Marża brutto vs marża podatkowa – czego nie widać w raportach marketplace?
Spis treści
I właśnie w tym miejscu zaczyna się problem.
W świecie e-commerce bardzo łatwo pomylić dobrze wyglądającą liczbę z realnym zyskiem. Marża brutto, którą pokazuje panel marketplace albo proste narzędzie do kalkulacji, daje szybkie poczucie kontroli. Sprzedajesz produkt za 200 zł, kupujesz go za 120 zł, więc masz 40 procent marży. Logika podpowiada, że skoro zostaje ci 80 zł różnicy, to biznes jest zdrowy. W końcu 40 procent brzmi solidnie. Wielu młodych przedsiębiorców na tym etapie przestaje analizować głębiej.
Tyle że panel sprzedażowy nie jest twoim doradcą finansowym. To narzędzie operacyjne. Pokazuje uproszczony obraz, który ma być szybki i czytelny, a nie pełny i księgowo precyzyjny. Widzisz przychód, widzisz koszt zakupu, widzisz wyliczoną marżę. Nie widzisz natomiast wszystkiego, co dzieje się między kliknięciem „kup teraz” a momentem, w którym pieniądze realnie zostają w twojej firmie.
Wielu właścicieli małych sklepów internetowych wpada w ten sam schemat. Skupiają się na obrocie i marży brutto, bo to są wskaźniki najbardziej widoczne i najłatwiejsze do zrozumienia. A potem przychodzi koniec miesiąca, przelew do ZUS, faktura za reklamy, rozliczenie prowizji marketplace, rozliczenie VAT, rozmowa z księgową i nagle okazuje się, że na koncie zostaje znacznie mniej, niż sugerował raport sprzedażowy.
To zderzenie bywa bolesne. Szczególnie gdy prowadzisz firmę kilka lat, masz już skalę, inwestujesz w marketing, zatrudniasz pierwsze osoby i nagle widzisz, że mimo „wysokiej marży” twoja rentowność stoi w miejscu albo wręcz spada.
W tym artykule rozbieramy na czynniki pierwsze ten rozdźwięk. Pokazujemy, dlaczego marża brutto jest tylko pierwszym, najbardziej uproszczonym poziomem analizy. Wyjaśniamy, co dzieje się z twoją marżą, gdy do gry wchodzą prowizje, logistyka, zwroty i reklama. A przede wszystkim tłumaczymy, jak na twoją sprzedaż patrzy fiskus i dlaczego jego perspektywa potrafi być zupełnie inna niż ta z panelu marketplace.
Kluczowe jest zrozumienie, że funkcjonujesz jednocześnie w trzech światach. Pierwszy to świat marży brutto, który widzisz w raportach sprzedaży. Drugi to świat marży operacyjnej, czyli realnego zysku na jednej sztuce po uwzględnieniu wszystkich kosztów zmiennych związanych z transakcją. Trzeci to świat podatkowy, w którym liczy się dochód, podstawa opodatkowania i – w niektórych przypadkach – specyficzna konstrukcja VAT marża.
Te trzy perspektywy często się rozmijają. Produkt może wyglądać świetnie w raporcie sprzedaży, przeciętnie w analizie operacyjnej i słabo w rozliczeniu podatkowym. Może być też odwrotnie. Niska marża brutto w panelu może kryć całkiem zdrową rentowność po stronie podatkowej, jeśli struktura kosztów jest dobrze poukładana.
Dlatego pytanie nie brzmi, ile procent marży pokazuje marketplace. Pytanie brzmi, ile realnie zarabiasz na jednej sztuce i ile z tego zostaje po podatkach. Dopiero wtedy możesz podejmować świadome decyzje o cenach, budżetach reklamowych, skalowaniu asortymentu czy wejściu w nowe kanały sprzedaży.
Jeżeli jesteś w wieku 25–35 lat, rozwijasz swój e-commerce, rośniesz dynamicznie i chcesz budować firmę na lata, nie możesz opierać strategii wyłącznie na liczbach z panelu sprzedażowego. One są potrzebne, ale to tylko fragment obrazu. Wysoka marża brutto może być początkiem dobrej historii. Ale sama w sobie nie jest dowodem na to, że zarabiasz.
Czym jest marża brutto w raportach marketplace?
Marża brutto w raportach marketplace to handlowy szybki test, który odpowiada tylko na jedno pytanie: jaka jest różnica między ceną sprzedaży a kosztem zakupu towaru. To nie jest zysk i bardzo często nie jest to również realna marża na pojedynczej transakcji. To uproszczony wskaźnik cenowy, który ma pokazać, czy między ceną a kosztem istnieje jakakolwiek przestrzeń.
W praktyce większość marketplace’ów i integratorów korzysta z bardzo prostego wzoru:
marża brutto % = (cena sprzedaży – koszt zakupu) / cena sprzedaży × 100%
System bierze dwie liczby, odejmuje jedną od drugiej, dzieli wynik przez cenę sprzedaży i wyświetla procent jako „marżę”. I to wszystko. Matematycznie to poprawne, biznesowo – tylko początek historii.
Warto podkreślić, że system operuje zwykle wyłącznie na dwóch danych. Pierwszą jest cena sprzedaży, która w zależności od ustawień może być kwotą brutto albo netto. Drugą jest koszt zakupu towaru, najczęściej wprowadzony ręcznie przez sprzedawcę, również jako wartość brutto lub netto. Panel nie analizuje, co kryje się poza tymi liczbami. Nie widzi kontekstu transakcji, nie zna struktury kosztów twojej firmy i nie ma dostępu do twojej księgowości.
Dla młodego przedsiębiorcy prowadzącego sprzedaż online to bywa zdradliwe. Widzisz 40 procent marży, więc intuicyjnie zakładasz, że masz bezpieczną poduszkę. Tymczasem ta liczba mówi tylko, ile zostaje z ceny po odjęciu kosztu zakupu. Nie mówi, ile zostaje po kosztach sprzedaży. A to zasadnicza różnica.
Czego ta marża nie uwzględnia i dlaczego potrafi wprowadzać w błąd
Typowa marża brutto z raportu marketplace nie obejmuje szeregu kosztów, które realnie towarzyszą każdej sprzedaży. Nie uwzględnia prowizji platformy, która w zależności od kategorii może wynosić kilka albo kilkanaście procent. Nie obejmuje opłat za płatności online ani kosztów ewentualnych chargebacków. Nie uwzględnia kosztów dostawy, dopłat do przesyłek ani kosztów fulfillmentu, magazynowania czy pakowania.
