Jak przygotować swój e-commerce JDG na audyt podatkowy?

Jeśli dopiero startujesz z e-commerce jako jednoosobowa działalność, możesz mieć wrażenie, że audyt podatkowy to temat „dla dużych graczy”. Takich, co mają magazyny, działy finansowe i księgowych na etacie. A Ty przecież sprzedajesz przez sklep, może przez marketplace, ogarniasz reklamy, paczki i obsługę klienta, a księgowość JDG robisz „przy okazji”. Tyle że właśnie w tym tkwi haczyk. Sklep internetowy zostawia po sobie mnóstwo śladów w systemach płatności, na platformach sprzedażowych, w banku i w plikach wysyłanych do urzędu. I nawet jeśli nie robisz nic „specjalnego”, to z perspektywy urzędu skarbowego Twoja firma jest jak zestaw danych, który da się porównać, przeliczyć i wyłapać, gdy coś się nie zgadza.

Nie chodzi o straszenie. Chodzi o ustawienie Cię w takiej pozycji, żebyś miał spokój, kontrolę i pewność, że jeśli kiedyś dostaniesz pismo, to nie zaczynasz od paniki, tylko od prostej checklisty. Dobrze poukładana księgowość działalność gospodarcza działa jak pas bezpieczeństwa. Zwykle nie myślisz o nim w trakcie jazdy, ale gdy coś się dzieje, nagle okazuje się, że ratuje skórę.

W e-commerce audyt podatkowy jest realnym ryzykiem, bo masz dużo transakcji, różne kanały sprzedaży i często wiele drobnych elementów, które łatwo rozjeżdżają się między sobą. Ale jest też szansą, bo kiedy raz poukładasz procesy, to Twoja księgowość jednoosobowej firmy przestaje być stresującą „papierologią” i zaczyna działać jak narzędzie do podejmowania decyzji. Widzisz, na czym zarabiasz, gdzie uciekają koszty, czy VAT w JDG nie zjada Ci marży, i czy jdg podatek dochodowy nie zaskoczy Cię w środku roku.

Specyfika e-commerce na tle innych biznesów

E-commerce jest inny niż klasyczne usługi czy biznes lokalny, bo wszystko dzieje się szybciej i w większej liczbie małych zdarzeń. W usługach często masz kilka większych faktur miesięcznie. W sklepie online możesz mieć kilkadziesiąt, kilkaset, a czasem kilka tysięcy zamówień. Do tego dochodzą zwroty, reklamacje, dopłaty do wysyłki, różne formy płatności, prowizje, rabaty, kupony, paczki pobraniowe, płatności odroczone, raty. Każdy z tych elementów ma wpływ na to, jak wygląda księgowość ecommerce, a konkretnie co i kiedy jest przychodem, co jest kosztem i jak to wszystko ma się do podatków.

W JDG to Ty jesteś centrum dowodzenia. A to oznacza, że księgowość JDG musi być maksymalnie prosta i odporna na chaos. Problem w tym, że e-commerce lubi chaos, bo narzędzia są porozrzucane. Sprzedaż widzisz w panelu sklepu albo marketplace. Płatności w bramce płatniczej. Wypłaty w banku. Dokumenty w systemie faktur. Koszty w mailu, bo przychodzą faktury od dostawców, kurierów, narzędzi do marketingu, subskrypcji, aplikacji. I teraz kluczowe pytanie brzmi nie „czy to się da ogarnąć”, tylko „czy da się to ogarnąć tak, żeby wszystko do siebie pasowało”.

Jeśli pasuje, audyt jest po prostu formalnością. Jeśli nie pasuje, nawet małe rozjazdy potrafią urosnąć do dużego problemu, bo urząd patrzy na spójność. A spójność w e-commerce oznacza, że kwoty sprzedaży zgadzają się między raportami, bankiem, ewidencją, JPK i deklaracjami.

Dlaczego sklepy online są częściej kontrolowane

Sklepy online są częściej na radarze z jednego prostego powodu. W sprzedaży internetowej łatwo porównywać dane. Urząd skarbowy lubi sytuacje, w których może szybko sprawdzić, czy coś jest logiczne. A w e-commerce logika jest dość łatwa do policzenia. Jest sprzedaż, są płatności, są wypłaty, są prowizje, są raporty. Jeśli w papierach coś wygląda inaczej niż w systemach, to od razu widać różnicę.

Druga sprawa to to, że e-commerce często działa wielokanałowo. Masz własny sklep, do tego Allegro, może Amazon, może jeszcze inna platforma. A wtedy rośnie ryzyko, że coś się dubluje albo gdzieś znika. Ktoś wystawił fakturę inaczej niż trzeba. Ktoś nie ujął części sprzedaży, bo „to było na marketplace, a tam przecież oni pobierają”. Ktoś pomylił moment powstania przychodu. Ktoś nie dopasował zwrotów do pierwotnej sprzedaży. To nie jest zła wola. To jest typowy efekt uboczny, gdy księgowość jednoosobowej firmy próbuje dogonić tempo sprzedaży.

Trzecia sprawa to VAT. Sam temat jdg VAT działa jak magnes na pytania, a w e-commerce tych pytań jest dużo, bo są różne stawki, różne towary, czasem sprzedaż za granicę, czasem procedury szczególne. Nawet jeśli sprzedajesz tylko w Polsce, VAT w JDG potrafi się skomplikować, gdy masz sprzedaż mieszaną, różne typy dokumentów, kasy fiskalne albo łączysz B2C i B2B.

Dlatego e-commerce jest „łatwym celem” dla kontroli w sensie technicznym. Nie dlatego, że e-commerce jest z definicji podejrzane. Tylko dlatego, że jest mierzalne i dane są dostępne. A jeśli dane są dostępne, to można je porównać.

Cyfryzacja fiskusa, algorytmy i automatyczne analizy danych

W praktyce coraz rzadziej wygląda to tak, że ktoś przychodzi i przegląda segregatory. Zamiast tego rośnie rola danych elektronicznych. Jeśli prowadzisz JDG, już teraz wysyłasz różne pliki i deklaracje, a Twoje rozliczenia zostawiają cyfrowy ślad. Najważniejsze jest to, że urząd nie musi „zgadywać”, ile sprzedajesz. On może to zestawić z różnymi źródłami.

Dla Ciebie jako młodego przedsiębiorcy to ma dwa znaczenia. Pierwsze jest proste. Jeśli masz chaos w dokumentach, to chaos będzie widoczny szybciej niż kiedyś. Drugie jest pozytywne. Jeśli masz porządek, to porządek też będzie widoczny. Dobra księgowość ecommerce to dziś nie jest tylko „żeby było rozliczone”. To jest sposób, żeby Twoja firma była przewidywalna i odporna na stres.

Warto też zrozumieć jedną rzecz. Algorytmy nie rozumieją „intencji”. One nie wiedzą, że miałeś trudny miesiąc, że się uczyłeś, że coś Ci się pomyliło, że bramka płatności rozliczyła Ci wypłaty inaczej. Algorytmy widzą liczby, terminy i rozjazdy. Dlatego w JDG podatki najlepiej ogarniać tak, żeby liczby były logiczne i żebyś umiał je w razie czego szybko wyjaśnić.

To jest też powód, dla którego w lead magnetach księgowych tak często pojawiają się tematy typu kwota wolna od podatku, jdg podatek dochodowy, próg podatkowy, składki, VAT w JDG. Ludzie chcą jasnej odpowiedzi, ile „oddadzą” i kiedy. A urząd chce jasnej odpowiedzi, skąd biorą się Twoje liczby. Ty i urząd w pewnym sensie macie ten sam cel. Różnica jest taka, że Ty chcesz spokoju i przewidywalności, a urząd chce spójności.

Audyt jako narzędzie kontroli i optymalizacji

Najbardziej praktyczne podejście jest takie. Traktujesz audyt nie jak „polowanie na błędy”, tylko jak test tego, czy Twoja firma jest poukładana. Nawet jeśli nigdy nie będziesz mieć kontroli, samo przygotowanie do audytu daje Ci bardzo konkretne korzyści.

Po pierwsze, w końcu zaczynasz widzieć, jak działa Twoja firma od strony liczb. A to jest bezcenne w e-commerce, gdzie łatwo wpaść w pułapkę „dużo sprzedaży, mało pieniędzy”. Jeśli rozumiesz, jak działa księgowość działalność gospodarcza, to szybciej zauważysz, czy problemem jest marża, zwroty, koszty dostawy, reklamy, prowizje, czy może VAT.

Po drugie, zmniejszasz ryzyko kosztownych niespodzianek. Najgorszy scenariusz w JDG to sytuacja, w której nagle okazuje się, że jdg podatek dochodowy jest dużo wyższy niż myślałeś, albo że jdg VAT trzeba dopłacić, bo coś było źle policzone. A to często nie wynika z „oszustwa”, tylko z bałaganu, braku systemu i odkładania tematów na później.

Po trzecie, oszczędzasz czas. Brzmi jak żart, bo „porządkowanie dokumentów” kojarzy się z dodatkową pracą. Ale gdy masz prosty system, to każdy miesiąc zajmuje mniej czasu niż gaszenie pożaru raz na kwartał albo raz w roku. Księgowość JDG działa wtedy jak rutyna, a nie jak stres.

I wreszcie po czwarte, masz gotową odpowiedź, gdy ktoś zapyta o liczby. Bank przy kredycie, leasing, inwestor, partner biznesowy, czasem nawet większy dostawca. Audyt podatkowy to tylko jeden z powodów, ale ogólnie w biznesie wygrywają firmy, które mają porządek w danych.

Czym jest audyt podatkowy i jak wygląda w praktyce

Na początku warto uporządkować jedną bardzo ważną rzecz. W Polsce urząd skarbowy nie wszczyna czegoś, co formalnie nazywa się „audyt podatkowy”. To słowo funkcjonuje raczej potocznie, w artykułach, rozmowach z księgowymi albo wśród przedsiębiorców. W praktyce chodzi o różne formy sprawdzania Twoich rozliczeń przez urząd.

