieczności przeszukiwania archiwów.
Świadome korzystanie z procedury VAT-REFUND to nie tylko formalność. To realne oszczędności, które w skali roku mogą wynieść kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych. Dla małej firmy e-commerce to dodatkowy budżet na marketing, rozwój lub inwestycje w nowe produkty.
Planujesz w swoim e-commerce wielką promocję na Black Friday w listopadzie? Pamiętaj jednak – jeśli chcesz sprzedawać w innych krajach UE, musisz mieć VAT OSS lub VAT lokalny.
Brak uzasadnienia obniżek cen jako elementu strategii handlowej
Black Friday to czas, w którym ogromne obniżki są czymś naturalnym. Klienci wręcz oczekują zniżek sięgających kilkudziesięciu procent i traktują je jako standard. Z punktu widzenia prawa cywilnego i handlowego przedsiębiorca ma pełną swobodę kształtowania cen – może sprzedawać nawet poniżej kosztów, jeśli uzna to za element swojej strategii. Organy podatkowe nie mają kompetencji do narzucania minimalnych marż ani kwestionowania samych cen tylko dlatego, że są niskie. Wyjątkiem są sytuacje transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi, gdzie stosuje się przepisy o cenach transferowych.
Ryzyko podatkowe przy braku wyjaśnienia
Mimo że sprzedaż po kosztach lub z dużym rabatem nie jest zakazana, w pewnych sytuacjach urząd skarbowy może bliżej przyjrzeć się transakcji. Dzieje się tak wtedy, gdy cena jest nienaturalnie zaniżona, a jednocześnie brak jest dowodów na ekonomiczny sens obniżki. Organ podatkowy może wtedy podejrzewać, że mamy do czynienia z pozorną sprzedażą, próbą ukrycia darowizny albo wystawianiem fikcyjnych faktur.
W praktyce fiskus nie doszacuje ceny tylko dlatego, że jest niska, o ile mamy do czynienia z rynkowymi transakcjami B2C czy B2B z podmiotami niepowiązanymi. Podstawą opodatkowania VAT pozostaje rzeczywista kwota zapłaty, a w podatku dochodowym rozpoznaje się faktyczny przychód. Dopiero w sytuacjach wyjątkowych – przy powiązaniach kapitałowych lub rodzinnych, albo gdy organ stwierdzi brak gospodarczego uzasadnienia w kontekście klauzuli GAAR – może dojść do zakwestionowania ceny.
Jak urzędy mogą interpretować brak uzasadnienia
W czasie kontroli urząd nie wymaga formalnego „planu promocji”, ale może zapytać, skąd wzięła się tak niska cena. Szczególnie dotyczy to transakcji jednostkowych i wysokokwotowych, albo sprzedaży do kontrahentów powiązanych. Jeżeli przedsiębiorca nie ma żadnych dowodów na to, że obniżka była elementem realnej strategii handlowej, łatwiej o spór z fiskusem.
Dokumentowanie celów jako bezpieczna praktyka
Nie istnieje przepis, który nakłada obowiązek sporządzania pisemnego uzasadnienia promocji. Jednak w praktyce prowadzenie dokumentacji – nawet w prostej formie – jest najlepszą ochroną. Wystarczy zachować plan marketingowy, zrzuty ekranów kampanii reklamowych, mailing do klientów czy notatki ze spotkania, na którym zapadła decyzja o wyprzedaży. Takie materiały pokazują, że obniżki miały logiczny cel, na przykład przyciągnięcie nowych klientów, wyprzedaż zalegającego towaru czy zwiększenie rozpoznawalności marki.
Dzięki temu, w razie pytań ze strony urzędu skarbowego, przedsiębiorca nie musi tłumaczyć się „z głowy”, ale może przedstawić dowody na to, że promocja była przemyślanym działaniem biznesowym, a nie próbą manipulowania podstawą opodatkowania.
Niewłaściwe rozpoznawanie przychodów ze sprzedaży poniżej kosztu nabycia
Wielu właścicieli e-commerce traktuje Black Friday jako moment na wyprzedaż towarów po bardzo niskich cenach, nawet poniżej ceny zakupu. Z biznesowego punktu widzenia to racjonalna strategia – można w ten sposób opróżnić magazyn, pozyskać nowych klientów czy zyskać większą rozpoznawalność marki. Jednak podatkowo pojawia się ryzyko błędu: część przedsiębiorców mylnie zakłada, że skoro sprzedaż odbyła się „po kosztach” albo „ze stratą”, to nie trzeba jej wykazywać jako przychodu. To nieporozumienie, które może prowadzić do poważnych konsekwencji.