W tej liczbie nie ma również rabatów finansowanych przez sprzedawcę, kuponów, średniego kosztu zwrotów i reklamacji ani ubytku wartości towaru po powrocie od klienta. Nie ma kosztów reklam, kampanii CPC, sponsorowanych ofert ani innych działań marketingowych, które generują ruch. Nie ma kosztów stałych firmy takich jak narzędzia, księgowość, etaty czy wynagrodzenie właściciela. Nie ma wreszcie podatków i różnic wynikających z operowania kwotami brutto i netto.
Efekt jest prosty. Możesz widzieć w panelu 40 procent marży, a po podliczeniu wszystkich kosztów zmiennych okaże się, że realnie zostaje kilka procent. W niektórych przypadkach nawet minus. Szczególnie gdy agresywnie skalujesz sprzedaż reklamą i koncentrujesz się na obrocie.
To dlatego marża brutto z marketplace potrafi „kłamać”. Nie dlatego, że system liczy ją błędnie, ale dlatego, że pokazuje tylko wycinek rzeczywistości, a resztę dopowiada sobie przedsiębiorca.
Brutto czy netto – najczęstsza mina w interpretacji
Dodatkowym źródłem nieporozumień jest kwestia tego, czy marża liczona jest od kwoty brutto czy netto. W teorii to detal. W praktyce potrafi znacząco zmienić interpretację.
Jeżeli cena sprzedaży w panelu jest kwotą brutto, zawiera w sobie VAT. To oznacza, że mianownik w równaniu jest wyższy, co może procentowo zaniżać marżę. Z kolei koszt zakupu bywa wprowadzany jako kwota netto, szczególnie jeśli odliczasz VAT. W efekcie porównujesz wartości, które księgowo nie są symetryczne.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej przy sprzedaży zagranicznej, na przykład w modelu OSS, gdzie obowiązują różne stawki VAT w zależności od kraju. Wtedy marża z panelu może wyglądać różnie dla tego samego produktu sprzedawanego na różnych rynkach, mimo że realna rentowność operacyjna jest podobna. Dla osoby patrzącej wyłącznie na raport marketplace takie różnice bywają mylące i prowadzą do błędnych decyzji cenowych.
Dlatego pierwszym krokiem do świadomego zarządzania rentownością jest ustalenie, na jakich kwotach pracujesz. Czy liczysz marżę od wartości netto czy brutto. Czy koszt zakupu jest spójny z ceną sprzedaży pod względem podatkowym. Bez tej jasności każda dalsza analiza jest obarczona ryzykiem.
Jak czytać marżę brutto z marketplace w sposób dojrzały
Najbezpieczniej traktować marżę brutto z raportu marketplace jako wskaźnik produktowy. Odpowiada on na pytanie, czy w ogóle istnieje przestrzeń między ceną a kosztem zakupu. To szybka informacja, czy dany produkt ma potencjał cenowy, czy już na starcie jest „zbyt cienki”, żeby udźwignąć dalsze koszty.
Nie należy jednak traktować tej liczby jako zysku ani jako marży po kosztach sprzedaży. To nie jest wynik finansowy firmy ani nawet wynik na pojedynczej transakcji. To dopiero pierwszy poziom analizy.
Jeżeli chcesz wiedzieć, czy faktycznie zarabiasz, potrzebujesz kolejnej warstwy. Minimum to marża kontrybucyjna, czyli wynik po odjęciu wszystkich kosztów zmiennych związanych z daną sprzedażą. Dopiero gdy od przychodu odejmiesz koszt towaru, prowizje i płatności, logistykę, reklamy przypisane do sprzedaży oraz średni koszt zwrotów i rabatów, zaczynasz widzieć realny obraz produktu.
Dopiero ten wynik możesz zestawić z kosztami stałymi firmy i ocenić, czy biznes generuje zdrowy dochód. Marża brutto z panelu marketplace jest więc potrzebna, ale sama w sobie nie wystarcza. To pierwszy filtr. Prawdziwa analiza zaczyna się dopiero za nim.
Marża kontrybucyjna na sztuce – ile naprawdę zostaje po kosztach zmiennych
W poprzedniej części użyłem określenia „marża operacyjna”, bo tak najczęściej mówi się o niej w praktyce e-commerce. Warto jednak doprecyzować jedną rzecz, szczególnie jeśli budujesz biznes świadomie i chcesz rozumieć liczby tak samo dobrze jak twój księgowy czy controlling w większej firmie.
W rachunkowości finansowej marża operacyjna oznacza relację wyniku operacyjnego do przychodu, a więc obejmuje nie tylko koszty zmienne, ale także koszty stałe operacyjne. To inna kategoria niż ta, którą liczy większość sprzedawców przy analizie produktu.
To, o czym mówimy w kontekście jednej sztuki sprzedanej na marketplace, to w rzeczywistości marża kontrybucyjna, nazywana też marżą pokrycia lub contribution margin. To wynik po odjęciu wszystkich kosztów zmiennych przypisanych do konkretnej transakcji. I właśnie ta liczba mówi ci, ile dana sprzedaż dokłada do pokrycia kosztów stałych firmy i generowania zysku.
W praktyce e-commerce marża kontrybucyjna na sztuce to przychód ze sprzedaży pomniejszony o koszt towaru, prowizje marketplace, koszty płatności, logistykę i fulfillment, koszt reklamy przypisanej do sprzedaży oraz średni koszt zwrotów i rabatów. Dopiero to, co zostaje, jest realnym wynikiem transakcyjnym.
To kluczowy moment w myśleniu o biznesie. Bo właśnie tu kończy się marketingowa opowieść o wysokiej marży brutto, a zaczyna twarda ekonomia.
Koszty zmienne w realnym modelu marketplace
Największym kosztem zmiennym w modelu marketplace są zazwyczaj prowizje platformy. W zależności od kategorii, poziomu konta i dodatkowych programów mogą one pochłaniać kilka albo kilkanaście procent wartości sprzedaży. Jeżeli sprzedajesz produkt za 100 zł i oddajesz 12 zł prowizji, to właśnie te 12 zł znika z twojej przestrzeni cenowej, zanim w ogóle pomyślisz o zysku.