W tym tekście używam słowa „audyt” jako skrótu myślowego, bo jest zrozumiałe i intuicyjne. Ale pod spodem kryją się konkretne procedury, z którymi realnie możesz się spotkać jako osoba prowadząca JDG w e-commerce. Dobra wiadomość jest taka, że niezależnie od nazwy, mechanizm jest podobny. Urząd sprawdza dane, dokumenty i liczby, żeby zobaczyć, czy wszystko się zgadza.

Co urząd faktycznie sprawdza i po co

W praktyce urząd może weryfikować Twoją księgowość działalność gospodarcza na kilka sposobów. Najczęściej zaczyna się od tzw. czynności sprawdzających. To najmniej formalna forma kontaktu. Możesz dostać wezwanie do złożenia wyjaśnień, prośbę o dosłanie dokumentów albo pytania o konkretne rozbieżności. Bardzo często wszystko odbywa się zdalnie, przez e-Urząd, mail albo pismo. Bez wizyty w firmie i bez „ceremonii”.

Jeśli sprawa jest poważniejsza albo urząd chce zbadać temat szerzej, może dojść do kontroli podatkowej. To już formalna procedura, która zwykle jest poprzedzona zawiadomieniem. Masz wtedy określony czas, zanim kontrola się zacznie, i jasno wskazany zakres. Wiesz, czego urząd będzie dotyczył i za jaki okres.

Jest jeszcze kontrola celno-skarbowa, prowadzona przez KAS. To najtwardszy wariant. Tu często nie ma wcześniejszego zawiadomienia. Kontrola zaczyna się na podstawie upoważnienia i może być bardziej szczegółowa. Na szczęście w przypadku małej JDG w e-commerce to nie jest najczęstszy scenariusz, ale warto wiedzieć, że taka możliwość istnieje.

Cel wszystkich tych działań jest w gruncie rzeczy jeden. Urząd chce sprawdzić, czy Twoje rozliczenia podatkowe są zgodne z przepisami i z dokumentami. Chodzi o to, czy przychody są kompletne, koszty prawidłowe, VAT w JDG policzony poprawnie, a jdg podatek dochodowy zapłacony w odpowiedniej wysokości. Nie o to, żeby „złapać Cię na haczyk”, tylko żeby liczby się zgadzały.

Ważne jest też to, że urząd nie patrzy wyłącznie na jedną deklarację. Analizuje całość. Przychody, koszty, przelewy, raporty sprzedaży, pliki JPK, zwroty, prowizje. W e-commerce to wszystko da się ze sobą zestawić, dlatego spójność danych ma ogromne znaczenie.

Jak taka weryfikacja zwykle się zaczyna i jak przebiega

Nie ma jednego uniwersalnego scenariusza, ale są pewne powtarzalne schematy. W najlżejszym wariancie dostajesz po prostu wezwanie. Urząd prosi o wyjaśnienie konkretnej kwestii albo o dosłanie dokumentów. Na przykład pyta, skąd wynika różnica między sprzedażą a wpływami na konto albo prosi o raport z platformy sprzedażowej. Dla wielu JDG to pierwszy kontakt z „audytowym” klimatem, choć formalnie to tylko czynności sprawdzające.

W przypadku kontroli podatkowej sytuacja jest bardziej uporządkowana. Otrzymujesz zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli. Wiesz, kiedy się zacznie i czego będzie dotyczyć. Na tym etapie urząd często chce zrozumieć, jak działa Twoja firma. Jak sprzedajesz, z jakich narzędzi korzystasz, kto prowadzi księgowość jednoosobowej firmy, czy jesteś na VAT, jak wygląda obieg dokumentów. To nie jest przesłuchanie. To raczej próba zorientowania się, z jakim modelem biznesowym mają do czynienia.

Potem przychodzi etap analizy danych i dokumentów. W e-commerce to najważniejsza część. Urząd zestawia różne źródła informacji. Sprawdza faktury sprzedaży i zakupu, porównuje je z wyciągami bankowymi, raportami z systemów płatności i platform sprzedażowych. Analizuje pliki JPK, deklaracje podatkowe i to, czy wszystko jest ze sobą logicznie spójne. W tym miejscu wychodzą na jaw typowe problemy, takie jak rozjazdy przy zwrotach, prowizjach, momentach ujęcia przychodu czy stawkach VAT.

Na koniec urząd sporządza dokument podsumowujący. W zależności od trybu może to być protokół kontroli albo wynik kontroli. To tam opisane są ustalenia i ewentualne nieprawidłowości. Jeśli coś jest do poprawy, urząd wskazuje, co i dlaczego. Bardzo często kończy się to korektami, a nie od razu karami, zwłaszcza gdy mówimy o młodej JDG i błędach wynikających z braku doświadczenia, a nie złej woli.

Dalszy ciąg tylko dla wtajemniczonych - zostaw maila
i czytaj dalej.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez amavat. Szczegóły dotyczące przetwarzania danych znajdują się w Regulaminie.

Ile to trwa i na czym urząd skupia się w e-commerce

Czas trwania takiej weryfikacji może być bardzo różny. Czasem zamyka się w kilku dniach, czasem ciągnie się tygodniami, a w bardziej złożonych przypadkach nawet miesiącami. Wszystko zależy od trybu, zakresu sprawdzania i tego, jak szybko jesteś w stanie dostarczać dane i wyjaśnienia.

Ogromne znaczenie ma też stan Twojej księgowości JDG. Jeśli dokumenty są kompletne, uporządkowane i łatwo dostępne, proces idzie szybciej. Jeśli trzeba szukać faktur w mailach, tłumaczyć, że „system inaczej pokazuje”, albo odtwarzać historię sprzedaży sprzed roku, wszystko się wydłuża. Urząd musi zrozumieć liczby, a bez porządku jest to po prostu trudniejsze.

W e-commerce urząd najczęściej skupia się na kilku obszarach. Przede wszystkim na przychodach i ich kompletności. Na tym, czy sprzedaż zgadza się z wpływami na konto. Na rozliczeniach VAT w JDG, zwłaszcza jeśli masz dużo transakcji albo różne stawki. Na zwrotach, prowizjach platform i kosztach reklam, bo tam często pojawiają się rozbieżności. Sprawdzany bywa też jdg podatek dochodowy, forma opodatkowania i to, czy poprawnie korzystasz z takich elementów jak kwota wolna od podatku.

Najważniejsza myśl, którą warto zapamiętać na tym etapie, jest prosta. Urząd nie zna Twojej firmy. Widzi tylko dane. Jeśli dane są spójne, logiczne i da się je łatwo wytłumaczyć, cała weryfikacja jest dużo mniej stresująca. A to z kolei zaczyna się nie w momencie, gdy dostajesz pismo, tylko dużo wcześniej, wtedy gdy decydujesz, czy chcesz rozumieć swoją księgowość ecommerce, czy tylko „jakoś ją prowadzić”.

Dokumenty, które musisz przygotować przed audytem

W praktyce każda weryfikacja ze strony urzędu sprowadza się do jednego pytania: czy liczby, które pokazujesz w rozliczeniach, da się obronić dokumentami. Intencje, dobre chęci i tłumaczenia „bo tak wyszło” nie mają większego znaczenia, jeśli nie stoją za nimi dane. Dlatego przygotowanie dokumentów to absolutna podstawa, niezależnie od tego, czy mówimy o prostych czynnościach sprawdzających, czy o formalnej kontroli.

W e-commerce dokumentów jest sporo i są one porozrzucane po różnych systemach. Sprzedaż w panelu sklepu albo marketplace. Płatności w bramce. Wypłaty w banku. Faktury w programie księgowym. Koszty w mailach. Dobra księgowość JDG nie polega na tym, że wszystko masz w głowie, tylko na tym, że wiesz, gdzie czego szukać i dlaczego dana liczba wygląda tak, a nie inaczej.

Księgi rachunkowe i ewidencje

W jednoosobowej działalności gospodarczej możesz spotkać się z trzema podstawowymi formami prowadzenia księgowości. Najczęściej jest to KPiR, czyli księga przychodów i rozchodów, albo ryczałt, czyli ewidencja przychodów. Przy większej skali działalności pojawiają się pełne księgi rachunkowe. To nie jest kwestia gustu czy wygody. Pełna księgowość staje się obowiązkowa po przekroczeniu ustawowego limitu przychodów.

Na starcie wiele osób w e-commerce wybiera KPiR albo ryczałt, bo są prostsze w obsłudze. Niezależnie od formy, sens jest ten sam. Urząd patrzy, czy to, co masz wpisane w ewidencjach, zgadza się z dokumentami i z realnymi zdarzeniami gospodarczymi. W e-commerce łatwo o nieporozumienia, bo wpływ na konto nie zawsze oznacza przychód. Pieniądze mogą przychodzić zbiorczo, po potrąceniu prowizji, mogą obejmować zwroty albo pobrania. Dlatego tak ważne jest, żeby ewidencje opierały się na logice sprzedaży, a nie tylko na przelewach.

Jeśli jesteś podatnikiem VAT, ogromne znaczenie mają ewidencje VAT. To one pokazują, ile VAT należnego powstaje ze sprzedaży i ile VAT naliczonego chcesz odliczyć z kosztów. VAT w JDG jest jednym z najczęściej sprawdzanych obszarów, bo tu bardzo łatwo o błędy. Jeśli posiadasz środki trwałe, czyli droższy sprzęt czy wyposażenie używane w firmie, pojawia się też ewidencja środków trwałych. Ona pokazuje, co kupiłeś, kiedy i w jaki sposób rozliczasz to w czasie.