Dlaczego sprzedaż poniżej kosztów wciąż rodzi przychód
W podatkach dochodowych przepisy są jednoznaczne. W art. 14 ustawy o PIT i art. 12 ustawy o CIT przychodem określa się każdą kwotę należną, nawet jeżeli jeszcze nie została faktycznie otrzymana. To oznacza, że sprzedaż za 1 zł wciąż jest przychodem i musi być ujęta w księgach. Nie ma znaczenia, że koszt zakupu towaru był wyższy – różnica między przychodem a kosztem wpływa po prostu na wynik podatkowy, a nie na obowiązek rozpoznania przychodu.
Podobnie w VAT – art. 29a ustawy o VAT mówi, że podstawą opodatkowania jest wszystko, co stanowi zapłatę. Jeżeli klient zapłacił złotówkę, VAT naliczamy od tej złotówki, niezależnie od tego, że dla przedsiębiorcy oznacza to stratę. Urząd skarbowy nie może w typowych transakcjach rynkowych doszacować ceny tylko dlatego, że jest niska. Wyjątek dotyczy relacji pomiędzy podmiotami powiązanymi – wtedy organy mogą badać, czy cena nie odbiega od rynkowej.
Skutki pomijania takich transakcji
Jeżeli przedsiębiorca nie ujmuje sprzedaży po kosztach w ewidencji, zaniża przychód i jednocześnie podatek do zapłaty. W praktyce oznacza to konieczność późniejszych korekt i ryzyko sankcji, jeśli fiskus uzna, że celowo zaniżano podstawę opodatkowania. Nawet gdy działanie było nieświadome, urząd może nałożyć dodatkowe zobowiązania czy odsetki.
Kontrole podatkowe w okresach wyprzedaży często skupiają się właśnie na transakcjach o nietypowych cenach. Symboliczna złotówka za wartościowy towar może wzbudzić pytania, czy faktycznie była to promocja handlowa, czy może ukryta darowizna lub świadczenie dla kontrahenta powiązanego.
Strata jako koszt podatkowy
Sprzedaż poniżej ceny zakupu generuje stratę, ale nie oznacza to, że jest ona bezwartościowa podatkowo. W typowych transakcjach handlowych strata obniża wynik finansowy i zmniejsza dochód do opodatkowania. Dzięki temu można zapłacić niższy podatek, pod warunkiem że sprzedaż była rzeczywista i dobrze udokumentowana.
Są jednak wyjątki. Jeżeli fiskus uzna, że sprzedaż po symbolicznej cenie nie była uzasadniona gospodarczo – na przykład jeśli dotyczyła kontrahenta powiązanego albo w istocie była formą darowizny – wtedy koszt może zostać zakwestionowany. W praktyce oznacza to, że tylko racjonalnie uzasadnione obniżki cen działają na korzyść podatnika.
Jak unikać problemów
Najważniejsze jest konsekwentne dokumentowanie każdej sprzedaży, niezależnie od jej wartości. Wystawienie faktury lub paragonu i wprowadzenie go do ewidencji to podstawa. Warto też przechowywać raporty kasowe i potwierdzenia płatności z systemów online – to dowód, że transakcja faktycznie miała miejsce.
Dobrą praktyką jest zachowanie materiałów promocyjnych i dokumentów wewnętrznych, które pokazują, że obniżki cen były elementem zaplanowanej akcji marketingowej. Dzięki temu nawet sprzedaż za symboliczne kwoty można obronić jako logiczną decyzję biznesową.
W ten sposób przedsiębiorca unika ryzyka sporów z fiskusem, a jednocześnie zyskuje pewność, że każda transakcja – nawet ta najmniej opłacalna w krótkim terminie – została poprawnie rozliczona podatkowo.
Podsumowanie
Black Friday to wielka szansa dla e-commerce, ale jednocześnie moment, w którym podatkowe potknięcia zdarzają się wyjątkowo często. Z roku na rok urzędy skarbowe obserwują te same schematy – brak dokumentacji wydatków, niejasności na fakturach z rabatami, niewykorzystywanie procedury VAT-REFUND, brak dowodów na racjonalność promocji czy pomijanie sprzedaży ze stratą w ewidencji. Wszystkie te błędy mają wspólny mianownik: wynikają z pośpiechu i braku systematyczności.
Dobra wiadomość jest taka, że można ich stosunkowo łatwo uniknąć. Kluczem jest staranna dokumentacja, zarówno po stronie zakupów, jak i sprzedaży, oraz znajomość podstawowych procedur dotyczących VAT. Faktury i paragony z NIP, przemyślane uzasadnienie obniżek, kompletne ewidencje i korzystanie z prawa do zwrotu podatku w UE sprawiają, że nawet najbardziej agresywne promocje nie stanowią zagrożenia podatkowego.
Jeśli przygotowujesz swój sklep na Black Friday, pamiętaj, że marketing i logistyka to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to rozliczenia, które mogą albo dodać Ci przewagi, albo – w przypadku błędów – przysporzyć kłopotów finansowych. Skonsultuj swoje rozliczenia z księgowym, zanim Black Friday Cię zaskoczy, i daj sobie spokój ducha, że nawet przy rekordowych obrotach Twoje podatki są pod pełną kontrolą.