Do tego dochodzą koszty płatności online. Operator płatności pobiera prowizję od każdej transakcji, czasem stałą część plus procent. Przy dużym wolumenie sprzedaży to już nie są drobne kwoty, tylko realny element struktury kosztów.
Logistyka to kolejna warstwa. Koszt wysyłki, dopłaty do darmowej dostawy, magazynowanie, kompletacja zamówienia, pakowanie, materiały opakowaniowe. W modelu fulfillment część tych kosztów jest zautomatyzowana, ale wciąż istnieje i musi być uwzględniona w kalkulacji na sztuce.
Bardzo często pomijanym elementem są zwroty. W sprzedaży B2C klient ma prawo odstąpić od umowy. To oznacza, że część zamówień wróci. Każdy zwrot generuje koszt logistyczny, koszt obsługi, a czasem również obniżenie wartości towaru. Co więcej, przy zwrocie następuje korekta VAT należnego, a przy sprzedaży w modelu OSS korekta trafia do kraju konsumpcji. To wpływa nie tylko na wynik operacyjny, ale także na cashflow. Jeżeli liczysz rentowność, nie możesz zakładać, że każde zamówienie kończy się sukcesem.
I wreszcie marketing. W marketplace sprzedaż bez reklamy bywa iluzją. Kampanie sponsorowane, model CPC, kupony finansowane przez sprzedawcę – to wszystko generuje koszt pozyskania sprzedaży. W marketplace częściej analizuje się TACOS, czyli udział całkowitych kosztów reklam w przychodzie, podczas gdy w sklepie własnym mówi się raczej o CAC. Model ekonomiczny jest inny, ale w obu przypadkach reklama to koszt zmienny, który musi być przypisany do produktu.
Jeżeli te elementy nie są ujęte w kalkulacji, marża brutto pozostaje jedynie teoretyczną przestrzenią, a nie realnym wynikiem.
Studium przypadku z uwzględnieniem VAT
Weźmy przykład produktu kupowanego za 40 zł netto i sprzedawanego za 80 zł brutto przy stawce VAT 23 procent. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak 50 procent marży brutto, bo 80 minus 40 daje 40 zł różnicy. Problem polega na tym, że 80 zł brutto to około 65 zł netto, a reszta to VAT należny.
Jeżeli koszt zakupu 40 zł jest kwotą netto, a cena sprzedaży w panelu jest brutto, porównujesz dwie różne rzeczywistości podatkowe. Realna różnica netto między ceną sprzedaży a kosztem zakupu wynosi około 25 zł, a nie 40 zł. Już na tym etapie marża procentowa wygląda zupełnie inaczej.
Teraz od tych około 25 zł odejmij prowizję marketplace, koszty płatności, logistykę, średni koszt zwrotów i koszt reklamy przypisany do sprzedaży. W bardzo realnym scenariuszu zostanie kilka złotych. Czasem 4, czasem 6, czasem 8. To właśnie marża kontrybucyjna na sztuce.
Dla osoby patrzącej wyłącznie na marżę brutto w panelu sprzedaży produkt wygląda jak gwiazda. Dla osoby liczącej wynik netto po kosztach zmiennych to często produkt o bardzo cienkiej rentowności.
Różnica między tymi dwoma perspektywami decyduje o tym, czy budujesz firmę stabilną finansowo, czy jedynie napędzasz obrót.

Dlaczego marketplace tego nie pokazuje
Marketplace nie pokazuje marży kontrybucyjnej z bardzo prostego powodu. Nie zna twojej pełnej struktury kosztów. Nie wie, ile płacisz za magazyn, jakie masz stawki kurierskie, jaki jest twój realny koszt reklamy na poziomie produktu ani jaki procent zamówień wraca.
Raporty platform koncentrują się na prostych wskaźnikach, które da się policzyć na podstawie danych dostępnych w systemie. Cena sprzedaży i koszt zakupu to informacje, które można wprowadzić i przeliczyć w sposób uniwersalny. Cała reszta zależy od modelu biznesowego sprzedawcy i wymaga indywidualnej analizy.
Dlatego produkt może wyglądać w panelu jak lider sprzedaży z wysoką marżą, a w rzeczywistości finansować wzrost obrotu bez proporcjonalnego wzrostu zysku. Obrót rośnie, ale wynik netto pozostaje cienki. A czasem nawet ujemny, gdy reklama wymyka się spod kontroli albo zwroty przekraczają założenia.
Dopiero gdy zaczniesz konsekwentnie liczyć marżę kontrybucyjną na sztuce, uwzględniając VAT, koszty zmienne i realny koszt pozyskania sprzedaży, zobaczysz prawdziwy obraz swojej oferty. I dopiero wtedy możesz podejmować decyzje cenowe, reklamowe i asortymentowe w oparciu o fakty, a nie o dobrze wyglądające liczby z panelu.
„Marża podatkowa” – jak patrzy na to fiskus?
W języku przepisów nie znajdziesz pojęcia „marża podatkowa”. To skrót myślowy używany w rozmowach biznesowych, który ma opisać coś znacznie bardziej konkretnego i formalnego, czyli dochód podatkowy. Dla urzędu skarbowego nie istnieje marża z panelu marketplace, nie istnieje też marża kontrybucyjna liczona w arkuszu. Istnieje przychód, istnieją koszty uzyskania przychodu i istnieje wynik, od którego naliczany jest podatek.
To zupełnie inny poziom patrzenia na firmę niż ten, który widzisz w systemie sprzedażowym. Fiskus nie analizuje twoich wskaźników handlowych. Interesuje go to, czy prawidłowo ustaliłeś podstawę opodatkowania i czy zapłaciłeś podatek od realnego dochodu w rozumieniu ustaw o PIT albo CIT.
Dochód podatkowy w PIT i CIT – realna podstawa opodatkowania
W podatku dochodowym konstrukcja jest teoretycznie prosta. Dochód to przychód pomniejszony o koszty uzyskania przychodu. W praktyce to właśnie ta różnica stanowi podstawę opodatkowania.
W e-commerce przychodem jest wartość sprzedaży w ujęciu podatkowym. U czynnych podatników VAT co do zasady jest to kwota pomniejszona o VAT należny, czyli wartość netto. To ważne rozróżnienie, bo w panelu marketplace bardzo często operujesz cenami brutto, natomiast w podatku dochodowym punktem wyjścia jest przychód bez VAT należnego. Oczywiście moment i sposób ujęcia przychodu mogą zależeć od konstrukcji transakcji, modelu rozliczeń czy specyficznych zdarzeń, takich jak zaliczki, ale zasada ogólna jest taka, że VAT należny nie stanowi przychodu podatkowego.