Warto pamiętać, że moment ujęcia przychodu czy kosztu nie wynika z tego, kiedy platforma wypłaciła środki, tylko z dokumentów i przyjętej metody ewidencji. To częsty punkt nieporozumień w księgowości ecommerce.

Deklaracje i rozliczenia podatkowe

Deklaracje podatkowe to oficjalne podsumowanie tego, co pokazałeś w ewidencjach. To one trafiają do urzędu i to od nich bardzo często zaczyna się weryfikacja. W JDG kluczowe są rozliczenia podatku dochodowego. Zaliczki w trakcie roku i zeznanie roczne muszą wynikać z prawidłowo ustalonego dochodu. Urząd nie patrzy na „triki”, tylko na to, czy przychody i koszty zostały policzone poprawnie i czy z tego wynika sensowna kwota podatku.

Jeśli jesteś vatowcem, wchodzą w grę pliki JPK_V7. To jeden plik, który łączy część ewidencyjną i deklaracyjną VAT. Dla urzędu jest to bardzo wygodne narzędzie, bo w jednym miejscu widzi zarówno szczegóły transakcji, jak i podsumowanie podatku. Dlatego JPK_V7M albo JPK_V7K to jeden z głównych punktów zaczepienia przy sprawdzaniu e-commerce. Jeśli coś się nie zgadza, urząd bardzo szybko to zauważy.

Deklaracje same w sobie nie są dowodem. Są efektem. Jeśli urząd zapyta, skąd wzięła się konkretna kwota, musisz być w stanie cofnąć się do faktury, raportu albo innego dokumentu źródłowego. Dobra księgowość działalności gospodarczej polega właśnie na tym, że da się przejść tę drogę w obie strony.

Dokumenty sprzedażowe

Dokumenty sprzedażowe to absolutna podstawa w e-commerce. Faktury sprzedaży, faktury zakupu, paragony, raporty z kas fiskalnych. To one pokazują, co faktycznie sprzedałeś i na jakich zasadach. Potwierdzenia z bramek płatniczych są bardzo pomocne, ale same w sobie nie zawsze są dowodem księgowym. Fiskalnie liczą się przede wszystkim faktury, paragony i ewidencje.

Urząd patrzy nie tylko na pojedyncze dokumenty, ale na ciągłość. Czy sprzedaż jest kompletna, czy nie ma „znikających” transakcji, czy zwroty są prawidłowo powiązane z pierwotną sprzedażą. Przerwy w numeracji faktur same w sobie nie są problemem, ale muszą dać się logicznie wyjaśnić. Na przykład anulowaniem dokumentu, błędem albo inną serią numeracji. Ważne jest, żeby nie wyglądało to jak brakująca sprzedaż.

W e-commerce, gdzie zwroty są normalne, szczególnie istotne jest, żeby były one poprawnie udokumentowane i ujęte w księgowości.

Dokumentacja kosztowa

Koszty to temat, który bezpośrednio wpływa na jdg podatek dochodowy, dlatego urząd przygląda się im bardzo uważnie. Każdy koszt musi mieć dokument, najczęściej fakturę, ale czasem inny dopuszczalny dowód księgowy, i musi być związany z działalnością. Bez tego koszt nie obniża podatku.

W e-commerce koszty operacyjne to między innymi reklamy, prowizje platform, opłaty za narzędzia, oprogramowanie, hosting, usługi kurierskie czy magazynowe. Koszty inwestycyjne to większe zakupy, które często trafiają do środków trwałych i są rozliczane przez amortyzację. Amortyzacja bywa niewidoczna na koncie, ale dla urzędu to bardzo konkretne liczby, które muszą mieć solidne podstawy w dokumentach.

Dokumenty z marketplace’ów

Jeśli sprzedajesz przez marketplace’y, ta część dokumentów jest kluczowa. Umowy i regulaminy platform pokazują, kto jest stroną transakcji i na jakich zasadach działa sprzedaż. Raporty zamówień, raporty wypłat, zestawienia prowizji, raporty zwrotów i opłat dodatkowych to podstawowe źródła danych, do których zagląda urząd.

W e-commerce bardzo często pojawia się jedno nieporozumienie. Przychód to nie to, co wpłynęło na konto, tylko to, co sprzedałeś. Platforma może potrącić prowizję, opłaty, a wypłata może być zbiorcza. Dlatego księgowość ecommerce musi opierać się na raportach sprzedaży, a nie wyłącznie na przelewach.

Dokumenty kadrowo-płacowe, jeśli masz ludzi

Jeśli w ramach JDG zatrudniasz pracowników albo współpracujesz z innymi osobami, dochodzą dokumenty kadrowo-płacowe. Umowy, listy płac, rachunki, potwierdzenia przelewów, dokumenty związane z ZUS. Nawet przy jednej osobie urząd może sprawdzić, czy wynagrodzenia i składki są rozliczane poprawnie.

Dokumentacja VAT OSS i sprzedaży zagranicznej, jeśli dotyczy

Jeśli sprzedajesz towary konsumentom z innych krajów UE i korzystasz z procedury VAT OSS, wchodzisz w zupełnie inny poziom dokumentacji. Musisz prowadzić szczegółową ewidencję transakcji objętych OSS i przechowywać ją przez 10 lat. Tak, dziesięć. Chodzi o to, żeby na żądanie urzędu dało się odtworzyć każdą sprzedaż B2C objętą tą procedurą.

Deklaracje VAT OSS są składane osobno i nie trafiają do krajowego JPK_V7. To osobny system raportowania, który musi być spójny z Twoimi danymi sprzedażowymi. Jeśli korzystasz z OSS, urząd będzie sprawdzał nie tylko same deklaracje, ale też to, czy ewidencja faktycznie odzwierciedla sprzedaż.

Na koniec warto powiedzieć wprost. Dokumenty to nie są „papiery dla urzędu”. To kręgosłup Twojej firmy. Im lepiej poukładana jest księgowość jednoosobowej firmy, tym mniej stresu przy każdej weryfikacji i tym większa kontrola nad tym, co naprawdę dzieje się w Twoim e-commerce.

Specyfika audytu podatkowego w e-commerce

E-commerce różni się od większości tradycyjnych biznesów jedną kluczową rzeczą. Praktycznie wszystko da się policzyć i porównać. Każde zamówienie, każda płatność, każdy zwrot i każda prowizja zostawia ślad w systemach. Dla Ciebie to codzienna operacyjka. Dla urzędu to gotowy materiał do analizy.

Dlatego weryfikacja rozliczeń w e-commerce bardzo rzadko polega na „przeglądaniu papierów”. Znacznie częściej polega na zestawianiu danych z różnych źródeł i sprawdzaniu, czy wszystkie pokazują to samo. Platformy sprzedażowe, bramki płatnicze, konto bankowe, księgowość JDG i pliki JPK muszą do siebie pasować. Jeśli pasują, zwykle nie dzieje się nic. Jeśli nie pasują, pojawiają się pytania.

Sprzedaż przez marketplace’y

Sprzedaż przez marketplace’y to jeden z najczęściej analizowanych obszarów w e-commerce. Nie dlatego, że jest „problematyczna z definicji”, tylko dlatego, że jest wielowarstwowa. Klient składa zamówienie na platformie. Płatność obsługuje platforma albo operator płatności. Platforma potrąca prowizje i opłaty. Ty dostajesz zbiorczą wypłatę na konto. A księgowość jednoosobowej firmy musi to wszystko poprawnie rozłożyć.

Najwięcej błędów bierze się stąd, że przedsiębiorca księguje tylko wypłaty z platformy. A to błąd. Wypłata to tylko przepływ pieniędzy. Przychód powstaje zgodnie z zasadami podatkowymi dla sprzedaży, a nie w dniu, w którym platforma zrobiła payout. Jeśli traktujesz wypłatę jak przychód, bardzo łatwo o rozjazdy między sprzedażą, VAT i podatkiem dochodowym.

Urząd w takich sytuacjach porównuje kilka rzeczy jednocześnie. Raporty sprzedażowe z marketplace’u. Wpływy na konto bankowe. Dane w księgowości ecommerce. Jeśli sprzedaż jest wysoka, a wpływy relatywnie niskie, pojawia się pytanie, gdzie jest różnica. I wtedy trzeba pokazać prowizje, zwroty, opłaty i harmonogram wypłat. Bez raportów z platformy nie da się tego sensownie wytłumaczyć.

Coraz większą rolę odgrywa też raportowanie DAC7. Platformy przekazują do administracji skarbowej roczne dane o sprzedawcach i ich transakcjach. Pierwsza wymiana informacji w Unii Europejskiej dotyczyła danych za 2023 rok. W praktyce oznacza to, że urząd może mieć informacje o Twojej sprzedaży bezpośrednio z platformy, niezależnie od tego, co sam pokażesz w rozliczeniach. Jeśli dane się nie zgadzają, różnica jest widoczna od razu.

Dlatego przy sprzedaży przez marketplace’y kluczowe są raporty zamówień, raporty wypłat, zestawienia prowizji i opłat, raporty zwrotów oraz umowy i regulaminy platform. To one pozwalają obronić liczby w księgowości JDG.

VAT OSS i sprzedaż zagraniczna

Sprzedaż zagraniczna w e-commerce bardzo często zaczyna się niewinnie. Klient z innego kraju UE kupuje produkt, płaci online, Ty wysyłasz paczkę. Operacyjnie wygląda to prawie tak samo jak sprzedaż w Polsce. Podatkowo już nie.

Przy sprzedaży B2C do innych krajów UE wchodzi w grę procedura VAT OSS. Dla urzędu to obszar podwyższonego ryzyka, bo błędy zdarzają się często. Rejestracja do OSS, składanie deklaracji i prowadzenie ewidencji muszą być bardzo precyzyjne. Deklaracje VAT OSS są składane osobno i nie trafiają do krajowego JPK_V7. To osobny system raportowania i częsty punkt nieporozumień.

Jednym z najczęstszych problemów jest mieszanie sprzedaży krajowej ze sprzedażą objętą OSS. Urząd sprawdza, czy transakcje zagraniczne nie zostały błędnie wykazane w JPK_V7 albo czy sprzedaż krajowa nie „zniknęła”, bo ktoś wrzucił ją do OSS. Kluczowa jest poprawna kwalifikacja transakcji i spójność danych w odpowiednich raportach.

W procedurze VAT OSS istnieje też bardzo twardy obowiązek, o którym wiele osób nie wie. Musisz prowadzić szczegółową ewidencję transakcji objętych OSS i przechowywać ją przez 10 lat od końca roku, w którym miała miejsce sprzedaż. Na żądanie urzędu musisz być w stanie elektronicznie odtworzyć każdą transakcję, z podziałem na kraj, stawkę VAT i kwoty. To nie jest formalność, tylko realny obowiązek, który ma znaczenie przy każdej kontroli.

Kasy fiskalne w sprzedaży online

Kasy fiskalne w e-commerce to temat, który wciąż budzi sporo nieporozumień. Wiele osób zakłada, że skoro sprzedaje przez internet, to kasa fiskalna ich nie dotyczy. Tymczasem „sprzedaż online” sama w sobie nie zwalnia z obowiązku posiadania kasy.

Obowiązek stosowania kasy fiskalnej zależy od rodzaju sprzedawanych towarów i usług oraz od spełnienia określonych warunków. Zwolnienia i wyjątki są opisane w rozporządzeniu o zwolnieniach z kas. W praktyce w e-commerce często działa zwolnienie, na przykład przy płatnościach na rachunek i odpowiedniej ewidencji. Ale są też towary i usługi, które wyłączają zwolnienie, niezależnie od tego, że sprzedaż odbywa się online.

Jeśli kasa fiskalna jest wymagana, urząd będzie analizował raporty dobowe i miesięczne. I znów kluczowa jest spójność. Sprzedaż zarejestrowana na kasie musi zgadzać się z ewidencją księgową. W e-commerce, gdzie systemy są zautomatyzowane, a kasa bywa „doklejona” do sklepu, bardzo łatwo o rozjazdy. Urząd sprawdza wtedy nie tylko liczby, ale też logikę całego procesu ewidencjonowania sprzedaży.

JPK_V7 jako główne narzędzie kontrolne

JPK_V7 to dziś centralne narzędzie kontroli VAT w e-commerce. Jeden plik, który łączy część ewidencyjną i deklaracyjną, daje urzędowi bardzo szeroki obraz działalności. Widać w nim nie tylko sumy, ale też szczegóły transakcji, oznaczenia procedur i schematy sprzedaży.

Szczególną uwagę zwraca się na oznaczenia GTU i procedury. Błędy w tych oznaczeniach nie oznaczają od razu kar, ale bardzo często skutkują wezwaniami do wyjaśnień albo korekt. Najczęściej nie wynika to ze złej woli, tylko z braku świadomości, że dana transakcja powinna być oznaczona w określony sposób.

Urząd nie analizuje JPK_V7 w oderwaniu od reszty. Zestawia go z wyciągami bankowymi, raportami z marketplace’ów, danymi z systemów płatności i innymi informacjami, które już posiada. Jeśli wszystko jest spójne, plik „przechodzi”. Jeśli nie, JPK bardzo szybko staje się punktem wyjścia do dalszych pytań.

W e-commerce JPK_V7 działa więc jak centralny punkt kontrolny. Nie dlatego, że jest straszny, ale dlatego, że łączy dane z wielu obszarów. Jeśli Twoja księgowość JDG opiera się na realnych, uporządkowanych danych, JPK nie jest problemem. Jeśli jest tylko podsumowaniem „tego, co wyszło na koncie”, problemy są tylko kwestią czasu.

Najważniejsza myśl na koniec tej części jest prosta. W e-commerce urząd nie musi niczego domyślać się ani zgadywać. Dane już istnieją. Twoim zadaniem jest sprawić, żeby wszystkie mówiły to samo.

KSeF – jak zmieni audyty podatkowe w e-commerce

Jeśli do tej pory audyt podatkowy kojarzył Ci się z sytuacją, w której urząd prosi Cię o dokumenty, a Ty je wysyłasz albo pokazujesz, to KSeF całkowicie zmienia ten model. Krajowy System e-Faktur sprawia, że faktura przestaje być wyłącznie dokumentem „trzymanym u przedsiębiorcy”, a staje się elementem centralnego systemu Ministerstwa Finansów.

Dotyczy to faktur objętych obowiązkiem KSeF, czyli krajowych faktur ustrukturyzowanych. Dla e-commerce to i tak ogromna zmiana, bo faktury są podstawą rozliczeń sprzedaży, kosztów, VAT w JDG i podatku dochodowego. Audyty nie znikną, ale ich charakter się zmieni. Punkt ciężkości przesuwa się z pytania „pokaż dokumenty” na pytanie „wyjaśnij dane”.

Harmonogram wdrożenia KSeF

Obowiązek korzystania z KSeF będzie wprowadzany etapowo i dziś są to już twarde, znane daty.

Od 1 lutego 2026 roku KSeF będzie obowiązkowy dla dużych podatników, czyli firm, których wartość sprzedaży (wraz z VAT) przekroczyła 200 mln zł w 2024 roku.

Od 1 kwietnia 2026 roku obowiązek obejmie pozostałych przedsiębiorców, w tym większość JDG prowadzących e-commerce. To jest kluczowa data dla młodych firm sprzedających online.

Od 1 stycznia 2027 roku system obejmie najmniejsze firmy, czyli takie, których sprzedaż fakturowana nie przekracza 10 tys. zł brutto miesięcznie.

Warto zwrócić uwagę na jedną praktyczną rzecz. To wyłączenie dla najmniejszych firm nie jest „na zawsze”. Przekroczenie limitu sprzedaży fakturowanej powoduje utratę preferencji i obowiązek wejścia w KSeF wcześniej, niż wielu przedsiębiorców się spodziewa. W e-commerce, gdzie skala potrafi rosnąć skokowo, to bardzo realny scenariusz.

Co KSeF oznacza dla sklepów internetowych

KSeF oznacza pełną transparentność faktur objętych obowiązkiem systemu. Faktura jest uznana za wystawioną w momencie nadania jej numeru KSeF i od tego momentu staje się dostępna dla administracji skarbowej.

Do tej pory wiele weryfikacji zaczynało się od prośby o dokumenty. Po KSeF urząd w praktyce już je ma i zaczyna od pytania, dlaczego dane z faktur nie zgadzają się z tym, co wykazujesz w rozliczeniach. Punkt ciężkości kontroli przesuwa się z dokumentów na interpretację liczb.

Dostęp do danych jest bardzo szybki, a w trybie offline24 następuje po dosłaniu faktury do KSeF i nadaniu jej numeru, najpóźniej kolejnego dnia roboczego. To wystarcza, by systemy analityczne działały niemal na bieżąco. Jeśli sprzedaż rośnie, a VAT w JDG albo podatek dochodowy nie „idą” w tym samym kierunku, różnice są widoczne szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Dzięki jednolitej strukturze faktur możliwa jest automatyczna analiza danych. W praktyce oznacza to analizy krzyżowe: faktury z KSeF są porównywane z JPK, z wyciągami bankowymi i z danymi z platform sprzedażowych. Dla e-commerce, gdzie wszystko jest cyfrowe, oznacza to znacznie mniejszy margines na nieuporządkowaną księgowość ecommerce.

KSeF nie zmienia zasad opodatkowania ani stawek podatków. Zmienia natomiast sposób wystawiania i udostępniania faktur, a przez to bardzo ułatwia weryfikację poprawności rozliczeń.

Jak przygotować e-commerce do KSeF

Przygotowanie do KSeF warto zacząć od systemu fakturowania i księgowości. Oprogramowanie musi obsługiwać faktury ustrukturyzowane, komunikację z KSeF oraz poprawne przesyłanie danych. W e-commerce, gdzie faktury często powstają automatycznie na podstawie zamówień, to absolutna podstawa.

Drugim kluczowym elementem są integracje systemowe. Dane ze sklepu, takie jak pozycje towarowe, stawki VAT, rabaty, koszty wysyłki czy dane klienta, muszą być poprawnie przenoszone do faktury. Po wdrożeniu KSeF każdy błąd w integracji oznacza nie jedną złą fakturę, ale powielanie tego samego błędu w całym systemie.

Bardzo ważną zmianą jest nowa struktura faktury, czyli FA(3), obowiązująca wraz z KSeF. Przygotowanie do systemu to także mapowanie danych do tej struktury. W e-commerce, gdzie procesy są zautomatyzowane, błędne mapowanie oznacza problemy w każdej fakturze, a nie pojedynczy incydent.

Nie można też pominąć kwestii uprawnień i procedur. KSeF wymaga precyzyjnego nadawania dostępów do wystawiania i odbierania faktur. Nawet w JDG, gdzie często wszystko robi jedna osoba, warto mieć jasne zasady i plan awaryjny.

Ustawa przewiduje tryb offline24, czyli możliwość wystawienia faktury poza KSeF i dosłania jej do systemu najpóźniej następnego dnia roboczego. To jednak rozwiązanie awaryjne, a nie model codziennej pracy. Opieranie procesów fakturowania na trybie offline to proszenie się o chaos.

Z perspektywy audytów podatkowych KSeF działa jak lupa. Nie jako bat, ale jako narzędzie, które bardzo szybko pokazuje niespójności. Jeśli dziś Twoja księgowość JDG jest uporządkowana, dane się zgadzają, a procesy są logiczne, KSeF będzie tylko kolejnym etapem cyfryzacji. Jeśli jednak księgowość jednoosobowej firmy opiera się głównie na tym, „co wpłynęło na konto”, system bardzo szybko to obnaży.