Koszty uzyskania przychodu to wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodu albo zabezpieczenia jego źródła, o ile spełniają warunki ustawowe i nie są wyłączone z kosztów na mocy przepisów. W praktyce e-commerce do kosztów podatkowych często zaliczają się wydatki na zakup towaru, prowizje marketplace, opłaty za płatności online, koszty logistyki i fulfillmentu, marketing, narzędzia SaaS, systemy magazynowe, księgowość, wynagrodzenia czy inne koszty stałe związane z prowadzeniem działalności. Kluczowe jest jednak prawidłowe udokumentowanie i wykazanie związku z przychodem.
I tu pojawia się fundamentalna różnica między marżą brutto a dochodem podatkowym. Marża brutto pokazuje tylko relację między ceną sprzedaży a kosztem zakupu towaru. Dochód podatkowy uwzględnia znacznie szerszy katalog kosztów. Możesz mieć produkt z wysoką marżą brutto, ale jeżeli jego sprzedaż wymaga intensywnej reklamy, drogiej logistyki i generuje dużo zwrotów, to finalny dochód podatkowy będzie znacznie niższy.
Możliwy jest scenariusz, w którym marża brutto wygląda imponująco, ale po uwzględnieniu wszystkich kosztów uzyskania przychodu firma wykazuje niewielki dochód. Możliwa jest też sytuacja odwrotna, gdy produkt z umiarkowaną marżą brutto, ale stabilną sprzedażą i dobrze kontrolowanymi kosztami, generuje relatywnie wysoki dochód podatkowy.
To dlatego wysoka marża brutto nie oznacza automatycznie wysokiego podatku. I odwrotnie, niski wynik w panelu sprzedaży nie zawsze oznacza, że firma nie zarabia. Ostateczny obraz widoczny jest dopiero w księgowości, a nie w raporcie marketplace.
Procedura VAT marża – inne znaczenie słowa „marża”
Dodatkowe zamieszanie wprowadza procedura VAT marża, która funkcjonuje w określonych branżach, między innymi przy sprzedaży towarów używanych, dzieł sztuki, antyków czy usług turystyki. W tym modelu podatek VAT liczony jest nie od całej wartości sprzedaży, lecz od marży w rozumieniu ustawy o VAT.
Ta marża jest zdefiniowana ustawowo i oznacza różnicę między kwotą należną od nabywcy a ceną nabycia towaru, pomniejszoną o VAT. To konstrukcja specyficzna i odrębna od klasycznego modelu rozliczenia VAT, w którym podatek należny pomniejsza się o podatek naliczony.
W procedurze marży co do zasady nie odliczasz VAT naliczonego od zakupu towaru rozliczanego w tym modelu. W praktyce często wynika to z charakteru nabycia, na przykład zakupu od osoby prywatnej, albo z samej konstrukcji przepisów regulujących ten reżim. Wybór procedury marży ma konkretne konsekwencje podatkowe i nie jest to to samo, co standardowe rozliczenie VAT.
Warto bardzo wyraźnie oddzielić te światy. W PIT i CIT interesuje nas dochód, czyli przychód pomniejszony o koszty uzyskania przychodu. W VAT słowo „marża” pojawia się wyłącznie w szczególnej procedurze i oznacza coś innego niż marża brutto z panelu marketplace czy marża kontrybucyjna liczona w arkuszu.
Marketplace pokazuje handlową relację ceny do kosztu zakupu. Księgowość liczy dochód podatkowy według zasad PIT albo CIT. Ustawa o VAT w określonych przypadkach definiuje jeszcze inną „marżę”, od której liczony jest podatek. To trzy różne konstrukcje prawne i ekonomiczne, które łączy jedynie nazwa.
Dla młodego przedsiębiorcy w e-commerce zrozumienie tych różnic to nie akademicka ciekawostka, ale realne narzędzie zarządzania firmą. Bo dopiero wtedy wiesz, czy liczba w panelu sprzedaży to realny wynik biznesowy, czy tylko fragment większej układanki podatkowej i finansowej.
Zderzenie trzech światów – ta sama sprzedaż, cztery różne „marże”
W praktyce e-commerce funkcjonujesz równocześnie w czterech porządkach, które używają podobnego słowa, ale opisują zupełnie inne zjawiska. To rozróżnienie jest kluczowe, jeżeli chcesz podejmować decyzje w oparciu o liczby, a nie intuicję.
Pierwszy świat to marża brutto handlowa, czyli ta, którą najczęściej widzisz w panelu marketplace albo w integratorze. To relacja między ceną sprzedaży a kosztem zakupu towaru, wyrażona procentowo. W najprostszym wariancie to różnica między tym, za ile sprzedajesz, a tym, za ile kupujesz. W zależności od ustawień i źródła danych może to być marża liczona od kwot brutto albo netto oraz z uwzględnieniem lub bez uwzględnienia rabatów czy kosztów dostawy. To ważne, bo dwie osoby patrzące na „marżę 40%” mogą w rzeczywistości patrzeć na dwie różne konstrukcje liczbowe.
Ta marża odpowiada na jedno pytanie: czy mam przestrzeń cenową między kosztem zakupu a ceną sprzedaży. Nie mówi nic o kosztach sprzedaży, reklamie, logistyce ani podatkach. Główne ryzyko polega na tym, że łatwo pomylić ją z realnym zyskiem i budować strategię cenową na zbyt uproszczonym obrazie.
Drugi świat to marża kontrybucyjna na sztuce, czyli wynik po kosztach zmiennych przypisanych do konkretnej transakcji. W ujęciu controllingowym od przychodu odejmujesz koszt towaru, prowizje marketplace, koszty płatności, logistykę i fulfillment, koszt reklamy przypisany do sprzedaży oraz średni koszt zwrotów i rabatów. To właśnie ta liczba pokazuje, ile dana sprzedaż dokłada do pokrycia kosztów stałych firmy i budowania zysku.
Tu pojawia się istotny niuans podatkowy. Jeżeli jesteś czynnym podatnikiem VAT, przychód do liczenia marży kontrybucyjnej powinien być liczony netto, czyli bez VAT należnego. VAT należny co do zasady nie jest twoim przychodem podatkowym, więc uwzględnianie kwoty brutto przy kalkulacji rentowności zawyża wynik. Nieuwzględnienie tego faktu jest jednym z najczęstszych błędów w analizach e-commerce.