I to jest najważniejsza zmiana, jaką KSeF wnosi do e-commerce. Audyt przestaje być zdarzeniem „od czasu do czasu”. Staje się stałą analizą danych. Dlatego im wcześniej uporządkujesz liczby, tym spokojniej wejdziesz w nową rzeczywistość.

Najczęstsze błędy wykrywane podczas audytów e-commerce

W zdecydowanej większości przypadków problemy wykrywane podczas weryfikacji rozliczeń w e-commerce nie wynikają z celowego działania. To nie są „kombinacje”, tylko efekt chaosu, braku wiedzy albo zbyt dużego zaufania do automatyzacji. JDG w e-commerce rośnie często szybciej niż umiejętność ogarniania księgowości, a urząd patrzy wyłącznie na efekt końcowy, czyli liczby i dokumenty.

Warto zrozumieć jedną rzecz. Urząd nie szuka spektakularnych nadużyć. Szuka niespójności. A im bardziej złożony biznes, tym łatwiej o drobne błędy, które z perspektywy systemów analitycznych wyglądają jak coś podejrzanego. Dobra wiadomość jest taka, że większości z nich da się uniknąć, jeśli wiesz, gdzie najczęściej pojawiają się problemy.

Błędy dokumentacyjne

Najczęstszy i jednocześnie najbardziej banalny problem to braki w dokumentach. W e-commerce łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro coś „jest w systemie”, to znaczy, że istnieje podatkowo. Tymczasem dla urzędu liczy się dokument, który można pokazać, odtworzyć i jednoznacznie powiązać z konkretną transakcją.

Typowa sytuacja wygląda tak, że sprzedaż się zgadza, pieniądze się zgadzają, ale brakuje faktury, korekty albo dokumentu potwierdzającego zwrot. Zdarza się też, że dokument formalnie istnieje, ale nie da się go jednoznacznie przypisać do konkretnej sprzedaży, bo brakuje numeru zamówienia, opisu albo spójności z innymi danymi. W księgowości JDG takie luki są problemem, bo urząd nie może „domyślać się”, co autor miał na myśli.

Drugą grupą są niekompletne faktury. Brak danych nabywcy, błędna data, nieprawidłowa stawka VAT, brak numeru NIP tam, gdzie powinien się pojawić. W e-commerce faktury często są generowane automatycznie i jeden błąd w ustawieniach potrafi powielić się na setkach dokumentów. Z perspektywy urzędu to nie jest drobna pomyłka, tylko systemowy problem w prowadzeniu dokumentacji.

Błędy w VAT

VAT to obszar, który generuje najwięcej wezwań i pytań. Nie dlatego, że przedsiębiorcy chcą coś ukryć, tylko dlatego, że VAT w JDG bywa po prostu trudny. Różne stawki, różne typy sprzedaży, sprzedaż krajowa i zagraniczna, korekty, zwroty oraz moment powstania obowiązku podatkowego, który w e-commerce bywa mylony z momentem płatności albo wypłaty z platformy.

Jednym z najczęstszych błędów jest nieprawidłowe stosowanie stawek VAT. Sprzedaż towarów lub usług, które mają inną stawkę niż „standardowa”, bywa źle oznaczona. Czasem wynika to z braku wiedzy, a czasem z błędnej konfiguracji systemu sklepowego. Urząd porównuje dane z JPK_V7, faktur i raportów sprzedaży i bardzo szybko widzi, że coś się nie zgadza.

Kolejnym problemem jest miejsce opodatkowania. W sprzedaży zagranicznej łatwo się pogubić, zwłaszcza gdy w grę wchodzi VAT OSS. Błędy polegają na wykazywaniu sprzedaży zagranicznej jak krajowej albo odwrotnie. Zdarza się też, że przedsiębiorca korzysta z OSS, ale nie prowadzi wymaganej ewidencji albo myli deklaracje OSS z krajowym JPK_V7. Dla urzędu to wyraźny sygnał, że księgowość ecommerce nie jest prowadzona w sposób świadomy.

Błędy proceduralne i organizacyjne

Duża część problemów nie dotyczy samych podatków, tylko sposobu organizacji firmy. Brak spójnych procesów to jeden z głównych powodów rozjazdów w danych. Sprzedaż jest w jednym systemie, płatności w drugim, księgowość w trzecim, a nikt nie sprawdza, czy wszystko do siebie pasuje.

Typowy przykład to sytuacja, w której raporty z marketplace’u pokazują inne kwoty niż księgowość, bo ktoś księguje wypłaty zamiast sprzedaży. Albo zwroty są widoczne w systemie sklepu, ale nie zostały poprawnie rozliczone podatkowo. Albo dane w JPK_V7 nie zgadzają się z wyciągami bankowymi. Każda z tych rzeczy osobno może wydawać się drobna, ale razem tworzą obraz chaosu.

Urząd nie oczekuje perfekcji, ale oczekuje logiki. Jeśli nie potrafisz w prosty sposób wytłumaczyć, skąd bierze się dana liczba w rozliczeniach, to dla kontrolującego jest to sygnał ostrzegawczy. Dobra księgowość działalności gospodarczej to nie tylko poprawne dokumenty, ale też procesy, które sprawiają, że dane są spójne i możliwe do wytłumaczenia.

Błędy w kosztach podatkowych

Koszty to obszar, w którym przedsiębiorcy często „idą na skróty”, zwłaszcza na początku działalności. W JDG granica między wydatkiem firmowym a prywatnym bywa cienka, a w e-commerce dodatkowo dochodzą wydatki na sprzęt, marketing i narzędzia online.

Jednym z klasycznych problemów są koszty reprezentacyjne. Wydatki, które mają charakter bardziej wizerunkowy niż biznesowy, nie zawsze mogą być kosztem podatkowym. A jednak często trafiają do księgowości, bo „przecież to dla firmy”. Urząd przy takich pozycjach bardzo dokładnie bada cel wydatku i jego związek z prowadzoną działalnością.

Drugą grupą są wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą. Prywatny sprzęt, prywatne usługi, subskrypcje używane częściowo do celów osobistych. W księgowości jednoosobowej firmy takie sytuacje są częste, ale wymagają ostrożności. Jeśli koszt nie ma wyraźnego związku z prowadzoną działalnością gospodarczą i możliwością osiągania przychodów, urząd może go zakwestionować, a to bezpośrednio wpływa na jdg podatek dochodowy.

W praktyce większość błędów w e-commerce wynika z jednego źródła. Z braku świadomości, jak urząd patrzy na dane. Nie jak przedsiębiorca, który zna swój biznes, tylko jak system, który widzi liczby. Im szybciej zaczniesz myśleć o księgowości JDG jako o uporządkowanym systemie, a nie obowiązku „do odhaczenia”, tym mniej takich problemów pojawi się w przyszłości.

Jak przygotować się do audytu krok po kroku

Przygotowanie do weryfikacji podatkowej w e-commerce nie polega na działaniu pod presją czasu. Największym błędem jest myślenie, że „zajmę się tym, jak urząd się odezwie”. W praktyce najlepiej przygotowane firmy to te, które traktują porządkowanie danych jako element normalnego prowadzenia biznesu, a nie reakcję kryzysową.

Urząd nie oczekuje od Ciebie prawniczego języka ani skomplikowanych wywodów. Oczekuje jasnych wyjaśnień i dokumentów albo raportów, które potwierdzają liczby w rozliczeniach. Im wcześniej masz nad nimi kontrolę, tym mniej stresu później.

Zanim urząd się odezwie – profilaktycznie

To jest najważniejszy etap, bo często odbywa się jeszcze zanim w ogóle pojawi się jakiekolwiek pismo. W praktyce warto robić to regularnie, na przykład raz w miesiącu albo raz na kwartał. Dzięki temu nawet jeśli urząd odezwie się nagle, Ty już jesteś przygotowany.

Zacznij od prostego audytu wewnętrznego. Nie chodzi o szukanie błędów „na siłę”, tylko o spojrzenie na dane z lotu ptaka. Weź raport sprzedaży z własnego sklepu i sprawdź, czy zgadza się z tym, co masz w księgowości ecommerce. Jeśli sprzedajesz przez marketplace’y, porównaj raporty sprzedażowe z platform z księgami. Na tym etapie wystarczy analiza miesiąc do miesiąca. Szukasz różnic, a potem sprawdzasz, z czego one wynikają.

Jeśli jesteś podatnikiem VAT, regularnie zaglądaj do deklaracji i plików JPK_V7. Sprawdź, czy suma sprzedaży i VAT zgadza się z fakturami oraz ewidencją. Pamiętaj, że różnice często wynikają z korekt, zwrotów albo anulowań, zwłaszcza gdy dotyczą przełomu miesięcy. To normalne. Ważne jest nie to, żeby „wszystko się idealnie zgadzało”, tylko żebyś umiał wskazać korekty i spiąć je dokumentami.

W e-commerce bardzo ważne jest też sprawdzenie, czy nie masz sprzedaży zagranicznej „poza świadomością”. Zajrzyj w ustawienia wysyłek i walut w sklepie, a także w raporty zamówień z podziałem na kraj dostawy. Czasem kilka zamówień z UE wystarczy, żeby pojawiły się obowiązki, o których przedsiębiorca nawet nie wiedział. Jeśli wchodzisz w sprzedaż zagraniczną, temat VAT OSS i miejsca opodatkowania przestaje być teoretyczny.

Na tym etapie warto też spojrzeć na koszty. Czy wszystkie większe wydatki mają dokumenty. Czy faktury są kompletne. Czy da się je szybko znaleźć. Dobra księgowość JDG nie polega na tym, że wszystko pamiętasz, tylko na tym, że wszystko jest pod ręką.

Po otrzymaniu pisma lub wezwania

Moment, w którym pojawia się pismo z urzędu, to nie czas na panikę, tylko na uporządkowanie tego, co już masz. Jeśli zrobiłeś pracę wcześniej, ten etap jest znacznie prostszy.

Pierwszy krok to organizacja dokumentów. Podziel je logicznie, najlepiej według okresów i kategorii. Dokumenty sprzedażowe osobno, koszty osobno, raporty z marketplace’ów osobno, wyciągi bankowe osobno. Jeśli masz dokumenty papierowe, zeskanuj je. W praktyce komunikacja z urzędem i tak najczęściej odbywa się elektronicznie.

Drugi krok to przygotowanie wyjaśnień, ale tylko do miejsc, które mogą wyglądać nietypowo w danych. Nie opisujesz wszystkiego. Skupiasz się na anomaliach. Duży spadek sprzedaży w jednym miesiącu. Wyjątkowo wysoki poziom zwrotów. Duża kampania reklamowa. Jednorazowy zakup drogiego sprzętu. Zmiana platformy sprzedażowej albo operatora płatności. Urząd widzi liczby, ale nie zna kontekstu. Jeśli masz go przygotowanego, rozmowa idzie sprawnie.

Na tym etapie bardzo pomaga wyznaczenie jednej osoby kontaktowej. W JDG zwykle jesteś to Ty, ale warto mieć jasność, że to Ty odpowiadasz na pisma, zbierasz dokumenty i kontaktujesz się z księgową. Chaos komunikacyjny to jedna z najczęstszych przyczyn niepotrzebnych problemów.

Bezpośrednio przed weryfikacją

Ten etap to już czysta logistyka. Nie zmieniasz księgowości jednoosobowej firmy, nie robisz rewolucji. Przygotowujesz się tak, żeby sprawnie przekazywać informacje.

Upewnij się, że masz dostęp do wszystkich kluczowych systemów. Panel sklepu, marketplace’y, bramki płatności, konto bankowe, system fakturowania i program księgowy. Chodzi o to, żebyś potrafił szybko pobrać raporty i zestawienia, a nie o to, żeby ktokolwiek miał dostęp do Twoich kont.

Dane przekazuj wyłącznie oficjalnymi kanałami, jako pliki lub raporty. Nigdy przez udostępnianie haseł, loginów ani zdalny dostęp do systemów. To ważne zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa, jak i odpowiedzialności.

Jeśli masz zespół, przygotuj go informacyjnie. Bez straszenia, bez dramatów. Po prostu poinformuj, że mogą pojawić się pytania dotyczące zwrotów, reklamacji, wysyłek czy obsługi klienta. W e-commerce często to właśnie te obszary tłumaczą dane widoczne w księgowości.

Na koniec skompletuj raporty z marketplace’ów. Raporty zamówień, zwrotów, prowizji, opłat i wypłat. To one najczęściej wyjaśniają różnice między sprzedażą a wpływami na konto. Jeśli masz je gotowe, większość pytań da się zamknąć szybko i rzeczowo.

Na koniec jedna ważna myśl. Najlepsze przygotowanie do audytu to nie jednorazowa akcja, tylko sposób prowadzenia firmy. Jeśli traktujesz księgowość JDG jako proces, a nie przykry obowiązek, weryfikacja ze strony urzędu przestaje być czymś, czego trzeba się bać. Staje się po prostu kolejnym elementem prowadzenia e-commerce w uporządkowany sposób.

Bezpieczeństwo i archiwizacja dokumentów

W e-commerce dokumenty to nie są „papiery do szuflady”. To dane, które żyją w systemach, krążą między platformami sprzedażowymi, bankami, biurem rachunkowym i urzędem. Dobrze zorganizowana archiwizacja to dziś nie tylko wymóg formalny, ale realny element bezpieczeństwa biznesu. Zwłaszcza w JDG, gdzie często jedna osoba odpowiada za wszystko.

Dla urzędu brak dokumentu jest równoznaczny z brakiem dowodu. Dla Ciebie brak dokumentu to stres, strata czasu i ryzyko finansowe. Dlatego archiwizacja w księgowości JDG nie powinna być „akcją na koniec roku”, tylko stałym elementem prowadzenia działalności.

Obowiązki archiwizacyjne w e-commerce

Podstawowa zasada jest prosta. Dokumenty podatkowe trzeba przechowywać przez określony czas, nawet jeśli firma już nie działa albo dawno zmieniła systemy. W praktyce większość dokumentów podatkowych, takich jak faktury, ewidencje, JPK czy deklaracje, przechowuje się przez co najmniej 5 lat, licząc od końca roku, w którym upłynął termin płatności podatku.

Warto pamiętać, że jest to minimum. Okres przechowywania może się wydłużyć, jeśli bieg przedawnienia zostanie zawieszony albo przerwany, na przykład w trakcie postępowania, kontroli czy sporu z urzędem. W praktyce oznacza to, że dokumenty muszą być dostępne tak długo, jak długo urząd ma prawo do ich weryfikacji.

W e-commerce obowiązki archiwizacyjne nie kończą się na fakturach. Raporty z marketplace’ów, zestawienia sprzedaży, dane o zwrotach, prowizjach i wypłatach, a także wyciągi bankowe bardzo często są kluczowe przy wyjaśnianiu rozbieżności. Bez nich trudno udowodnić, skąd biorą się różnice między sprzedażą a wpływami na konto.

Jeśli prowadzisz sprzedaż zagraniczną i korzystasz z VAT OSS, wchodzisz w jeszcze wyższy reżim archiwizacji. Ewidencję transakcji objętych OSS trzeba przechowywać przez 10 lat i udostępnić ją elektronicznie na żądanie urzędu. To długi horyzont czasowy, który wymaga sensownego systemu, a nie trzymania plików „gdzieś na komputerze”.

Elektroniczny obieg dokumentów

W e-commerce papier bardzo szybko przestaje mieć sens. Dokumenty przychodzą mailem, są generowane automatycznie albo pobierane z paneli platform. Dlatego elektroniczny obieg dokumentów to dziś standard, nawet w jednoosobowej działalności gospodarczej.

Pierwszy krok to digitalizacja. Jeśli otrzymujesz dokumenty papierowe, skanuj je i przechowuj w formie elektronicznej. Pliki muszą być czytelne, kompletne i opisane w sposób, który pozwala je szybko znaleźć. Nazwa pliku powinna dawać kontekst, a nie wymagać zgadywania po kilku latach.

Drugi element to kontrola dostępu. Nie każdy dokument powinien być dostępny dla każdego użytkownika lub systemu. W e-commerce często działają integracje, wtyczki i zewnętrzne aplikacje, które mają dostęp do danych finansowych. Warto regularnie sprawdzać, kto i co może zobaczyć lub pobrać. Dla urzędu ważne jest również to, czy przedsiębiorca ma realną kontrolę nad dostępem do dokumentów.

Trzecia rzecz to historia zmian. Dobrze, jeśli system pozwala sprawdzić, kiedy dokument został dodany, zmodyfikowany albo skorygowany. Przy weryfikacjach pokazuje to, że dokumentacja była prowadzona na bieżąco, a nie „dopasowywana po fakcie”. W księgowości jednoosobowej firmy taka przejrzystość działa zdecydowanie na Twoją korzyść.

Backup danych i bezpieczeństwo

Jednym z najbardziej niedocenianych ryzyk w e-commerce jest utrata danych. Awaria sprzętu, błąd synchronizacji, atak ransomware albo zwykłe przypadkowe usunięcie plików. Jeśli nie masz backupu, problem podatkowy bardzo szybko staje się problemem operacyjnym.

Dobrym standardem jest strategia 3-2-1. Oznacza to co najmniej trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach, z czego jedna kopia znajduje się poza głównym środowiskiem pracy. W praktyce często oznacza to połączenie dysku lokalnego z chmurą.

Chmura sprawdza się w e-commerce bardzo dobrze, bo zapewnia dostępność z każdego miejsca i automatyczne kopie zapasowe. Nośniki lokalne, takie jak dyski zewnętrzne, są dobrym uzupełnieniem, ale nie powinny być jedynym zabezpieczeniem.

Ważne jest, żeby backup był wykonywany regularnie i okresowo testowany. Kopia, której nigdy nie sprawdziłeś, może okazać się bezużyteczna w momencie kryzysu. W praktyce urząd oczekuje, że dokumenty da się odtworzyć niezależnie od problemów technicznych po stronie przedsiębiorcy. Brak danych z powodu awarii komputera nie jest traktowany jako usprawiedliwienie.

RODO a dokumentacja podatkowa

Dokumenty podatkowe w e-commerce bardzo często zawierają dane osobowe. Dane klientów, adresy, informacje kontaktowe. To oznacza, że archiwizacja dokumentów musi być zgodna z zasadami RODO.

RODO dopuszcza przechowywanie dokumentów podatkowych, bo wynika to z obowiązku prawnego nałożonego na przedsiębiorcę. Prawo podatkowe wręcz wymaga przechowywania tych danych przez określony czas. Kluczowe jest jednak to, żeby dane były odpowiednio zabezpieczone i przetwarzane tylko w zakresie niezbędnym.

Dostęp do dokumentów powinien być ograniczony, a dane nie powinny krążyć po prywatnych skrzynkach mailowych i niezabezpieczonych nośnikach. W praktyce dobra archiwizacja pomaga też w spełnieniu wymogów RODO. Masz porządek w dokumentach, wiesz, gdzie są dane osobowe, kto ma do nich dostęp i jak długo są przechowywane.

Bezpieczeństwo i archiwizacja to nie jest temat „dla dużych firm”. W e-commerce, nawet w JDG, to fundament spokojnego prowadzenia biznesu. Dobrze poukładane dokumenty oznaczają mniej stresu, szybsze reakcje na pisma z urzędu i większą kontrolę nad tym, co naprawdę dzieje się w Twojej firmie.