Marża kontrybucyjna nie jest widoczna w standardowym panelu marketplace. Musisz policzyć ją samodzielnie, a jej jakość zależy od tego, czy rzetelnie przypiszesz koszty do produktu. Jeżeli pominiesz realny koszt reklamy, nie uwzględnisz zwrotów albo będziesz operować kwotami brutto zamiast netto, wynik będzie sztucznie zawyżony.
Trzeci świat to dochód podatkowy, który bywa potocznie nazywany „marżą podatkową”. W ustawach o PIT i CIT nie ma takiego terminu. Jest przychód i są koszty uzyskania przychodu. Dochód to różnica między nimi i to od tej kwoty liczony jest podatek dochodowy.
W praktyce u czynnych podatników VAT przychodem co do zasady jest kwota pomniejszona o VAT należny, czyli netto. Kosztami uzyskania przychodu są wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodu albo zabezpieczenia jego źródła, o ile spełniają warunki ustawowe i nie są wyłączone z kosztów. Co do zasady mogą to być wydatki na zakup towaru, prowizje marketplace, marketing, narzędzia, księgowość, wynagrodzenia i inne koszty związane z działalnością, o ile są właściwie udokumentowane i mają związek z przychodem.
Kluczowe jest to, że dochód podatkowy liczysz w ujęciu okresu, a nie „na sztuce”. Obowiązują zasady momentu potrącalności kosztów, różnice między kosztem zakupu a kosztem sprzedanych towarów, a także wpływ remanentu na koniec roku. To oznacza, że nie zawsze da się w prosty sposób przełożyć wynik z kalkulacji produktowej na dochód podatkowy za miesiąc czy rok. Dwa produkty o podobnej marży kontrybucyjnej mogą dawać inny efekt podatkowy w zależności od struktury zapasów i momentu ujęcia kosztów.
Czwarty świat to marża w procedurze VAT marża. Dotyczy ona określonych branż, takich jak handel towarami używanymi, dziełami sztuki, antykami czy usługi turystyki. W tym modelu VAT liczony jest od marży stanowiącej różnicę między kwotą sprzedaży a kwotą nabycia, według zasad określonych w art. 120 ustawy o VAT. To ustawowa konstrukcja służąca do obliczenia podatku w szczególnym reżimie.
Ta marża nie jest zyskiem ani wskaźnikiem rentowności. Jest techniczną podstawą do wyliczenia VAT w określonych przypadkach. Mylenie jej z marżą brutto z panelu marketplace albo z marżą kontrybucyjną prowadzi do błędnych wniosków o realnym zarobku na produkcie.
Podsumowując, masz cztery różne „marże”, które służą czterem różnym celom. Marża brutto pomaga ocenić przestrzeń cenową. Marża kontrybucyjna pokazuje rentowność transakcji po kosztach zmiennych. Dochód podatkowy decyduje o wysokości podatku i realnym wyniku firmy w ujęciu okresowym. Marża w procedurze VAT jest konstrukcją prawną do obliczenia podatku w szczególnych branżach.
Jeżeli używasz właściwej liczby do właściwej decyzji, zarządzasz firmą świadomie. Jeżeli mieszasz te światy, możesz mieć imponującą marżę w panelu i jednocześnie bardzo przeciętny wynik finansowy na koniec roku. W e-commerce ta różnica potrafi być kluczowa.
Czego nie widać w raportach marketplace – najmocniejsze tezy
Na tym etapie możemy już powiedzieć wprost: raport marketplace pokazuje handel, a nie biznes w pełnym sensie finansowym. Pokazuje wycinek rzeczywistości, który jest użyteczny operacyjnie, ale nie wystarcza do oceny realnej rentowności. Poniżej cztery tezy, które porządkują temat i jednocześnie pokazują, gdzie najczęściej powstają błędy interpretacyjne.
Raporty marketplace pokazują uproszczoną marżę brutto
W zdecydowanej większości przypadków panel marketplace liczy marżę jako różnicę między ceną sprzedaży a kosztem zakupu. Czasem operuje na kwotach brutto, czasem netto, w zależności od ustawień i źródła danych. Może uwzględniać rabaty albo je pomijać. Dlatego dwie firmy patrzące na „40% marży” mogą w rzeczywistości patrzeć na dwie różne konstrukcje liczbowe.
Dla uproszczenia załóżmy, że operujemy na tych samych poziomach, czyli netto–netto albo brutto–brutto. Jeżeli sprzedajesz produkt za 100 zł i kupujesz go za 60 zł, system pokaże 40 zł różnicy, czyli 40 procent marży. Matematycznie wszystko się zgadza. Problem polega na tym, że to tylko relacja ceny do kosztu towaru.
Nie ma tu prowizji marketplace, kosztów płatności, logistyki, zwrotów, reklamy ani podatków. To szybki wskaźnik cenowy, a nie wynik finansowy. Największe ryzyko polega na tym, że przedsiębiorca zaczyna traktować tę liczbę jak realny zysk i na jej podstawie podejmuje decyzje o rabatach, skalowaniu czy budżecie reklamowym.
Największym zjadaczem zysku są prowizje, logistyka i zwroty
W modelu marketplace trzy elementy najczęściej najsilniej redukują marżę brutto: prowizje platformy, koszty logistyczne oraz zwroty. I to właśnie ich nie widać w uproszczonym raporcie marży.
Załóżmy, że operujemy na wartościach netto i sprzedajesz produkt za 100 zł netto, a kupujesz go za 60 zł netto. Teoretycznie masz 40 zł przestrzeni. Jeżeli prowizja marketplace i płatności wynoszą łącznie 12 zł, logistyka 10 zł, a średni koszt zwrotów rozłożony na sztukę 3 zł, z początkowych 40 zł zostaje 15 zł jeszcze przed uwzględnieniem reklamy.
Jeżeli dołożysz koszt pozyskania sprzedaży w wysokości 8–10 zł na sztukę, realny wynik spada do kilku złotych. Wtedy okazuje się, że 40 procent marży brutto w panelu przekłada się na kilka procent realnej rentowności transakcyjnej.
W wielu branżach e-commerce to właśnie prowizja, logistyka i wskaźnik zwrotów decydują o tym, czy produkt jest zdrowy finansowo. Panel sprzedaży pokaże 40 procent. Arkusz controllingowy pokaże zupełnie inną historię.