Komunikacja z organami podatkowymi podczas audytu

Dla wielu przedsiębiorców największym stresem w całym „audycie” nie są dokumenty ani liczby, tylko kontakt z urzędem. Pisma, wezwania, terminy i formalny język potrafią sparaliżować, zwłaszcza gdy prowadzisz JDG i wszystko spoczywa na Twojej głowie.

W praktyce urząd najczęściej nie „szuka winnego”, tylko widzi rozjazd w danych i chce zrozumieć, z czego on wynika. Dokumenty są podstawą, ale sposób odpowiedzi decyduje o tym, czy sprawa szybko się wyjaśni, czy zacznie się seria kolejnych pytań.

Obowiązki przedsiębiorcy

Jako przedsiębiorca masz obowiązek współpracować z organem podatkowym w ramach prowadzonych czynności sprawdzających, kontroli podatkowej albo innych procedur. W praktyce oznacza to reagowanie na wezwania, pisma i prośby o wyjaśnienia.

Jeśli urząd prosi o dokumenty lub dane, powinieneś je przekazać w uzgodnionej formie. Najczęściej jest to forma elektroniczna, ale przy większych zestawach danych kluczowe jest, żeby sposób przekazania był możliwy technicznie i uzgodniony z organem. Liczy się to, żeby urząd dostał kompletne i czytelne informacje, a nie samo „odfajkowanie” odpowiedzi.

Masz również obowiązek udzielać wyjaśnień dotyczących rozliczeń. Nie muszą one być napisane językiem prawniczym, ale powinny jasno odnosić się do danych i dokumentów, które urząd analizuje. W e-commerce szczególnie ważne jest pokazanie źródła liczb widocznych w księgowości JDG, JPK czy deklaracjach.

Terminy mają znaczenie. Jeśli widzisz, że nie zdążysz zebrać dokumentów albo przygotować wyjaśnień, lepiej napisać przed upływem terminu i uzasadnić potrzebę dodatkowego czasu. W praktyce często da się uzgodnić przesunięcie terminu, o ile reagujesz na czas. Brak odpowiedzi jest zawsze gorszy niż odpowiedź nieidealna.

Prawa przedsiębiorcy

W trakcie weryfikacji podatkowej masz nie tylko obowiązki, ale też konkretne prawa. Przede wszystkim masz prawo wiedzieć, czego dotyczy sprawa. Organ powinien wskazać okres, zakres i rodzaj rozliczeń, które są przedmiotem analizy.

Masz prawo składać wyjaśnienia i przedstawiać swoje stanowisko. Jeśli dane wyglądają nietypowo, ale masz logiczne i udokumentowane wytłumaczenie, urząd powinien je uwzględnić. Kontrola nie polega na domyślnym przypisywaniu złej woli.

Bardzo ważnym, a często pomijanym prawem jest prawo wglądu w akta sprawy. Możesz sprawdzić, jakimi dokumentami, raportami i danymi dysponuje organ, a także sporządzać notatki i kopie. To często pozwala lepiej zrozumieć, skąd biorą się pytania urzędu.

Masz również prawo działać przez pełnomocnika, czyli osobę, która działa w Twoim imieniu na podstawie pełnomocnictwa. W praktyce może to być księgowa, doradca podatkowy albo inna osoba, która zna Twoją księgowość jednoosobowej firmy i specyfikę e-commerce.

W przypadku kontroli podatkowej organ sporządza protokół. Masz prawo się z nim zapoznać i złożyć zastrzeżenia albo wyjaśnienia. Co do zasady na zgłoszenie uwag do protokołu masz 14 dni od jego doręczenia. To ważny moment, bo nie wszystko, co znajdzie się w ustaleniach, musi być ostateczne.

Dobre praktyki komunikacyjne

Najlepsza komunikacja z organami podatkowymi jest spokojna, rzeczowa i oparta na danych. Nie chodzi o bycie „ugodowym”, tylko o unikanie chaosu i niepotrzebnych eskalacji.

Odpowiadaj dokładnie na to, o co urząd pyta. Nie rozwijaj wątków pobocznych i nie tłumacz rzeczy, o które nikt nie prosi. Nadmiar informacji bardzo często prowadzi do kolejnych pytań i wydłuża sprawę.

Jeśli czegoś nie wiesz albo nie masz danych pod ręką, powiedz to wprost. Możesz napisać, że potrzebujesz czasu na sprawdzenie informacji albo że musisz skonsultować się z księgową. To normalne i znacznie lepsze niż zgadywanie.

Zawsze opieraj się na dokumentach i raportach. W e-commerce to one najlepiej tłumaczą liczby. Raport sprzedaży, raport zwrotów, zestawienie prowizji, wyciąg bankowy. Urząd analizuje dane systemowo i oczekuje logicznej spójności między źródłami.

Dane przekazuj wyłącznie oficjalnymi kanałami, w odpowiedzi na pisma i wezwania, jako pliki lub raporty. Nie udostępniaj loginów, haseł ani dostępu do systemów. Ty przekazujesz informacje, a nie oddajesz kontrolę nad firmą.

Na koniec najważniejsze. W kontaktach z organami podatkowymi nie wygrywa ten, kto „zna przepisy na pamięć”, tylko ten, kto ma porządek w danych i potrafi je spokojnie wyjaśnić. Dobra komunikacja nie zastępuje dokumentów, ale sprawia, że urząd szybciej rozumie Twoją sytuację i rzadziej wraca z kolejnymi pytaniami.

Rola doradcy podatkowego w audycie e-commerce

Na etapie startu działalności wiele osób myśli o doradcy podatkowym jak o kimś „od dużych firm”. W praktyce w e-commerce, nawet w JDG, doradca często pełni rolę bezpiecznika w momentach podwyższonego ryzyka. Czynności sprawdzające, kontrola podatkowa czy kontrola celno-skarbowa to dokładnie takie sytuacje.

Rola doradcy nie polega na „walce z urzędem” ani na szukaniu kruczków. Chodzi o uporządkowanie danych, przełożenie języka biznesu na język podatkowy i wyłapanie problemów, zanim staną się kosztowne.

Pre-audyt i przygotowanie

Największą wartością doradcy podatkowego jest praca wykonana jeszcze zanim urząd się odezwie albo tuż po pierwszym sygnale, że Twoje rozliczenia są weryfikowane. Pre-audyt to spojrzenie na księgowość ecommerce oczami organu podatkowego.

Doradca sprawdza spójność danych między sprzedażą w sklepie, marketplace’ami, wpływami bankowymi, księgami, JPK i deklaracjami. W e-commerce szczególną uwagę zwraca się na zwroty, korekty, prowizje platform, sprzedaż zagraniczną, VAT OSS oraz moment ujęcia przychodu i VAT.

Dla przedsiębiorcy to często pierwszy moment, w którym ktoś z zewnątrz mówi wprost, co jest w porządku, a co warto poprawić, zanim urząd sam to zauważy. W kontekście księgowości JDG taka diagnoza pozwala działać z wyprzedzeniem, a nie w trybie gaszenia pożarów.

Reprezentacja podczas audytu

Jednym z największych źródeł stresu w weryfikacji podatkowej jest bezpośredni kontakt z urzędem. Pisma, wezwania i formalne sformułowania potrafią być przytłaczające, zwłaszcza gdy prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą.

Doradca podatkowy może przejąć albo uporządkować komunikację z organem. Żeby mógł prowadzić korespondencję i składać wyjaśnienia w Twoim imieniu, zwykle udzielasz mu pełnomocnictwa. Może to być pełnomocnictwo ogólne albo szczególne, na przykład do konkretnej sprawy kontrolnej (często stosowane jest pełnomocnictwo szczególne).

Ważny bonus jest taki, że doradcę podatkowego obowiązuje tajemnica zawodowa. Daje to większe bezpieczeństwo przy omawianiu wrażliwych danych, błędów czy ryzyk, które trzeba naprawić bez obawy, że informacje „wypłyną” poza sprawę.

Dzięki doświadczeniu doradca wie też, które pytania urzędu są standardowe, a które sygnalizują potencjalnie większy problem. To pozwala prowadzić komunikację spokojnie i rzeczowo, bez generowania niepotrzebnych wątków.

Analiza raportu i plan naprawczy

Weryfikacja podatkowa nie kończy się w momencie, gdy urząd zakończy czynności. Zawsze pojawia się dokument podsumowujący, na przykład protokół kontroli albo wynik kontroli. Dla wielu przedsiębiorców to najbardziej niejasna część całego procesu.

Doradca podatkowy pomaga zrozumieć, które ustalenia są realnym problemem, a które mają charakter formalny. W kontroli podatkowej szczególnie ważny jest moment doręczenia protokołu, bo na złożenie zastrzeżeń albo wyjaśnień co do zasady masz 14 dni. To krótki czas, a dobrze przygotowana odpowiedź potrafi zmienić ocenę sprawy.

Na tej podstawie powstaje plan naprawczy. Może to być korekta deklaracji, zmiana sposobu ewidencji, poprawa procesu sprzedaży albo integracji systemów. W dobrze poprowadzonym procesie celem nie jest tylko „zamknięcie kontroli”, ale uporządkowanie księgowości jednoosobowej firmy na przyszłość.

Koszty vs potencjalne oszczędności

Koszt wsparcia doradcy podatkowego zależy od skali i trybu sprawy. Może to być jednorazowa konsultacja, pomoc przy przygotowaniu wyjaśnień albo pełne prowadzenie komunikacji z urzędem i przygotowanie korekt.

Dla wielu przedsiębiorców kluczowe jest porównanie tego kosztu z ryzykiem. Zaległości podatkowe, odsetki, sankcje, a do tego czas i stres związany z chaosem organizacyjnym potrafią być znacznie droższe niż profesjonalne wsparcie.

W e-commerce doradca często „zwraca się” nie tylko przez uniknięcie kar, ale też przez wskazanie błędów, które prowadziły do nadpłat albo nieefektywnych rozliczeń. Dla wielu właścicieli sklepów internetowych to moment, w którym księgowość działalności gospodarczej przestaje być niejasnym obowiązkiem, a zaczyna być narzędziem świadomego zarządzania biznesem.

Rola doradcy podatkowego nie polega na straszeniu urzędem. Polega na tym, żebyś wiedział, gdzie jesteś, co masz pod kontrolą i jakie decyzje podatkowe podejmujesz świadomie. Właśnie w takich momentach wsparcie eksperta ma największą wartość.

Konsekwencje błędów i ryzyka podatkowe

Na koniec warto jasno powiedzieć jedno. W e-commerce urząd rzadko zaczyna od karania. Najpierw pojawiają się pytania, wezwania i prośby o wyjaśnienia. Tak wygląda praktyka czynności sprawdzających i wczesnych etapów kontroli. Dopiero brak reakcji, powtarzalne błędy albo chaos w dokumentach sprawiają, że konsekwencje stają się realne i kosztowne.

Ten rozdział nie jest po to, żeby straszyć. Jest po to, żebyś wiedział, co faktycznie jest stawką i dlaczego porządek w księgowości ecommerce to nie formalność, tylko element ochrony Twojego biznesu.

Sankcje finansowe

Najbardziej oczywistą konsekwencją błędów podatkowych jest konieczność dopłaty podatku. W praktyce pojawia się ona wtedy, gdy urząd uzna, że podatek został zaniżony albo rozliczony nieprawidłowo.

W e-commerce najczęściej dotyczy to VAT. Błędna stawka, niewłaściwe miejsce opodatkowania, pominięcie części sprzedaży albo nieprawidłowe rozliczenie VAT OSS to klasyczne źródła problemów. W takich sytuacjach urząd może domagać się dopłaty podatku wraz z odsetkami, a w określonych przypadkach także z dodatkowymi sankcjami przewidzianymi w przepisach. Te sankcje nie są automatyczne i ich zastosowanie zależy m.in. od charakteru błędu, sposobu jego naprawienia oraz współpracy podatnika z organem.

W podatku dochodowym mechanizm jest podobny. Jeśli dochód został zaniżony przez błędne koszty, brak ujęcia przychodu albo nieprawidłową ewidencję sprzedaży, urząd może określić zobowiązanie w wyższej wysokości. Kwota wolna od podatku czy wybrana forma opodatkowania nie chronią przed konsekwencjami, jeśli podstawa opodatkowania została ustalona nieprawidłowo.

Odsetki i kary administracyjne

Do samej dopłaty podatku bardzo często dochodzą odsetki za zwłokę. Są one naliczane od dnia, w którym podatek powinien zostać zapłacony, aż do dnia faktycznej zapłaty zaległości. Przy błędach ciągnących się przez dłuższy czas odsetki potrafią istotnie zwiększyć końcowy koszt.

W określonych sytuacjach mogą pojawić się także kary administracyjne albo odpowiedzialność karno-skarbowa. Ta druga dotyczy jednak czynów zawinionych, zarówno umyślnych, jak i nieumyślnych, a nie samego faktu popełnienia błędu. W praktyce znaczenie ma to, czy przedsiębiorca reagował na wezwania, korygował błędy i współpracował z organem.

W JDG trzeba pamiętać o jednym. Odpowiedzialność jest osobista. Nie ma „bufora” w postaci spółki ani zarządu. To Ty odpowiadasz swoim majątkiem, dlatego brak reakcji albo lekceważenie pism z urzędu szybko zwiększa poziom ryzyka.

Ryzyka związane z KSeF i DAC7

Największa zmiana w podejściu do ryzyk podatkowych w e-commerce dotyczy danych. KSeF i raportowanie DAC7 sprawiają, że urząd coraz rzadziej polega wyłącznie na informacjach przekazywanych przez przedsiębiorcę. Dane trafiają do administracji automatycznie i z wielu źródeł.

W przypadku KSeF ryzyko nie dotyczy tylko VAT jako takiego, ale też błędów technicznych i procesowych. Nieprawidłowe wystawienie faktury, brak zgodności z wymaganą strukturą FA(3) albo błędne mapowanie danych z systemu sklepu powodują, że problem przestaje być jednostkowy. Jeśli błąd jest systemowy, dotyczy nie jednej faktury, ale setek albo tysięcy dokumentów.

DAC7 działa jak drugie, niezależne źródło danych o sprzedaży na marketplace’ach. Jeśli raporty platform nie zgadzają się z tym, co wykazujesz w księgowości JDG, urząd widzi to bez dodatkowych działań. Tłumaczenia dotyczące prowizji, wypłat zbiorczych czy opóźnień w płatnościach mają sens tylko wtedy, gdy stoją za nimi spójne raporty i ewidencje.

W praktyce oznacza to jedno. Ryzyko podatkowe w e-commerce coraz rzadziej wynika ze złej intencji, a coraz częściej z braku kontroli nad danymi i procesami. A to jest coś, co da się naprawić wcześniej, spokojniej i znacznie taniej, zanim pojawią się sankcje.

Patrząc na cały ten poradnik z jednej perspektywy, widać wyraźnie, że audyt, JPK, VAT w JDG, podatek dochodowy, OSS, KSeF i DAC7 nie są osobnymi tematami. To jeden system oparty na spójnych danych. Im szybciej uporządkujesz księgowość jednoosobowej firmy i procesy w e-commerce, tym mniejsze ryzyko, że konsekwencje podatkowe staną się realnym problemem dla Twojego biznesu.

Podsumowanie

Na początku audyt podatkowy w e-commerce brzmi jak zagrożenie. Coś, co może się wydarzyć nagle i wywrócić spokojne prowadzenie działalności do góry nogami. Jeśli jednak spojrzysz na cały temat z szerszej perspektywy, widać wyraźnie, że audyt nie jest wrogiem biznesu. Jest elementem systemu, w którym działasz, i coraz częściej pełni rolę testu odporności Twojej firmy na błędy, chaos i brak kontroli nad danymi.

Dla JDG audyt to nie tylko sprawdzenie podatków. To sprawdzenie, czy Twoja księgowość działalności gospodarczej faktycznie odzwierciedla to, co dzieje się w sklepie, na marketplace’ach i na koncie bankowym. Czy liczby się spinają. Czy dokumenty da się szybko znaleźć. Czy potrafisz wytłumaczyć, skąd wzięły się przychody, koszty, zwroty i VAT w JDG. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, audyt przestaje być stresującym wydarzeniem, a staje się formalnością.

Kluczowe znaczenie ma tu podejście systemowe. W e-commerce nie da się już myśleć o podatkach jako o czymś oderwanym od sprzedaży, płatności czy logistyki. Sklep, marketplace, operator płatności, bank, księgowość jednoosobowej firmy, JPK, KSeF, DAC7 – to wszystko jest jednym ekosystemem danych. Błąd w jednym miejscu bardzo szybko pojawia się w innym. Z kolei porządek w procesach powoduje, że nawet przy kontroli wszystko da się spokojnie wyjaśnić.

Nowa rzeczywistość fiskalna opiera się na transparentności. Fiskus coraz rzadziej „pyta, co masz”, a coraz częściej porównuje dane z różnych źródeł. KSeF sprawia, że faktury stają się częścią centralnego systemu. DAC7 powoduje, że sprzedaż na platformach jest raportowana niezależnie od Ciebie. JPK łączy ewidencję i deklaracje. W tym świecie najlepszą strategią nie jest ukrywanie, kombinowanie ani liczenie na szczęście. Najlepszą strategią jest spójność.

Jeśli prowadzisz e-commerce jako JDG i zadbasz o podstawy, czyli porządną księgowość ecommerce, logiczne procesy, archiwizację dokumentów i regularne sprawdzanie danych, audyt nie będzie momentem kryzysu. Będzie tylko jednym z elementów prowadzenia biznesu w uporządkowany sposób.

I to jest najważniejszy wniosek z całego poradnika. Audyt podatkowy to nie kara za rozwój. To sygnał, że Twój biznes wszedł na poziom, na którym porządek i transparentność stają się realną przewagą, a nie tylko obowiązkiem.

gonito

Autorem artykułu jest zespół amavat®

amavat® jest jedną z wiodących kancelarii świadczącą usługi kompleksowej księgowości dla polskich firm z branży e-commerce oraz VAT Compliance w całej Unii Europejskiej, w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Firma oferuje również autorską innowacyjną aplikację, łącząc księgowość z rozwiązaniami IT, pozwalającymi na optymalizację procesów księgowych oraz na integracje z największymi marketplace'ami takimi jak Allegro i Kaufland oraz integratorem jak BaseLinker.

Zadaj pytanie »
Niniejsza publikacja ma charakter niewiążącej informacji i służy ogólnym celom informacyjnym. Przedstawione informacje nie stanowią doradztwa prawnego, podatkowego ani w zakresie zarządzania, jak również nie zastępują indywidualnego doradztwa. Przy opracowaniu niniejszej publikacji dołożono należytej staranności, jednak bez przejęcia odpowiedzialności za prawidłowość, aktualność i kompletność prezentowanych informacji. Treści w niej zawarte nie stanowią samodzielnej podstawy do działania i nie mogą zastąpić konkretnego doradztwa w indywidualnej sprawie. Odpowiedzialność autorów lub amavat® jest wyłączona. W razie potrzeby uzyskania wiążącej opinii prosimy o bezpośredni kontakt z nami. Treść niniejszej publikacji stanowi własność intelektualną amavat® lub firm partnerskich i podlega ochronie z tytułu praw autorskich. Osoby korzystające z tych informacji mogą pobierać, drukować i kopiować treść publikacji wyłącznie na własne potrzeby.