Panel sprzedaży nie pokazuje dochodu podatkowego
Nawet najbardziej rozbudowany panel marketplace nie pokazuje podatku dochodowego ani zasad jego kalkulacji. Może pokazać VAT należny, może pokazać przychód, ale nie pokaże dochodu podatkowego w rozumieniu ustaw o PIT czy CIT.
Załóżmy, że w danym miesiącu generujesz 300 000 zł przychodu netto i średnią marżę brutto 35 procent. Wygląda to jak solidny biznes. Tymczasem w tym samym okresie wydajesz 70 000 zł na reklamy, 40 000 zł na logistykę, 30 000 zł na prowizje marketplace, 25 000 zł na wynagrodzenia i 10 000 zł na narzędzia oraz księgowość.
Dochód podatkowy to przychód pomniejszony o koszty uzyskania przychodu zgodnie z przepisami. Co więcej, liczony jest w ujęciu okresowym, z uwzględnieniem zasad momentu potrącalności kosztów i wpływu remanentu. Koszt zakupu towaru nie zawsze staje się kosztem podatkowym w momencie zakupu. Stan magazynu na koniec roku może przesunąć część wyniku między okresami.
Efekt jest taki, że marża brutto z panelu nie mówi nic o wysokości podatku ani o realnym wyniku rocznym firmy. Możesz mieć imponującą marżę handlową i jednocześnie relatywnie niski dochód podatkowy, jeżeli struktura kosztów jest ciężka.

VAT marża to zupełnie inna konstrukcja niż marża brutto
W niektórych branżach dochodzi jeszcze procedura VAT marża, która dodatkowo komplikuje temat. W tym modelu VAT liczony jest od marży w rozumieniu ustawy o VAT, czyli od różnicy między kwotą sprzedaży a kwotą nabycia według zasad określonych w art. 120 ustawy o VAT.
Ta marża jest techniczną podstawą opodatkowania VAT w szczególnym reżimie. Nie jest wskaźnikiem rentowności produktu. Nie mówi, ile zarabiasz. Co do zasady w tym modelu nie odliczasz VAT naliczonego od zakupu towaru rozliczanego w procedurze marży, co dodatkowo wpływa na konstrukcję kalkulacji.
Jeżeli ktoś zobaczy, że VAT liczony jest tylko od „marży”, może błędnie uznać, że jego realny zysk jest równy tej różnicy. To poważne uproszczenie. Marża w VAT to pojęcie ustawowe służące do obliczenia podatku, a nie ekonomiczny wynik sprzedaży.
Te cztery tezy prowadzą do jednego wniosku. Raport marketplace pokazuje ważny, ale ograniczony fragment rzeczywistości. Jeżeli chcesz wiedzieć, czy naprawdę zarabiasz, musisz wyjść poza marżę brutto, policzyć marżę kontrybucyjną, zrozumieć konstrukcję dochodu podatkowego i – w razie potrzeby – zasady VAT marża. Dopiero wtedy liczby zaczynają opowiadać prawdziwą historię twojego biznesu.
Jak powinien liczyć marżę świadomy sprzedawca?
Moment, w którym zaczynasz liczyć marżę świadomie, to moment przejścia z etapu „sprzedaję i rosnę” do etapu „zarządzam kapitałem”. W e-commerce różnica między jednym a drugim podejściem decyduje o tym, czy budujesz stabilny biznes, czy tylko obrót z cienką poduszką bezpieczeństwa.
Świadomy sprzedawca nie pyta już, ile procent pokazuje panel. Pyta, ile realnie zostaje z jednej sztuki i jak to przekłada się na wynik firmy w skali miesiąca i roku.
Liczenie marży kontrybucyjnej na sztuce
Podstawą jest liczenie marży kontrybucyjnej, czyli wyniku po kosztach zmiennych przypisanych do jednej transakcji. W praktyce oznacza to, że od przychodu netto, czyli bez VAT należnego, jeżeli jesteś czynnym podatnikiem VAT, odejmujesz wszystkie koszty zmienne związane ze sprzedażą tej konkretnej sztuki.
Do tej kalkulacji powinien trafić koszt towaru, prowizje marketplace, opłaty za płatności, koszt logistyki i fulfillmentu, średni koszt zwrotów oraz rabaty finansowane przez sprzedawcę. VAT należny nie jest ani twoim realnym przychodem ekonomicznym, ani przychodem podatkowym, dlatego nie powinien zawyżać podstawy do liczenia marży.
Dopiero to, co zostaje po odjęciu tych elementów, pokazuje realną kontrybucję produktu do pokrycia kosztów stałych i budowania zysku. Jeżeli ta liczba jest niska, każda zmiana w kosztach reklamy, wzrost prowizji czy wyższy wskaźnik zwrotów może szybko wyzerować rentowność.
W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć jedną rzecz. Marża kontrybucyjna liczona na sztuce jest wskaźnikiem ekonomicznym i controllingowym. Nie jest tożsama z dochodem podatkowym, który liczony jest w ujęciu okresowym i według zasad podatkowych. To dwa różne poziomy analizy.
Uwzględnianie kosztu reklamy per produkt
W marketplace reklama jest elementem modelu sprzedaży, a nie dodatkiem. Dlatego koszt reklamy powinien być przypisywany do SKU, a nie traktowany jako ogólny koszt marketingowy firmy.
Jeżeli wydajesz 30 000 zł miesięcznie na kampanie i sprzedajesz 1 500 sztuk konkretnego produktu, średni koszt reklamy wynosi 20 zł na sztukę. To proste uśrednienie jest poprawne metodologicznie, choć w praktyce warto pamiętać, że nie wszystkie sprzedaże są efektem reklamy i że jedna kampania może wspierać kilka produktów jednocześnie. Dlatego im dokładniejsze przypisanie kosztów do SKU, tym bardziej wiarygodna analiza.
W praktyce oznacza to pracę z danymi reklamowymi na poziomie produktu, analizę wskaźników takich jak ACOS czy TACOS oraz obserwowanie, jak zmienia się koszt sprzedaży przy zwiększaniu budżetu. Wiele firm popełnia błąd skalowania reklamy przy zachowaniu stałej ceny, nie widząc, że rosnący koszt pozyskania sprzedaży stopniowo zjada marżę kontrybucyjną.
Analiza rentowności per SKU
Świadome zarządzanie marżą wymaga analizy na poziomie pojedynczego produktu. Dwa SKU mogą mieć identyczną marżę brutto, a zupełnie inną rentowność operacyjną.
Wyobraź sobie dwa produkty sprzedawane po 120 zł netto z kosztem zakupu 80 zł. W panelu oba wyglądają identycznie. Jednak pierwszy generuje sprzedaż organiczną, ma niski wskaźnik zwrotów i tanią logistykę. Drugi wymaga intensywnej reklamy i ma wyższy procent zwrotów. W efekcie pierwszy może generować marżę kontrybucyjną na poziomie kilkunastu złotych, a drugi zaledwie kilku.
Analiza per SKU pozwala zobaczyć, które produkty realnie budują wynik firmy, a które tylko zwiększają obrót. To z kolei wpływa na decyzje o podniesieniu ceny, zmianie strategii reklamowej albo wycofaniu produktu z oferty.
Współpraca z księgowością przy analizie dochodu podatkowego
Rentowność operacyjna to jedno, ale równie istotne jest zrozumienie, jak przekłada się ona na dochód podatkowy. Dochód podatkowy liczony jest okresowo i zgodnie z zasadami podatkowymi. Obejmuje przychody podatkowe oraz koszty uzyskania przychodu, przy czym moment potrącalności kosztów oraz stan magazynu na koniec okresu mogą znacząco wpłynąć na wynik.
Zakup towaru nie zawsze oznacza natychmiastowy koszt podatkowy. Remanent końcowy może przesunąć część kosztów na kolejny rok. Wydatki muszą spełniać definicję kosztu uzyskania przychodu i nie mogą być wyłączone z kosztów na mocy przepisów.
Dlatego regularna współpraca z księgowością powinna wykraczać poza „rozliczanie faktur”. Warto analizować, jak kształtuje się dochód podatkowy, jak wygląda struktura kosztów oraz czy dynamika wzrostu sprzedaży nie powoduje nieoczekiwanych skutków podatkowych. Marża kontrybucyjna pokazuje ekonomię produktu, ale to dochód podatkowy decyduje o realnym obciążeniu podatkowym firmy.
Tworzenie własnych arkuszy i systemów BI
Panel marketplace to za mało, jeżeli chcesz zarządzać marżą w sposób świadomy. Dlatego coraz więcej sprzedawców buduje własne arkusze kalkulacyjne albo korzysta z systemów BI, które łączą dane sprzedażowe, reklamowe i księgowe.
W takim modelu możesz widzieć przychód netto, koszt towaru, prowizje, koszt reklamy, logistykę i wyliczoną marżę kontrybucyjną dla każdego SKU. Możesz symulować obniżkę ceny o 5 procent, wzrost kosztu reklamy o 3 zł na sztuce albo wzrost wskaźnika zwrotów o kilka punktów procentowych i od razu zobaczyć wpływ na rentowność.
To właśnie tutaj zaczyna się profesjonalne zarządzanie marżą. Nie w obserwowaniu jednego wskaźnika w panelu, ale w budowaniu własnego modelu, który łączy dane handlowe, operacyjne i podatkowe.
Świadomy sprzedawca wie, że marża brutto to tylko początek. Prawdziwe pytanie brzmi, czy jego model sprzedaży jest odporny na wzrost kosztów i czy każda sprzedana sztuka realnie buduje wartość firmy. W e-commerce to różnica między szybkim wzrostem a trwałym biznesem.
Jak powinien liczyć marżę świadomy sprzedawca?
Moment, w którym zaczynasz liczyć marżę świadomie, to moment przejścia z etapu „sprzedaję i rosnę” do etapu „zarządzam kapitałem”. W e-commerce różnica między jednym a drugim podejściem decyduje o tym, czy budujesz stabilny biznes, czy tylko obrót z cienką poduszką bezpieczeństwa.
Świadomy sprzedawca nie pyta już, ile procent pokazuje panel. Pyta, ile realnie zostaje z jednej sztuki i jak to przekłada się na wynik firmy w skali miesiąca i roku.
Liczenie marży kontrybucyjnej na sztuce
Podstawą jest liczenie marży kontrybucyjnej, czyli wyniku po kosztach zmiennych przypisanych do jednej transakcji. W praktyce oznacza to, że od przychodu netto, czyli bez VAT należnego, jeżeli jesteś czynnym podatnikiem VAT, odejmujesz wszystkie koszty zmienne związane ze sprzedażą tej konkretnej sztuki.
Do tej kalkulacji powinien trafić koszt towaru, prowizje marketplace, opłaty za płatności, koszt logistyki i fulfillmentu, średni koszt zwrotów oraz rabaty finansowane przez sprzedawcę. VAT należny nie jest ani twoim realnym przychodem ekonomicznym, ani przychodem podatkowym, dlatego nie powinien zawyżać podstawy do liczenia marży.
Dopiero to, co zostaje po odjęciu tych elementów, pokazuje realną kontrybucję produktu do pokrycia kosztów stałych i budowania zysku. Jeżeli ta liczba jest niska, każda zmiana w kosztach reklamy, wzrost prowizji czy wyższy wskaźnik zwrotów może szybko wyzerować rentowność.
W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć jedną rzecz. Marża kontrybucyjna liczona na sztuce jest wskaźnikiem ekonomicznym i controllingowym. Nie jest tożsama z dochodem podatkowym, który liczony jest w ujęciu okresowym i według zasad podatkowych. To dwa różne poziomy analizy.
Uwzględnianie kosztu reklamy per produkt
W marketplace reklama jest elementem modelu sprzedaży, a nie dodatkiem. Dlatego koszt reklamy powinien być przypisywany do SKU, a nie traktowany jako ogólny koszt marketingowy firmy.
Jeżeli wydajesz 30 000 zł miesięcznie na kampanie i sprzedajesz 1 500 sztuk konkretnego produktu, średni koszt reklamy wynosi 20 zł na sztukę. To proste uśrednienie jest poprawne metodologicznie, choć w praktyce warto pamiętać, że nie wszystkie sprzedaże są efektem reklamy i że jedna kampania może wspierać kilka produktów jednocześnie. Dlatego im dokładniejsze przypisanie kosztów do SKU, tym bardziej wiarygodna analiza.
W praktyce oznacza to pracę z danymi reklamowymi na poziomie produktu, analizę wskaźników takich jak ACOS czy TACOS oraz obserwowanie, jak zmienia się koszt sprzedaży przy zwiększaniu budżetu. Wiele firm popełnia błąd skalowania reklamy przy zachowaniu stałej ceny, nie widząc, że rosnący koszt pozyskania sprzedaży stopniowo zjada marżę kontrybucyjną.
Analiza rentowności per SKU
Świadome zarządzanie marżą wymaga analizy na poziomie pojedynczego produktu. Dwa SKU mogą mieć identyczną marżę brutto, a zupełnie inną rentowność operacyjną.
Wyobraź sobie dwa produkty sprzedawane po 120 zł netto z kosztem zakupu 80 zł. W panelu oba wyglądają identycznie. Jednak pierwszy generuje sprzedaż organiczną, ma niski wskaźnik zwrotów i tanią logistykę. Drugi wymaga intensywnej reklamy i ma wyższy procent zwrotów. W efekcie pierwszy może generować marżę kontrybucyjną na poziomie kilkunastu złotych, a drugi zaledwie kilku.
Analiza per SKU pozwala zobaczyć, które produkty realnie budują wynik firmy, a które tylko zwiększają obrót. To z kolei wpływa na decyzje o podniesieniu ceny, zmianie strategii reklamowej albo wycofaniu produktu z oferty.

Współpraca z księgowością przy analizie dochodu podatkowego
Rentowność operacyjna to jedno, ale równie istotne jest zrozumienie, jak przekłada się ona na dochód podatkowy. Dochód podatkowy liczony jest okresowo i zgodnie z zasadami podatkowymi. Obejmuje przychody podatkowe oraz koszty uzyskania przychodu, przy czym moment potrącalności kosztów oraz stan magazynu na koniec okresu mogą znacząco wpłynąć na wynik.
Zakup towaru nie zawsze oznacza natychmiastowy koszt podatkowy. Remanent końcowy może przesunąć część kosztów na kolejny rok. Wydatki muszą spełniać definicję kosztu uzyskania przychodu i nie mogą być wyłączone z kosztów na mocy przepisów.
Dlatego regularna współpraca z księgowością powinna wykraczać poza „rozliczanie faktur”. Warto analizować, jak kształtuje się dochód podatkowy, jak wygląda struktura kosztów oraz czy dynamika wzrostu sprzedaży nie powoduje nieoczekiwanych skutków podatkowych. Marża kontrybucyjna pokazuje ekonomię produktu, ale to dochód podatkowy decyduje o realnym obciążeniu podatkowym firmy.
Tworzenie własnych arkuszy i systemów BI
Panel marketplace to za mało, jeżeli chcesz zarządzać marżą w sposób świadomy. Dlatego coraz więcej sprzedawców buduje własne arkusze kalkulacyjne albo korzysta z systemów BI, które łączą dane sprzedażowe, reklamowe i księgowe.
W takim modelu możesz widzieć przychód netto, koszt towaru, prowizje, koszt reklamy, logistykę i wyliczoną marżę kontrybucyjną dla każdego SKU. Możesz symulować obniżkę ceny o 5 procent, wzrost kosztu reklamy o 3 zł na sztuce albo wzrost wskaźnika zwrotów o kilka punktów procentowych i od razu zobaczyć wpływ na rentowność.
To właśnie tutaj zaczyna się profesjonalne zarządzanie marżą. Nie w obserwowaniu jednego wskaźnika w panelu, ale w budowaniu własnego modelu, który łączy dane handlowe, operacyjne i podatkowe.
Świadomy sprzedawca wie, że marża brutto to tylko początek. Prawdziwe pytanie brzmi, czy jego model sprzedaży jest odporny na wzrost kosztów i czy każda sprzedana sztuka realnie buduje wartość firmy. W e-commerce to różnica między szybkim wzrostem a trwałym biznesem.
Podsumowanie: Marża to nie liczba – to system
Na początku wszystko wygląda prosto. Cena minus koszt zakupu. Procent w panelu. Zielona strzałka w górę. Wysoka marża brutto daje poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Ale im głębiej wchodzisz w e-commerce, tym wyraźniej widzisz, że marża to nie jedna liczba. To cały system zależności.
Marża brutto jest wskaźnikiem handlowym. Pokazuje przestrzeń cenową między sprzedażą a kosztem towaru. Pomaga ocenić, czy produkt ma potencjał i czy w ogóle jest miejsce na pokrycie kosztów sprzedaży. Jest szybka, intuicyjna i przydatna operacyjnie. Ale sama w sobie nie mówi, czy zarabiasz.
Rentowność operacyjna, czyli marża kontrybucyjna na sztuce, jest wskaźnikiem strategicznym. To ona pokazuje, ile realnie zostaje po prowizjach, płatnościach, logistyce, reklamie i zwrotach. To ona odpowiada na pytanie, czy każda sprzedana sztuka dokłada się do budowy wyniku firmy. Jeżeli jej nie liczysz, zarządzasz biznesem na skróty.
Dochód podatkowy jest wskaźnikiem fiskalnym. To przychód pomniejszony o koszty uzyskania przychodu, liczony według zasad podatkowych, w ujęciu okresowym, z uwzględnieniem momentu potrącalności kosztów i wpływu remanentu. To od tej liczby płacisz podatek. I to ona ostatecznie pokazuje, jaki wynik firma wykazała w sensie prawnym i podatkowym.
Te trzy perspektywy nie są sprzeczne. One się uzupełniają. Marża brutto mówi, czy produkt ma sens cenowy. Marża kontrybucyjna mówi, czy sprzedaż ma sens operacyjny. Dochód podatkowy mówi, jaki jest realny efekt finansowy w ujęciu przepisów.
Dopiero połączenie tych trzech światów daje pełny obraz biznesu marketplace. Dopiero wtedy możesz świadomie ustalać ceny, planować budżety reklamowe, kontrolować logistykę i rozumieć konsekwencje podatkowe swoich decyzji. W przeciwnym razie łatwo wpaść w pułapkę rosnącego obrotu bez proporcjonalnego wzrostu zysku.
Marża to nie liczba, którą sprawdzasz raz dziennie w panelu. To system, który łączy handel, operacje i podatki. A system wymaga świadomości, danych i konsekwencji w analizie.
Na koniec warto zadać sobie jedno pytanie. Czy Twoja marża to realny zysk, czy tylko dobrze wyglądająca liczba w panelu sprzedaży?



